W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy, których autorem jest Paweł Klimek

Podole 2Jechałem przez rozległy płaskowyż. Autem rzucało niemiłosiernie, każda dziura w czymś, co kiedyś było asfaltem, każda łata, nierówność, odczuwalna była po dwakroć, żwawy sprinter dawał rady, choć lata świetności miał już za sobą dawno. Kierowca na pełnym luzie, z o obowiązkowym papierosem w dłoni, omijał co większe wyrwy, z niemałą maestrią unikając czołówek, czasami sprytnie przytulając się do pobocza, czasami zaś bezczelnie wymuszając pierwszeństwo na mniejszych i słabszych. Wszystko to przypominało bardziej walkę ze sztormem niż podróż przez europejski, było nie było, kraj, zaledwie 250 km od granicy Polski. Ale w sumie nie przeszkadzało mi to. Cieszyłem oczy widokiem miasteczek, ślicznych wiosek, pól i zagajników. Tego uwodzicielskiego falowania widnokręgu, który powoduje, że w głowie zaciera się poczucie czasu i przestrzeni. Przez trzy dni bowiem przemierzałem krainę niebywale piękną. Aparat rejestrował rzeczywistość, głowa – ten nadprzyrodzony stan powietrza, przeżartego oparami historii, który nie pozwala obojętnie spojrzeć tutaj na żaden przydrożny krzyż, kapliczkę, resztkę muru, który nie wiadomo czym był jeszcze sto lat temu…

czytaj dalej…

PodoleNa to spotkanie czekałem długo i niecierpliwie. Tak, jak się czeka, by zobaczyć w końcu kogoś z rodziny, o kim tyle się słyszało, a którego do tej pory nie było dane poznać. Podole… Najbardziej egzotyczna część Kresów przedwojennej Polski. Miejsce, gdzie przyroda i historia stapia się w jedną całość. Gdzie szerokie przestrzenie, stepy i żyzne czarnoziemy, gdzie wzniesienia Miodoborów ze skałami na kształt rozwalisk średniowiecznych zamczysk, gdzie głębokie jary, kręte, dzikie, nieziemsko malownicze, z fascynującym jarem Dniestru na czele. Gdzie każda piędź ziemi przesiąknięta jest jej dziejami, a na każdym niemalże kroku odzywa się echem wydarzeń z  historia naszego kraju, gdzie klimat sienkiewiczowskiej Trylogii miesza się z przeciągłą nutą kozackich dumek. Gdzie w końcu zamki, ruiny, kurhany i mogiły, kościoły, klasztory i całe miasta – zabytki wielkiej klasy artystycznej, a jeszcze większej – emocjonalnej. … No więc to zachodnie Podole, w końcu udało się zobaczyć. Krótko, bo krótko, ale nie mam wątpliwości, że to tylko przygrywka do większej kresowej przygody – z historią, dziedzictwem, przyrodą. I z ludźmi – bo o nich też trzeba tu koniecznie powiedzieć, ludźmi życzliwymi i serdecznymi, mimo tego ile nas czasami dzieli – otwartymi i przyjaznymi. Wyruszmy więc w podróż po tej fascynującej krainie, gdzie tyle się działo, która powinna być nam bliska, a o której nadal tak mało wiemy…

czytaj dalej…

NassfeldKaryntia, najbardziej południowa część Austrii, pełna słońca i malowniczych gór, z roku na rok zdobywa sobie coraz większe uznanie wśród polskich narciarzy. Łączy typowo austriacki perfekcjonizm w podejściu do obsługi klienta i przygotowania stoków, z klimatem południowych Alp, słońcem i kulturową mieszanką pogranicza austriacko-włosko-słoweńskiego. Największym ośrodkiem w tej części Austrii jest Nassfeld-Hermagor, zaliczane do czołowej dziesiątki stacji narciarskich tego kraju. Ośrodek leży na stokach czterech gór, a łączna długość tras przekracza 110 km. Na tle wielkich stacji Tyrolu (nie mówiąc już o Francji), nie jest to może wielkość zbytnio imponująca, ale pod względem zróżnicowania, przygotowania tras i niesamowitej malowniczości, jest to bez wątpienia ścisła czołówka stacji austriackich. Niewiele jest miejsc, gdzie wysokie, skaliste szczyty można podziwiać praktycznie „na wyciągnięcie ręki”. Zapraszam do krótkiej narciarskiej wyprawy po tym malowniczym miejscu, okraszonej jak zwykle dużą ilością zdjęć.

czytaj dalej…

ZieleniecSpośród miejsc, gdzie w Polsce można pojeździć na nartach, najbardziej cenię sobie nie te, które chwalą się największą ilością tras i najciekawszymi zjazdami, ale przede wszystkim stacje, gdzie można poczuć górski klimat, które mają w sobie to coś, co powoduje, że po prostu dobrze się czuję, patrząc na góry i ciesząc się śniegiem. Zieleniec, położony na obrzeżach Ziemi Kłodzkiej, jest miejscem który w zupełnie wyjątkowy w naszym kraju sposób łączy jedno i drugie – jest jednym z największych polskich ośrodków narciarskich, a przy tym posiada unikalny klimat górskiego kurortu. Może to kwestia położenia – na polanie otoczonej przepastnymi lasami, z rozległymi widokami na góry; może to, że zimą wszystko kręci się tu wokół nart. Może kwestia klimatu, który jest tu wyjątkowo ostry jak na tak niskie położenie, klimatu, który zapewnia, że zima trwa tu od grudnia do kwietnia, i kiedy gdzie indziej brakuje śniegu – tutaj można na niego liczyć. Może w końcu jest to kwestia ludzi, którzy mieszkając i pracując w górach, współtworzą razem z otaczającą ich naturą atmosferę górskiego kurortu. Bo Zieleniec, jak mało które inne miejsce w Polsce, na nazwę „kurortu” zdecydowanie zasługuje. Zapraszam na krótką wizytę, w tym wyjątkowym miejscu w polskich Sudetach :-)

czytaj dalej…

PlockSpośród miast, które w przeszłości znaczyły znacznie więcej niż dzisiaj, Płock zajmuje z pewnością jedno z czołowych miejsc. Na równi z Gnieznem, dla których to grodów stołeczna Warszawa to tylko młodsza siostra… Mało kto pamięta o tym, że za Hermana i Krzywoustego to właśnie tu biło serce piastowskiego państwa, w tutejszej katedrze też obaj książęta zostali pochowani. Ale Płock to nie tylko wspaniała historia, ale także jedno z najładniejszych miast w naszym kraju. Pod względem malowniczości położenia – na skraju stromej skarpy pod którą wody toczy Wisła – może się z nim równać niewiele miast na naszych nizinach. Wyróżniają się tutejsze zabytki – katedra z kopią słynnych romańskich drzwi, pozostałości zamku, we wnętrzach którego znalazło siedzibę Muzeum Diecezjalne, zachowany układ starego miasta z przestrzennym rynkiem. Zachwyca Muzeum Mazowieckie z wystawa poświęconą secesji – absolutnie najpiękniejsza kolekcja przybliżająca ten okres w Polsce. Warto zobaczyć też „Małachowiankę” – najstarszą w kraju szkołę. Powłóczyć się po miejscowym zoo, przystanąć pod dębem, pod którym tworzył Broniewski (który się tu urodził i tu przez wiele lat mieszkał), zajrzeć na plażę i przejść mostem na drugą stronę rzeki, skąd najpiękniej prezentuje się stare miasto. Krótko mówiąc – jest tu co robić przez kilka dni. Zapraszam więc na krótki spacer ulicami Płocka.

czytaj dalej…

salatynZachodni kraniec Tatr jest jednym z najrzadziej odwiedzanych przez naszych turystów zakątków tego pasma. Trochę to dziwne, bo tutejsze krajobrazy, dzika przyroda, w połączeniu z niewielkim ruchem na szlakach powoduje, że jest to idealny teren dla „prawdziwych” turystów. Dla tych, których pociąga przestrzeń i niezmierzonej urody widoki. Dla tych, którzy nie gonią „za wysokością”, ale w górach szukają harmonii, spokoju i ciszy przerywanej jedynie na krótko zawodzącym świstaczym jękiem. Dla tych w końcu, którzy ponad wygodę schroniskowego posiłku, przedkładają cały dzień na szlaku jedynie o suchym prowiancie. Zapraszam na wycieczkę podniebnym szlakiem, w góry nie do końca znane, ale poznania bez wątpienia warte. A przy okazji – przejdziemy się całkiem nowym szlakiem, którego nie znajdziecie jeszcze na żadnej mapie. Takie rzeczy zdarzają się nawet w Tatrach…

czytaj dalej…

DonovalyZawieszona pomiędzy dwoma wysokimi masywami górskimi, słynąca ze znakomitej infrastruktury, pięknych krajobrazów a także ciekawej historii, mała górska osada Donovaly należy nie tylko do największych, ale także i najlepiej zorganizowanych ośrodków narciarskich na Słowacji. A przy tym jest to miejsce znane z bardzo dobrych warunków śniegowych – widać to dobrze choćby tej zimy, przy obecnej kapryśnej i zmiennej pogodzie. Śniegu tutaj nie brakuje, choć bywały oczywiście lata, że było go znacznie więcej. Dla narciarzy z Polski jest to miejsce atrakcyjne nie tylko ze względu na swoje walory narciarskie, ale także dzięki świetnemu dojazdowi – leży przy międzynarodowej szosie z Polski przez Bańską Bystrzycę na Węgry. Ale myliłby się ten, kto przypuszcza, że może psuje to urok narciarskiego kurortu – w żadnym wypadku. Wystarczy zapuścić się na którąś z tras, by zapomnieć o ruchliwej szosie. A do tego jeszcze jest to miejsce z bardzo ciekawą historią – przez pewien czas małą górska wioska była „stolicą” powstańczej Słowacji, a pod koniec ubiegłego wieku zapadały tutaj pierwsze decyzje dotyczące powstania niepodległego państwa. Zapraszam na krótką wycieczkę po tej pięknej stacji narciarskiej i historii osady.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube