W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy w kategorii: Góry i doliny

gory_bukoweZanim drzewa zapełnią się liśćmi, szczelnie zasłaniając co piękniejsze szczegóły rzeźby, zanim gorące tchnienie Alföldu skutecznie uprzykrzy życie wędrowcom, zanim na szlakach zaroi się od turystów, a cierpki zapach gotowanego gulaszu rozniesie po wszystkich polanach – wtedy właśnie, wiosną, Góry Bukowe są najpiękniejsze. Zadziwiająco wysokie ja na tę część Europy (w końcu zawsze uczyli, że Węgry to płaski kraj), pełne skał, pięknych grot i zapomnianych uroczysk, ze swoimi kolorowymi kobiercami przebiśniegów, żywców i kokoryczek, z aksamitnymi kwiatami ciemierników, w końcu też pełne ciekawych zabytków na obrzeżach, są Góry Bukowe najczęściej oglądane tylko z poziomu murów zamkowych egerskiej twierdzy, tudzież podziwiane na tyle, na ile wystają ponad taflę termalnych basenów. Polscy turyści rzadko zapuszczają się w ten masyw, najczęściej nieświadomi piękna ukrytego za szczelną kurtyną skraju lasu. Najwyższy czas przerwać ten nie do końca dobry nawyk… czytaj dalej…

Jak przystało na prawdziwą „królową” Beskidu Wyspowego, Mogielica posiada wszystkie przymioty, które każda władczyni mieć powinna – wyniosłą postawę, piękne oblicze, odrobinę łagodności połączoną z nieco dzikim charakterem, a co najważniejsze – miłość poddanych. Ale oprócz uwielbienia turystów, którzy chętnie odwiedzają jej widokowy szczyt – Mogielica jest po Luboniu Wielkim chyba najczęściej odwiedzanym szczytem w tej części Beskidów – góra ma w swym dossier także mroczne epizody. Niegdyś wywożono tu ciała obwiesiów, samobójców, topielców i wszystkich innych, których sposób opuszczenia tego świata zabraniał pochówku w poświęconej cmentarnej ziemi. Dzikie ostępy były ulubionym miejscem schronienia beskidzkich zbójników, którzy w niejednym miejscu zakopali ponoć zrabowane skarby, a w czasie ostatniej wojny rozbił się tu niemiecki bombowiec.

czytaj dalej…

Charakterystyczna sylwetka najwyższego szczytu Bieszczad w ciągu kilkudziesięciu lat zrobiła zawrotną karierę wśród turystów. W przedwojennej Polsce zapomniana, wspominana zaledwie przy okazji wycieczek na sąsiednie, niższe szczyty, dopiero po podzieleniu pasma na dwie części granicą państwową, zyskała na znaczeniu i popularności. Dziś nikt nie kwestionuje pierwszeństwa Tarnicy wśród bieszczadzkich połonin, a wizyta w najbardziej południowo-wschodnim zakątku naszego kraju, bez wejścia na jej wyniosły wierzchołek, uważana może być za niepełną. Rozpościera się stąd bowiem jedna z najbardziej fascynujących panoram w naszym kraju, obejmująca nie tylko niemalże całe Bieszczady, po obu stronach granicy, ale także wplatająca w serca turystów tę gryzącą tęsknotę za minionymi czasami, kiedy całe pasmo stanowiło jeden, niepodzielny region turystyczny II Rzeczypospolitej.

czytaj dalej…

Czasami porównywane są do Bieszczad, choć prawdę mówiąc są górami zupełnie innymi. Wapienne kopce, ze skalistymi stokami, przeplatane połogimi granitowymi kopułami i dolomitowymi grzbietami, a do tego pocięte głębokimi, przybierającymi czasami formę krasowych kanionów dolinami, z pozoru w niczym nie przypominają falistych, bieszczadzkich grzbietów. Także świerkowe w większości lasy przeplatane polanami w niczym nie przypominają bukowych mateczników. Ale mimo to, faktycznie – klimat wędrowania ma tutaj w sobie coś z uroku przemierzania naszych połonin. Tutaj także możemy zaznać przyjemności pokonywania rozległych hal, wędrując godzinami ponad górną granicą lasu i podziwiania rozległych widoków. A na dodatek – turystów tutaj zdecydowanie mniej, a baza noclegowa zdecydowanie uboższa. Wielka Fatra to góry stosunkowo dzikie, mimo, że otoczone ze wszystkich stron dobrymi drogami i licznymi miejscowościami leżącymi u ich podnóża. Góry, które wymagają wysiłku i cierpliwości. Ale w zamian za to oferują jedne z najpiękniejszych krajobrazów w Karpatach i kontakt z dziką przyrodą.

czytaj dalej…

Nie jest ani najwyższym, ani też najtrudniejszym szczytem tatrzańskim, choć jego sylwetce nie brakuje niczego, by należeć do naszych najpiękniejszych gór. Najbliżej Zakopanego położony granitowy dwutysięcznik Tatr Wysokich, co roku przyciąga setki turystów, którzy z mozołem, ale bez przesadnych trudności, wspinają się na jego wierzchołek, dla wielu z nich będąc pierwszym, prawdziwie „tatrzańskim” szczytem zdobytym w życiu. Monumentalna piramida Kościelca, bo o nim tu mowa, ze względu na kształt nazywana czasami z wielką przesadą „Polskim Matterhornem”, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych gór w naszych Tatrach, a wycieczka na jej wierzchołek, jest ze wszech miar godna polecenia. Jego śmiało ciosane ściany przyciągają wspinaczy praktycznie od początku istnienia taternictwa, a mimo pozornej łatwości dróg wejściowych góra była świadkiem zaskakująco wielu tragedii.

czytaj dalej…

Wielu uważa, że to najpiękniejsze miejsce na całym Podtatrzu. Z monotonnej równiny sterczą dwie wapienne skały, między którymi przepływa dzika, rwąca, górska rzeka, o kamienistym dnie i licznych drobnych roztokach, które niczym warkocz wplatają się w główny nurt płynącej wody. Wielkie walory krajobrazowe i wspaniała roślinność, do tego unikatowe walory historyczne – tutaj znaleziono najstarszy bumerang na świecie – powodują, że jest to miejsce o nieocenionym znaczeniu dla nauki. A to wszystko na obszarze tak małym, że wystarczy jedno ulotne spojrzenie by objąć cały ten niezwykły przełom. Czasami pewnie zbyt ulotne, by w ogóle zauważyć Kramnicę i Obłazową, rozciętą szeroką wstęgą Białki, z piękną panoramą Tatr w tle. Poznajcie najbardziej niezwykły przełom w Polsce.

czytaj dalej…

Niewiele jest takich gór w pobliżu naszej granicy, które oglądają, najczęściej bezwiednie, miliony turystów, a jednocześnie nadal pozostają tak nieznane i egzotyczne. Też tak miałem – przez długie lata, patrzyłem pod słońce, na łagodny sinoniebieski profil, falujący na południu, z jednym tylko urozmaiceniem – charakterystycznym garbem najwyższego szczytu, czymś na kształt dobrze zaczynającego się stożka, który ktoś ściął niemalże u nasady, tworząc nietypowy w tej części gór kształt „stoliwa”. Patrzyłem w zupełnej nieświadomości, co kryje się po drugiej stronie monotonnego z pozoru grzbietu. A są tam miejsca, które oczarują każdego, jeśli tylko skusi się zapuścić na co najmniej dwa dni. Te góry, to słowacki Vihorlat, a widać je z każdej naszej bieszczadzkiej połoniny.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube