Nie ma chyba drugiego takiego pasma w Beskidach, w którym tak wielka różnorodność krajobrazu będąca sama w sobie sporą atrakcją, w połączeniu z dogodną komunikacją, szłaby w parze z tak małym zainteresowaniem ze strony turystów. Inaczej mówiąc – góry takie piękne, a ludzi w nich tak mało… Zwłaszcza zimową porą. Kiedy w innych grupach górskich wydeptane szlaki prowadzą do przytulnych schronisk, tutaj na wędrowców czekają wąskie ścieżki zasypane po pas śniegiem, przez który przychodzi się z trudem przedzierać. To może nie warto się tu wybierać? Wręcz przeciwnie – tu dopiero można poczuć smak zimowej wędrówki, przeżyć górską przygodę – może czasami małą, ale jednak zawsze ekscytującą.


Dlaczego turyści z takim uporem omijają Beskid Wyspowy? Może dlatego, że góry tu niewysokie – najwyższy wierzchołek Mogielicy sięga ledwie 1170 m n.p.m. Może dlatego, że baza noclegowa, zwłaszcza ta położona w górach, jest tu wyjątkowo skromna – funkcjonuje tu tylko jedno schronisko PTTK – na Luboniu Wielkim nad Rabką. A może po prostu dlatego, że wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawy, że to tak piękny zakątek naszych gór. Wiele szczytów oferuje bajeczne widoki, nie tylko na najbliższą okolicę, ale także na bardziej odległe masywy Babiej Góry, czy też poszarpany łańcuch Tatr. Mogielica, Ćwilin, Jasień, Luboń, Modyń czy Pasmo Jaworza i Sałasza – to tylko niektóre miejsca, które zdecydowanie warto odwiedzić.

Oczywiście ma to swoje dobre strony – w zimie to miejsce, gdzie spotkamy prawie wyłącznie tak zwanych „prawdziwych turystów”. Latem jest trochę inaczej – zmorą turystów są tu quadowcy, chociaż zjawisko to na pewno nie występuje z taką intensywnością, jak chociażby w sąsiednich Gorcach. Ale może właśnie dlatego warto wybrać się tu zimą, która niczym profesjonalny wizażysta, śniegowym puchem potrafi zamaskować wady i lokalny brak malowniczości, a na wierzch wydobyć w pełni zalety i zjawiskową urodę tego miejsca.

Dzisiaj kilka zimowych widoków z Beskidu Wyspowego, z obietnicą, że już wkrótce na pewno tu wrócimy na dłużej :-)