afrykariumRafa koralowa z setkami barwnych ryb, potężne hipopotamy, fascynujące płaszczki z lekkością prujące głębiny Kanału Mozambickiego, spotkanie oko w oko z ogromnymi żółwiami morskimi, tajemnicze manaty nazywane syrenami morskimi, zwinne pingwiny i groźne krokodyle, które można obserwować z odległości kilkudziesięciu centymetrów, w końcu spacer podwodnym tunelem wśród patrolujących swoje rewiry rekinów – to tylko część atrakcji, jakie zobaczyć można od końca października we wrocławskim Afrykarium. Ten wyjątkowy obiekt jest nie tylko miejscem, gdzie bez potrzeby wydawania fortuny można zobaczyć na żywo zwierzęta znane wcześniej tylko z ilustracji w przyrodniczych albumach, ale także świetnie zaprojektowanym centrum edukacyjnym dla dorosłych i dzieci. Mimo, że nie wszystko jest tu jeszcze skończone, już dziś można śmiało stwierdzić, że Wrocław ma właśnie atrakcję formatu europejskiego.

Zapraszam dzisiaj w miejsce absolutnie niezwykłe. Otwarte niedawno we Wrocławiu Afrykarium należy do największych atrakcji miasta i najbardziej fascynujących miejsc w Polsce. Jest miejscem, gdzie można poczuć i niemalże dotknąć fascynującej przyrody Czarnego Lądu. Życząc przyjemnej (mam nadzieję) lektury, zapraszam do śledzenia kolejnych wpisów na Facebooku

Wrocławskie zoo należy do moich ulubionych. Nie tylko w kraju, ale w ogóle – a widziałem ich już całkiem sporo. I nie piszę tu „najlepsze, najpiękniejsze i najciekawsze” – pod tym względem znam co najmniej kilkanaście większych i bardziej spektakularnych ogrodów zoologicznych w Europie. Po prostu lubię włóczyć się po tej oazie zieleni, wśród zabytkowych pawilonów nad Odrą i jeśli tylko mam taką możliwość – wpadam nawet na dwie godzinki, choć to zdecydowanie za mało, by poznać najciekawszych mieszkańców ogrodu. Będąc w ubiegłym roku z dzieciakami, nie dało się nie zauważyć ogromnego placu budowy, który dezorganizował połowę przestrzeni zoo.

Od niespełna miesiąca nie ma już placu budowy – jest za to Afrykarium, jedyny w swoim rodzaju obiekt w Polsce, przedstawiający różne ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym Afryki. Nie mogłem dłużej czekać – musiałem sprawdzić, czy zapowiadany najwyższy światowy poziom ekspozycji to prawda. Żeby nie trzymać w niepewności, powiem od razu – tak, oto mamy w kraju obiekt, którego nie powstydziłoby się żadne miasto w Europie.

Afrykarium Wrocław

Zanim wejdziemy do środka, jeszcze kilka słów o samym budynku. Z pewnym niepokojem obserwowałem budowę olbrzymiego obiektu, którego szary beton nie za bardzo wydawał mi się komponować z otoczeniem, a prawdę powiedziawszy – nauczyłem się już nie ufać wizualizacjom. Ale tym razem wszystko wyszło jak trzeba – czarny monolit przyciąga uwagę i intryguje (czyżby był czarny bo w środku kryje przyrodnicze cuda Czarnego Lądu – przyznaję, że nie wiem czy było to celowe). Jeśli umiejscowienie go naprzeciwko Hali Stulecia (wpisanej na listę UNESCO) było prowokacją, to z pewnością jest to prowokacja udana. A nawet gdyby komuś przysadzista bryła nie przypadła do gustu – to w końcu całe piękno Afrykarium schowane jest wewnątrz, nie zajmujmy się więc już dalej kwestiami współczesnej architektury.

Zaraz po wejściu jeszcze przez chwilę przypatrujemy się krytycznie stylizacji wnętrza, sprawdzamy czy to wszystko naprawdę takie ładne i przestrzenne. Pachnie nowością i nowoczesnością, chociaż do pewnych rzeczy zawsze można by się przyczepić (np. nie ma szatni, a w środku jest naprawdę ciepło – jak przystało na Afrykę – co zimową porą roku jest dość uciążliwe). Ale z chwilą, kiedy powoli schodzimy korytarzykiem, zanurzając się w mroku rozświetlonym ogromnymi szybami akwariów, wszystko to staje się nieważne, otaczać zaczynają nas bowiem rzeczy naprawdę piękne.

Afrykarium Wrocław

Pierwszy etap podróży to Morze Czerwone, słynące z bajecznie kolorowego świata rafy koralowej. Już pierwsze akwarium robi na zwiedzających ogromne wrażenie – oto bowiem stajemy kilkadziesiąt centymetrów od rafy koralowej, ukrytej zazwyczaj przed oczami przeważającej ilości śmiertelników. Specjalne panoramiczne szyby, przybliżające obraz, dają złudzenie, że cały ten podwodny świat jest na wyciągnięcie ręki.

Stada kolorowych rybek (wybaczcie, ale nie będę zasypywał Was zbytnio mnogością nazw gatunkowych – wszystko pięknie opisano przy poszczególnych akwariach J ) spokojnie błądzą wśród nie mniej barwnej rafy koralowej i jej bardziej osiadłych mieszkańców. W tym basenie najwyraźniej widać, że to dopiero początek funkcjonowania Afrykarium – za kilka, kilkanaście lat rafa obrośnie, spotężnieje i dopiero wtedy będzie można poczuć jej prawdziwy urok. Docelowo ma tu być około 30 000 (trzydzieści tysięcy – nie pomieszały mi się zera!) ryb rafy koralowej Morza Czerwonego. Już teraz akwarium robi ogromne wrażenie, a to przecież jeden z mniejszych akwenów prezentowanych w tym niezwykłym oceanarium.

Afrykarium Wrocław

Przez bramę między czerwonymi piaskowcami (przypominają mi Kolorowy Kanion na Synaju) opuszczamy Morze Czerwone i przenosimy się nad Nil. W kolejnym basenie można obserwować hipopotamy, zarówno pod wodą, jak i z góry, ze specjalnej platformy nad którą przelewa się prawdziwy wodospad (znajdziemy ją nieco dalej, po drodze). Tutaj także obserwować można afrykańskie gatunki gruobowargów, a po krawędzi basenu, gdzie hipopotamy mają swoje nadwodne królestwo, spacerują drzewice i warugi. Kolejne dwa akwaria, po sąsiedzku z hipopotamami, to piękny świat ryb zamieszkujących jedne z najgłębszych jezior świata – Tanganika i Malawi. W obu akwariach będzie można zobaczyć docelowo około 300 gatunków ryb, w tym intrygujące pielęgnice, których nazwa wzięła się od zwyczaju opiekowania się ikrą i narybkiem.

Schody wyprowadzają nas na wspomnianą galerię z widokiem na hipopotamy. Z góry spływają strugi wody, rozbijając się o sztucznie zbudowane skały. Z tego miejsca można ocenić właściwe rozmiary budynku i jego ogólny układ. Budynek Afrykarium to naprawdę duży obiekt – ma długość 160 m, szerokość 54 m i wysokość – 15-12 m. Posiada trzy kondygnacje, z czego jedna znajduje się pod ziemią, a także rozległe wybiegi i akweny wodne na zewnątrz. Jak przeczytać można na stronie obiektu „w całym Afrykarium, tj. basenach ekspozycyjnych, filtrach, odstojnikach oraz kilometrach rur będzie w obiegu 15 000 000 litrów wody, czyli tyle ile wody mieści się w 6 basenach olimpijskich. Sama woda ma masę 15 000 ton, czyli tyle co 100 wielorybów lub 3000 dorosłych słoni.”

Afrykarium Wrocław

Kolejny etap naszej podróży przez wody otaczające Czarny Ląd, to najbardziej intrygujący akwen – schodzimy w dół, by zanurzyć się w wodach Kanału Mozambickiego. Specjalny podwodny tunel o długości 18 metrów, pozwala obserwować rekiny, płaszczki i ogromne morskie żółwie. To z pewnością 18 metrów, które przeszedłem najwolniej w życiu! I nie dlatego, że chyba cały czas jest tu tłumnie. Obserwowanie bowiem podwodnych tajemnic życia Oceanu Indyjskiego to rzecz tak fascynująca i wciągająca, że nie pozawala ani na chwilę oderwać oczu od otaczającego nas ruchu.

Wszystko wygląda tu jak na dobrym przyrodniczym filmie. Nad głowami co chwilę przepływają rekiny lub przypominające kosmiczne statki z filmów sf płaszczki, z długimi niczym szpady ogonami. Gdy ogromny, ważący ponad 100 kg żółw karetta płynie prosto na nas, gdy ma się nieodparte wrażenie, że właśnie staliśmy się częścią tego niesamowitego bogactwa życia, jakie natura stworzyła po to by inscenizować niekończące się, zachwycające spektakle podwodnej przygody. W końcu trzeba już pójść dalej, ale uwierzcie – robi się to niechętnie, chociaż przed nami jeszcze kilka atrakcji.

Afrykarium Wrocław

Kolejne pomieszczenie przenosi nas do Namibii – tutaj możemy podziwiać pingwiny tońce zamieszkujące Wybrzeże Szkieletów. Jest to jedyny osiadły pingwin afrykański, czasami koczujący. Potrafi pływać z prędkością 20 kilometrów na godzinę i nurkować do głębokości 130 metrów. Obserwować można je zarówno w środowisku lądowym, jak i podglądać przez ogromne przeszkolony ściany basenu. Po sąsiedzku, w kolejnym basenie mieszkają kotiki – afrykańskie uchatki, przez laików utożsamiane z bardzo podobnymi fokami. Także tutaj stworzono dobre warunki do obserwowani ich zarówno w czasie leniwych chwil na lądzie, jak i w czasie podwodnych harców.

Ostatni etap naszej podróży to serce Czarnego Lądu – tropikalna dżungla Kongo. Wśród tropikalnej roślinności, porastającej urozmaicony teren, mają tu swoje baseny krokodyle i tajemnicze manaty, nazywane czasami syrenami. Olbrzymie gady można tu obserwować z tak bliska, że każde, najmniejsze nawet drgnięcie zwierzęcia powoduje odruchowy zryw. Z kolei manaty, obserwowane w swoich podwodnych akrobacjach, zadziwiają sprawnością ruchową, przy pozornie ociężałym wyglądzie. W końcu wychodzimy na kolejny pomost widokowy, by w uciążliwie wilgotnym powietrzu móc obserwować dżunglę z góry.

Afrykarium Wrocław

Pora już kończyć wycieczkę. Oczywiście – w tym krótkim opisie starałem się przede wszystkim oddać wrażenia, a nie wgłębiać się w szczegółowy opis żyjących w Afrykarium zwierząt. I choć jestem zwolennikiem obserwowania zwierząt na wolności, to muszę przyznać, że nie da się zaprzeczyć ogromnym walorom Afrykarium. Może być świetnym punktem wyjścia do wyrobienia wrażliwości na piękno świata przyrody wśród najmłodszych, ale nie tylko. Być może w wielu obudzi pragnienie wybrania się w miejsca, gdzie zwierzęta te można podziwiać na wolności, a niektórym da do myślenia, że ochrona przyrody to coś znacznie więcej niż tylko blokowanie budowy kolejnych dróg czy wyciągów. I że warto nieskończoną różnorodność świata przyrody poznawać. A przy najmniej próbować…

afrykarium_mapa

Informacje praktyczne

Na zwiedzanie samego Afrykarium trzeba przeznaczyć co najmniej dwie godziny, z dziećmi – około trzech. Wejście do obiektu zawarte jest w cenie wejściówki do ogrodu zoologicznego – cały bilet kosztuje 30 PLN a ulgowy – 20 PLN. Bardzo dobrą opcją jest zakup biletu rodzinnego, który kosztuje 85 PLN (2 dorosłych + 3 dzieci) – wielkie brawa za taką opcję. Warto przyjść wcześnie – Zoo jest otwarte od 9.00, ale po 11-tej tworzą się już całkiem spore kolejki do wejścia – w obiekcie może przebywać ograniczona liczba zwiedzających. Ostatnio we Wrocławiu dość spore kontrowersje wywołała likwidacja darmowych miejsc parkingowych w pobliżu Zoo i Hali Stulecia – pozostaje na miejscu parking płatny (5 PLN za godzinę). Osobiście polecam dojazd tramwajem – mamy problem z głowy, a komunikacje miejska we Wrocławiu należy do najtańszych wśród dużych polskich miast.

Więcej szczegółów i możliwość zakupu biletów online można znaleźć na stronie www.afrykarium.com.pl