W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy z okresu: 4.2013

Kiedy wąska ścieżka, po mozolnym podejściu, w końcu wdrapie się na wierzchołek Stoha, otwiera się jeden z najpiękniejszych widoków, jakie można zobaczyć w całych Karpatach – poszarpany skałami szczyt, z kilkoma żlebami, rozległymi piargami i kilkoma płatami kosodrzewiny walczącymi o przetrwanie na wąskich półkach skalnych. Pomiędzy nimi wijąca się wąziuteńka ścieżka, miejscami niknąca z oczu za załomami skalnymi, pnąca się wśród małych trawniczków, późną wiosną i latem mieniących się wszystkimi kolorami alpejskiej flory. To Rozsutec. Wielki Rozsutec. Wcale nie najwyższy, ale nie mający sobie równych pod względem urody w Karpatach Zachodnich. A u jego stóp Medziholie – szeroka, zasłana kwietnymi łąkami przełęcz, o której Władysław Krygowski, jeszcze przed wojną napisał, że jest najpiękniejszą przełęczą w całych Karpatach. Kto raz zobaczył ten widok, zazwyczaj tu wraca. Ja jestem uzależniony. Kiedy myślę o górach – widzę przed oczami właśnie ten kawałek Małej Fatry.

czytaj dalej…

Kiedy z murów ponurej twierdzy patrzy się na te wszystkie małe domki, obowiązkowo kryte czerwoną dachówką, na pnące się w niebo wieże kościołów i cerkwi, pomiędzy którymi sterczy, niczym groźny palec boży, samotny minaret, trudno uwierzyć, że jesteśmy niecałe 150 kilometrów od granicy Polski. Na północy wzrok opiera się o strome kopce gór, a tuż za miastem ciągną się rzędami rozległe winnice, przypominające krajobrazy znane raczej znad Morza Śródziemnego. Niebo też jakby bardziej niebieskie, a pod palącymi promieniami wiosennego słońca, krajobraz cały drga, tworząc barwny, ruchomy miraż, rozmywający granicę miedzy realnym a wyobrażonym. Gdyby ktoś przeniósł mnie nagle w to miejsce, prędzej stwierdziłbym, że jestem gdzieś na łagodnym przedgórzu Starej Płaniny, a nie na południowych stokach Karpat. Taki właśnie jest Eger – jedno z najbardziej fascynujących miast na Węgrzech.

czytaj dalej…

Kiedy zadrżała ziemia, mieszkańcy małej bieszczadzkiej wioski nie wiedzieli co się dzieje. Wkrótce potem dał się słyszeć ogromny huk, a pracujący w lesie robotnicy z niepokojem patrzyli w stronę skąd dobiegał hałas. Niektórzy przypomnieli sobie stare gadki, o trzech olbrzymach zaklętych w kamień, gdzieś na zboczu góry – czyżby właśnie się przebudzili? Podobno niektórzy mieszkańcy zaczęli pakować dobytek i uciekać w stronę Komańczy, ale to raczej nie prawda. Był 13 kwietnia 1907 i zdawało się, że cała góra „z niesłychaną siłą zwaliła się w dół, rzeźbiąc jakby nożem odkroił potężny lej osuwiskowy, bałwaniąc się, krusząc wszystko po drodze, i sama swój miąższ łamiąc i mieszając: ziemię, kamienie, łomy skalne, olbrzymie pnie i korzenie jodeł i buków.” Potężna masa ziemi zatarasowała potok, który wkrótce zaczął tworzyć niewielkie zbiorniki wody. Tak powstało jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Bieszczadach – Jeziorka Duszatyńskie na stokach Chryszczatej.

czytaj dalej…

Było to tak: dwóch inżynierów pracowało w jednej fabryce. Jeden z nich skonstruował doskonały samochód. Drugi – podpatrzył wiele rozwiązań i skonstruował własny. Ten pierwszy znany jest tylko nielicznym miłośnikom motoryzacji, ten drugi (nieco poprawioną kopię) zna cały świat. Panowie nazywali się Hans Ledwinka i Ferdynand Porsche, a ich samochody to Tatra T97 i Volkswagen Garbus. Znacie tę historię? Żeby ją poznać warto zobaczyć jedno z najciekawszych muzeów w Republice Czeskiej – Muzeum Tatry w Koprzywnicy, gdzie znajduje się fabryka słynnych samochodów. 29 marca 1919 r. z fabryki wyjechał pierwszy samochód tej marki wyprodukowany w Czechosłowacji.

czytaj dalej…

Góry Stołowe cieszą się zasłużoną sławą jednego z najatrakcyjniejszych terenów górskich w Polsce. Tysiące formacji skalnych, monumentalne krajobrazy i aura tajemniczości okrywająca porośnięte świerkowymi lasami góry, a przy tym łatwość dojazdu niewielkie wysokości czyni je jednym z najlepszych miejsc do uprawiania turystyki pieszej. Dlatego co roku odwiedzają je dziesiątki tysięcy turystów. Zdecydowanie mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że po polskiej stronie granicy znajduje się tylko około jedna czwarta całego pasma Gór Stołowych. Pozostała część leży po stronie czeskiej i nosi nazwę Broumovská vrchovina. Ale co ważniejsze, mimo, że zdecydowanie niższa – jest co najmniej tak samo atrakcyjna jak nasza część Gór Stołowych, a w kilku miejscach zdecydowanie bardziej monumentalna i poruszająca.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube