W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy w kategorii: Słowacja

Czasami porównywane są do Bieszczad, choć prawdę mówiąc są górami zupełnie innymi. Wapienne kopce, ze skalistymi stokami, przeplatane połogimi granitowymi kopułami i dolomitowymi grzbietami, a do tego pocięte głębokimi, przybierającymi czasami formę krasowych kanionów dolinami, z pozoru w niczym nie przypominają falistych, bieszczadzkich grzbietów. Także świerkowe w większości lasy przeplatane polanami w niczym nie przypominają bukowych mateczników. Ale mimo to, faktycznie – klimat wędrowania ma tutaj w sobie coś z uroku przemierzania naszych połonin. Tutaj także możemy zaznać przyjemności pokonywania rozległych hal, wędrując godzinami ponad górną granicą lasu i podziwiania rozległych widoków. A na dodatek – turystów tutaj zdecydowanie mniej, a baza noclegowa zdecydowanie uboższa. Wielka Fatra to góry stosunkowo dzikie, mimo, że otoczone ze wszystkich stron dobrymi drogami i licznymi miejscowościami leżącymi u ich podnóża. Góry, które wymagają wysiłku i cierpliwości. Ale w zamian za to oferują jedne z najpiękniejszych krajobrazów w Karpatach i kontakt z dziką przyrodą.

czytaj dalej…

Niewiele jest takich gór w pobliżu naszej granicy, które oglądają, najczęściej bezwiednie, miliony turystów, a jednocześnie nadal pozostają tak nieznane i egzotyczne. Też tak miałem – przez długie lata, patrzyłem pod słońce, na łagodny sinoniebieski profil, falujący na południu, z jednym tylko urozmaiceniem – charakterystycznym garbem najwyższego szczytu, czymś na kształt dobrze zaczynającego się stożka, który ktoś ściął niemalże u nasady, tworząc nietypowy w tej części gór kształt „stoliwa”. Patrzyłem w zupełnej nieświadomości, co kryje się po drugiej stronie monotonnego z pozoru grzbietu. A są tam miejsca, które oczarują każdego, jeśli tylko skusi się zapuścić na co najmniej dwa dni. Te góry, to słowacki Vihorlat, a widać je z każdej naszej bieszczadzkiej połoniny.

czytaj dalej…

Kiedy wąska ścieżka, po mozolnym podejściu, w końcu wdrapie się na wierzchołek Stoha, otwiera się jeden z najpiękniejszych widoków, jakie można zobaczyć w całych Karpatach – poszarpany skałami szczyt, z kilkoma żlebami, rozległymi piargami i kilkoma płatami kosodrzewiny walczącymi o przetrwanie na wąskich półkach skalnych. Pomiędzy nimi wijąca się wąziuteńka ścieżka, miejscami niknąca z oczu za załomami skalnymi, pnąca się wśród małych trawniczków, późną wiosną i latem mieniących się wszystkimi kolorami alpejskiej flory. To Rozsutec. Wielki Rozsutec. Wcale nie najwyższy, ale nie mający sobie równych pod względem urody w Karpatach Zachodnich. A u jego stóp Medziholie – szeroka, zasłana kwietnymi łąkami przełęcz, o której Władysław Krygowski, jeszcze przed wojną napisał, że jest najpiękniejszą przełęczą w całych Karpatach. Kto raz zobaczył ten widok, zazwyczaj tu wraca. Ja jestem uzależniony. Kiedy myślę o górach – widzę przed oczami właśnie ten kawałek Małej Fatry.

czytaj dalej…

Kiedy czasem nachodzi mnie myśl o domu w górach, przed oczami przewijają się obrazy karpackich wiosek, zagubionych wśród gór, bajkowo położonych, a czasem wcale nie bajkowych, ale zachwycających swoją dobrze zachowaną architekturą. Malowane zrębowe chałupy pachnące swymi gontowymi dachami, kwietne łąki, pachnące świeżymi sianokosami, a wokół góry. Jest kilka miejsc, które odpowiadają takiej „wizji”, ale bez wątpienia najbliższy temu ideałowi jest słowacki Vlkolinec.

czytaj dalej…

Przyznaję się bez bicia, że do kilku słowackich stacji narciarskich mam słabość – głównie ze względu na – jakby to zgrabnie można ująć – siłę oddziaływania krajobrazu na mój umysł. Bo szczerze mówiąc – narciarstwo lubię głównie o tyle, o ile pozwala mi nie tylko zmęczyć mięśnie, ale przede wszystkim napatrzeć się na góry. Do miejsc położonych stosunkowo blisko Polski, gdzie popatrzeć jest na co, należy na pewno Jasna, oferująca tak kapitalne krajobrazy i wrażenia górskie i narciarskie, że nie sposób mi o niej obojętnie myśleć. A jednak przez ostatnie trzy lata nie miałem okazji odwiedzić tego miejsca. Dlatego z wielką radością zarezerwowałem sobie marcowy weekend, kiedy okazało się, że jest okazja by znowu do Jasnej zawitać.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube