W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy w kategorii: Narty

Nie tak dawno pisałem o Szpindlerowym Młynie, od którego wiele mogłoby się nauczyć nasze Zakopane (zobacz tutaj>>). Pod względem narciarskim popularny Szpindel zdystansował konkurencję w latach 90. i zasłużenie nosi tytuł zimowej stolicy Czech. Ale ostatnie lata przynoszą zmianę tej, zdawałoby się ustalonej na dłuższy czas, sytuacji. W ubiegłym sezonie swoje siły połączyło pięć stacji narciarskich ze wschodniej części Karkonoszy. W tym roku dwie największe z nich uzyskały fizyczne połączenie – między Černą horą a Pecem można się już przemieszczać na nartach. Tym samym detronizacja Szpindlerowego Młyna powoli staje się faktem. Na dodatek pod Śnieżką mają chyba patent na śnieg – nawet teraz, kiedy większość stacji narciarskich w Polsce, Czechach i na Słowacji walczy o utrzymanie choćby skrawków swoich tras w stanie jako tako nadającym się do jazdy, tutaj otwartych jest ich prawie 20 km!

czytaj dalej…

Dwie Doliny są jednym z najciekawszych ośrodków narciarskich w Polsce nie tylko ze względu na nowoczesną infrastrukturę, duży wybór tras i bardzo dobrą gastronomię. Jest pierwszym udanym projektem, w którym wyciągi narciarskie połączyły dwie rozdzielone wysokim grzbietem górskim miejscowości, odległe od siebie o ponad 30 km jazdy samochodem. Nie byłoby to może samo w sobie wielką atrakcją, jednak w przypadku Dwóch Dolin uzyskano dodatkowy efekt, w postaci niesamowicie efektownej, widokowej trasy, na której narciarze mogą koncentrować się nie tylko na samej jeździe, ale także na możliwości podziwiania piękna górskiego krajobrazu. A do tego jest tu także najdłuższa oświetlona trasa w Polsce. Nie bez powodu stacja zaliczana jest do ścisłej czołówki krajowych ośrodków narciarskich – w jej wypadku bowiem bez zbędnej przesady można mówić o swoistym genius loci tego miejsca.

czytaj dalej…

 

Czasem mówi się, że to takie „czeskie Zakopane”. Coś w tym jest, chociaż oba miasta mają zupełnie inny charakter. Szpindlerowy Młyn nie tylko jest wielkim centrum turystyki górskiej i narciarskiej, który latem i zimą zapełnia się dziesiątkami tysięcy turystów, ale przy tym wszystkim zachował jeszcze urok przytulnego górskiego kurortu. Zakopane przeważa ilością atrakcji, knajp i hoteli, także położenie miasta u stóp Tatr, nie ma sobie równych. A jednak kiedy nadchodzi zima, szybko okazuje się, że to obrazowe porównanie, jest wielkim komplementem raczej dla Zakopanego… 25 km tras zjazdowych, kilkanaście wyciągów, perfekcyjna organizacja skibusów dowożących narciarzy do wybranych terenów narciarskich. Naprawdę, pod względem narciarskim Zakopane mogłoby (a nawet powinno) wiele nauczyć się od Szpindlerowego Młyna.

czytaj dalej…

Zapowiada się prawdopodobnie najlepszy narciarski weekend w tym sezonie :-). Po ostatnich opadach śniegu, warunki na większości stoków w polskich górach są znakomite. Do tego dochodzą jeszcze dodatkowe czynniki, które sprawiają, że byłoby szkoda zmarnować okazję do szusowania przez najbliższe dni. Po pierwsze – weszliśmy w fazę tzw. „niskiego sezonu” – większość ośrodków od 11 marca (niektóre uczyniły to już tydzień lub nawet dwa wcześniej) wprowadza nowy cennik – w kilku miejscach bardzo atrakcyjny. Po drugie – według większości prognoz pogody będzie słonecznie, a temperatura będzie oscylować lekko poniżej zera – czyli idealnie na narciarski wyjazd.

czytaj dalej…

Przyznaję się bez bicia, że do kilku słowackich stacji narciarskich mam słabość – głównie ze względu na – jakby to zgrabnie można ująć – siłę oddziaływania krajobrazu na mój umysł. Bo szczerze mówiąc – narciarstwo lubię głównie o tyle, o ile pozwala mi nie tylko zmęczyć mięśnie, ale przede wszystkim napatrzeć się na góry. Do miejsc położonych stosunkowo blisko Polski, gdzie popatrzeć jest na co, należy na pewno Jasna, oferująca tak kapitalne krajobrazy i wrażenia górskie i narciarskie, że nie sposób mi o niej obojętnie myśleć. A jednak przez ostatnie trzy lata nie miałem okazji odwiedzić tego miejsca. Dlatego z wielką radością zarezerwowałem sobie marcowy weekend, kiedy okazało się, że jest okazja by znowu do Jasnej zawitać.

czytaj dalej…

Ferie zimowe się skończyły, śniegu nie zabrakło, pogoda była znośna, a narciarze tłumnie odwiedzali nasze krajowe ośrodki narciarskie. Ale tematem numer jeden dotyczącym zimowego wypoczynku Polaków nadal w większości mediów jest zjawisko zgrabnie nazwane „katastrofą frekwencyjną Zakopanego”. Mówiąc wprost – po raz pierwszy od dawna turyści na dobre obrazili się na miasto pod Tatrami, chociaż na samym Podhalu było ich bardzo wielu – głównie jednak w Białce Tatrzańskiej i jej okolicach. Katastrofa? Tragedia? Zaskoczenie? W żadnym wypadku. Raczej od dawna zapowiadające się zjawisko, można nawet zastanawiać się, dlaczego „krach frekwencyjny” nadszedł dopiero teraz.

czytaj dalej…

 

Jakoś nigdy nie przepadałem za rozmowami przez telefon – zdecydowanie wolę dialog „na żywo”. Zawsze też starałem się unikać stanu, w którym stajemy się więźniami swoich komórek, choć oczywiście telefon komórkowy oczywiście używam, i zasadności posiadania takowego nie neguję. Wręcz przeciwnie – odkąd pojawiły się smartfony w przyzwoitych cenach – używam coraz częściej. Nie piszę tych słów po to by się tu czymkolwiek chwalić – generalnie nie ma czym :-) – ale by częściowo chociaż zobrazować swój stosunek do tego typu urządzeń. Staram się spędzać z takimi urządzeniami jak najmniej czasu, no chyba, że wymaga tego akurat konkretna sytuacja. Ale ostatnio trochę mniej mi się to udaje…

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube