salatynZachodni kraniec Tatr jest jednym z najrzadziej odwiedzanych przez naszych turystów zakątków tego pasma. Trochę to dziwne, bo tutejsze krajobrazy, dzika przyroda, w połączeniu z niewielkim ruchem na szlakach powoduje, że jest to idealny teren dla „prawdziwych” turystów. Dla tych, których pociąga przestrzeń i niezmierzonej urody widoki. Dla tych, którzy nie gonią „za wysokością”, ale w górach szukają harmonii, spokoju i ciszy przerywanej jedynie na krótko zawodzącym świstaczym jękiem. Dla tych w końcu, którzy ponad wygodę schroniskowego posiłku, przedkładają cały dzień na szlaku jedynie o suchym prowiancie. Zapraszam na wycieczkę podniebnym szlakiem, w góry nie do końca znane, ale poznania bez wątpienia warte. A przy okazji – przejdziemy się całkiem nowym szlakiem, którego nie znajdziecie jeszcze na żadnej mapie. Takie rzeczy zdarzają się nawet w Tatrach…

Jesienią w górach jest podobno najpiękniej – dzisiaj więc zapraszam na piękną wycieczkę w Tatry. Powędrujemy fragmentem głównego grzbietu tatrzańskiego, na którym turystów wcale tak często się nie spotyka… Życząc przyjemnej (mam nadzieję) lektury, już dziś zapraszam do śledzenia kolejnych wpisów na Facebooku.

Spośród wszystkich krain otaczających masyw tatrzański, najpiękniejsza jest bodaj Orawa, przytulana do niego od północnego zachodu. Zajmując praktycznie w całości dorzecze rzeki Orawy (od której zresztą wzięła nazwę) ciągnie się na przestrzeni ponad 50 km od szczytu Babiej Góry, po ciasny przełom niedaleko Królewian (słowackie Kraľovany), gdzie wpada ona do Wagu, od zachodniego skraju Tatr, aż po poszarpane Rozsutce w Małej Fatrze (więcej o tym fascynującym masywie górskim można zaleźć tutaj>> ) . Pod względem przyrodniczym i turystycznym należy do najpiękniejszych zakątków Karpat, a różnorodność krajobrazów – od tatrzańskich wierchów, przez beskidzkie obłe grzbiety, po śmiałe stożki skalic i płaskie jak stół torfowiska – zaskakuje i zachwyca. Nie mniej ciekawa jest także historia tych terenów, należących przez stulecia do Królestwa Węgierskiego, ale zamieszkiwana przez kolka narodów, głównie Słowaków i Polaków, co stało się przyczyną podziału Orawy pomiędzy te dwa państwa po I wojnie światowej.

Południowo-wschodni fragment Orawy zajmuje fragment masywu tatrzańskiego, nazywany czasami Tatrami Orawskimi. Jest to jeden z najmniej znanych i najrzadziej odwiedzanych przez Polaków zakątków tych wspaniałych gór, którzy może poza rejonem pięknych skalistych Rohaczy, zapuszczają się tu nad wyraz rzadko. (Oczywiście biorąc pod uwagę tłok panujący w górach po polskiej stronie; w innych wysokich pasmach górskich – w Małej i Wielkiej Fatrze czy w Niżnych Tatrach jest ich jeszcze mniej.) Jest to dość dziwne, bo okolica jest naprawdę wspaniała krajobrazowo, dostępność komunikacyjna gór dość dobra (spokojni e można się tu wybrać nawet na jednodniową wycieczką nie tylko z Zakopanego, ale i z Krakowa), a na dodatek wielu rodaków korzysta w zimie z tutejszych wyciągów w ośrodku Roháče-Spálená, położonego w głębi gór, kilka kilometrów od Zuberca, w którym bez problemu nie tylko znajdziemy dach nad głową, ale także szybciej niż gdzie indziej na Słowacji dogadamy się po polsku… W lecie natomiast ta część Tatr czeka na ponowne odkrycie przez polskich turystów, warto bowiem zdawać sobie sprawę, że Polacy byli tu pierwszymi turystami już w latach 40. XIX wieku.

Tatry Orawskie Salatyn

Tatry Orawskie to pod względem zajmowanej powierzchni najmniejsza część Tatr – na dobrą sprawę twory ją jedna duża dolina walna i kilka mniejszych, krótkich dolin reglowych. Dolina Zuberska – bo o nią tu chodzi, gdy mówimy o dolinie walnej (a więc takiej, która podchodzi do głównego grzbietu Tatr) – jest dość osobliwa. Pod względem zajmowanej powierzchni należy do największych dolin tatrzańskich (większe są tylko doliny: Cicha i Białki), jako jedyna należy do dorzecza Orawy i jako jedyna uchodzi w kierunku zachodnim. Charakterystyczna jest przy tym asymetria jej ukształtowania – z prawej (północnej) strony ma tylko dwa boczne odgałęzienia, natomiast z lewej (południowej) strony, spod głównego grzbietu tatrzańskiego uchodzi do niej aż dziesięć bocznych dolin. Liczy aż 15 km długości sięgając aż po graniczny szczyt Wołowca.

Większość obszaru Doliny Zuberskiej zbudowana jest ze skał krystalicznych, wśród których wielki udział mają granity (zbudowane są z nich słynne Rohacze). Są też i skały osadowe – wapienne szczyty Siwego Wierchu w głównym grzbiecie czy też Osobitej, której ramie sięga daleko na północ, ale grają one raczej podrzędną rolę. Dzięki przewadze granitów, rozwinęła się tu – bodaj najpiękniej w całych Tatrach Zachodnich – rzeźba glacjalna, z wszystkim typowymi dla niej formami – żłobami polodowcowymi, kotłami, skalnymi ścianami, morenami i charakterystyczną „zawieszoną” wysoczyzną Stawów Rohackich. W częściach wapiennych rozwinęły się zjawiska krasowe – jest tu ponor i całkiem spora jaskinia (Brestowa – od początku września tego roku można już ją zwiedzać, o tym napiszę kiedy indziej). Na skałach węglanowych spotyka się bujną roślinność, a masyw Siwego Wierchu, ze względu na jej bogactwo uznawany jest jako osobny podokręg geobotaniczny.

Tatry Orawskie Salatyn

Ta krótka charakterystyka geograficzne regionu nie oddaje jednak tego co w Tatrach Orawskich najcenniejsze – niezwykłego piękna krajobrazu i niecodziennej urody tego miejsca. Zresztą – gdyby charakterystyka była dłuższa, też nie oddałaby piękna tego miejsca. Józef Nyka w swoim klasycznym już przewodniku po Tatrach pisał: „Pod względem uroku i bogactwa form terenowych jest najpiękniejszą [doliną] w całych słowackich Tatrach Zachodnich. Znaleźć tu można dzikie bory, ukryte wodospady, grupę prześlicznych stawów, wreszcie mroczne ściany skalne, po których wspinają się stadka kozic.” Z Nyką spierać się nie zamierzam… :-)

Tym co najbardziej cieszy turystę górskiego w Tatrach Orawskich jest możliwość pięknych wędrówek głównym grzbietem tatrzańskim – szlak turystyczny (czerwony) bowiem biegnie od zwornikowego Wołowca, aż po sam kraniec Tatr na Przełęczy Huciańskiej (a ściślej rzecz biorąc – na Wyżnej Huciańskiej Przełęczy). Oczywiście przejście go w całości „za jednym zamachem” nie jest realne dla zwykłego turysty bez biwaku w górach. Dlatego warto cały ten odcinek (około 20 km) podzielić na kilka krótszych. Na początek proponuję przejście fragmentu pomiędzy szczytem Brestowej a Banikowską Przełączą. Nie jest on może tak spektakularny jak grań Rohaczy, ale z pewnością dużo łatwiejszy (nadaje się dla każdego turysty, który choć raz był już wcześniej w Tatrach powyżej 2000 m n.p.m.), a jego najbardziej eksponowane fragmenty ubezpieczone łańcuchami nie sprawiają większych kłopotów.

Tatry Orawskie Salatyn

Punktem wyjścia, gdzie najlepiej pozostawić samochód jest duży, niedawno bardzo rozbudowany i zmodernizowany parking ośrodka narciarskiego Roháče-Spálená. Miejsce to jest dobrze znane i lubiane przez narciarzy z Polski – położony w głębi Doliny Zuberskiej ośrodek wyróżnia się nie tylko pięknym położeniem, ale także bardzo korzystnymi warunkami śniegowymi – często występuję tu sytuacja, kiedy w sąsiednich dolinach śniegu brakuje, a w Dolinie Zuberskiej jest go pod dostatkiem. Z tego też powodu okolice uwielbiają narciarze skiturowi, a tereny w bocznej Dolinie Spalonej (powyżej ośrodka narciarskiego).

Sam ośrodek narciarski powstał w latach 60. ubiegłego stulecia, kiedy to praktycznie całe Tatry Zachodnie po słowackiej stronie nie były objęte parkiem narodowym (stało się to dopiero w 1987 roku), a komunistyczne władze planowały wybudowanie w Dolinie Zuberskiej ogromnego kompleksu turystycznego, z hotelami i restauracjami o „pojemności” ponad 2 tysięcy osób. Zdążono wybudować asfaltową szosę prawie pod same Rohacze, a także właśnie pierwszy wyciąg orczykowy. Na szczęście z budowy pozostałych części kompleksu zrezygnowano, a wkrótce ruch na szosie ograniczono jedynie do dojazdu do wyciągów). W sezonie 2002-03 w ośrodku postawiono pierwszy wyciąg krzesełkowy, do którego jednak trzeba było z parkingu dojeżdżać charakterystycznie skręcającym orczykiem. Niedawno ośrodek „pozbył się” tego problemu, stawiając nowoczesną 6-osobową kanapę firmy Leitner, z podgrzewanymi siedzeniami i osłonami przeciwwietrznymi. Dodatkowo, dla ułatwienia wsiadania i wysiadania narciarzy i turystów kanapy są wyprzęgane, dzięki czemu zwalniają przy dolnym i górnym peronie.

Tatry Orawskie Salatyn

Kolej jest czynna także w lecie, dzięki czemu można zaoszczędzić prawie 45 metrów podejścia. Do niedawna problemem był brak szlaku od górnej stacji kolei na grzbiet Przedniego Salatynu, jednak od 2015 roku prowadzi już od kolei na sam grzbiet nowo wyznakowany szlak zielony, łączący się u góry ze starą, znakowaną niebiesko ścieżką. Skorzystanie z kolei pozwala zaoszczędzić około 1 godziny stromego podejścia. Nowy szlak nie jest na razie zaznaczony na żadnej mapie (ale w terenie jest i można z niego korzystać :-) ), prowadzi początkowo przez zarośla kosówki, a potem starannie wytrasowanymi zakosami, pozwalającymi całkiem szybko (około 45 minut) wejść na grzbiet Przedniego Palatynu. Pomysłodawcą nowego szlaku (a także w większości – wykonawcą) jest Patrik Matištík z Zuberca – może więc szlak ten nazwać „Percią Matištíka”? ;-) [A przy okazji – pozdrowienia Patrik, jeśli właśnie to czytasz :-) ]

Na Przedni Salatyn można też wejść starym przebiegiem niebieskiego szlaku, prosto z parkingu. Początkowo biegnie on głęboko wciętym Spaleńskim Żlebem. Niepozornie wyglądająca wklęsłość terenu jest torem schodzenia wielkich czasami lawin. Tuż przed sylwestrem 2005 roku miała tu miejsce jedna z największych tatrzańskich tragedii. Grupa ośmiu młodych Czechów wyruszyła mimo trzeciego stopnia lawinowego w góry, z zamiarem przywitania Nowego Roku na głównej grani Tatr. Noc złapała ich jeszcze w Spaleńskim Żlebie – rozbili namioty na drodze stokowej przecinającej go w poprzek. Nad ranem potężna lawina, o długości 1200 metrów i szerokości ponad 100 metrów zniosła namioty – mimo szybko przeprowadzonej akcji ratunkowej zginęło siedmiu uczestników wycieczki, ocalał tylko jeden, którego podmuch lawiny wypchnął z namiotu, i który zdołał się sam odkopać spod cienkiej warstwy śniegu…

Tatry Orawskie Salatyn

Klucząc wśród maliniaków i kosówki, ścieżka wyprowadza na grzbiet, gdzie łączy się z nowym szlakiem. Otwierają się wspaniałe widoki na otoczenie Doliny Zuberskiej. Stąd jeszcze około 45 minut niezbyt stromego podejścia na położony już w głównym grzbiecie wierzchołek Brestowej (1934 m n.p.m.). Mimo, że szczyt nie jest zbyt imponujący, dzięki temu, że grzbiet wygina się na tym odcinku dość daleko na północ, otwiera się z niego wspaniała panorama Tatr Zachodnich. Na lewo od pobliskich stoków Palatyńskiego Wierchu widać kształtne stożki Pacholej i Spalonej, między którymi wyłania się karbowana grań Banówki (2178 m n.p.m.) – najwyższego szczytu Tatr Orawskich, a także najwyższego w całym głównym grzbiecie Tatr Zachodnich. Na lewo od Spalonej wyłania się dalszy ciąg głównego grzbietu – Hruba Kopa, Trzy Kopy, charakterystyczne stożki Rohaczy – Płaczliwego i Ostrego, a w końcu też i Wołowiec. W oddali majaczy Bystra – najwyższy wierzchołek całych Tatr Zachodnich, a na północy piętrzy się niewysoka, ale śmiał Osobita.

Z Brestowej czeka nas krótkie zejście, a potem podejście mocno zerodowaną ścieżką na główny szczyt Salatyńskiego Wierchu (2050 m n.p.m.) – pierwszego od achodu szczytu tatrzańskiego przekraczającego 2000 m n.p.m. Otwiera się stąd szerszy widok na okolicę – na południu pojawia się skąpany w słońcu Liptów, z szeroko rozlaną plamą jeziora Liptowska Mara, a za nim długi, łagodnie pofalowany grzbiet Niżnych Tatr. Na zachodzie natomiast ładnie prezentuje się przykryty białą wapienną czapą Siwy Wierch. Lepszy widok na wschód będziemy mieć z drugiego, położonego bardziej na wschód wierzchołka, nazywanego czasami Małym Salatynem. Stąd można na spokojnie przyjrzeć się dalszemu odcinkowi naszej trasy.

Tatry Orawskie Salatyn

Czeka nas teraz spore zejście, najpierw łagodne, trawiaste, później coraz stromsze i węższe – mijając cztery kamieniste garby docieramy do najniższego punktu grzbietu pomiędzy Saltyńskim a Spaloną. Nosi ono nazwę Przełęczy pod Dzwonem (ok. 1885 m n.p.m.). Mimo, że przełęcz jest dość niska, nigdy nie stanowiła dogodnego przejścia przez grzbiet, który obrywa się tu na północ kilkudziesięciometrowymi ściankami. Nazwa przełęczy wzięła się od turni, która wznosi się bezpośrednio nad nią, nazywanej Dzwonem. Zaczyna się teraz najbardziej ekscytujący fragment naszej trasy – przejdziemy granią Skrzyniarek. Szlak biegnie po skałach, miejscami nieco eksponowanym terenem do następnej turni – Gankowej Kopy. Wzięła ona nazwę od niewielkiej półeczki w północnej ścianie. Najtrudniejsze miejsce na naszej trasie (dość spora ekspozycja, ale skala pod nogami pewna i szeroka) pokonujemy z pomocą łańcucha. Dalej jeszcze przechodzimy przez trzy garby Czerwonej Skały i w końcu stajemy na wierzchołku Spalonej (2084 m n.p.m.).

Tatry Orawskie Salatyn

Główny grzbiet wykręca tutaj na chwilę na południe – otwiera się więc ładny widok na pobliską Banówkę, Trzy Kopy i Rohacze. Ze Spalonej, która ma dwa spłaszczone wierzchołki, obniżamy się niezbyt mocno, po czym zaczyna się podejście na szczyt Pacholi (2166 m n.p.m.) Znowu po skale, ładną, prostą wspinaczka pokonujemy wysokość, po prawej mając wspaniały, dziki, pokryty rumowiskiem skalnym kocioł Doliny Głębokiej. Tutaj najczęściej można wypatrzeć kozice lub usłyszeć świstaki. Dość stromą końcówkę podejścia wynagradza widok, otwierający się ze szczytu. Całkiem blisko widać już Banówkę, a także grań Trzech Kop. W dole, poniżej nich błyszczą w słońcu Rohackie Stawy, położone na charakterystycznym skalnym „stoliwie”.

Tatry Orawskie Salatyn

To już ostatni wysoki szczyt na naszej trasie, warto więc spędzić tu więcej czasu, zwłaszcza przy dobrej pogodzie. Ze szczytu schodzimy bardzo stromą, kruchą ścieżką na Banikowską Przełęcz (2062 m n.p.m.), przez którą przechodzą szlaki łączące doliny – Jałowiecką i Zuberską. Grzbietem dalej na wprost wspina się czerwony szlak na wierzchołek Banówki, my natomiast skręcamy w lewo, na północ i rozpoczynamy zejście na dno Doliny Spalonej. Wśród piargów i blokowisk, z widokiem na potężniejące ściany Banówki i Kop, obniżamy się dość szybko i wygodnie, w końcu osiągając drogowskaz – tu odchodzi w bok ścieżka do Rohackich Stawów. Schodzimy jeszcze kilkaset metrów i docieramy do spłaszczenia terenu, gdzie dawniej stały szałasy, a obecnie na wybrukowanej przestrzeni stoją ławeczki. Tutaj jeszcze jeden szlak odchodzi w prawo – również do Stawów Rohackich.

Tatry Orawskie Salatyn

Dalsze zejście jest dość uciążliwe – ścieżka dość stromo opada przez zawieszony próg Doliny Spalonej. Wśród lasów schodzimy coraz niżej, aż w końcu z boku ścieżki dobiega nas coraz głośniejszy szum wody – to Wyżnia Spaleńska Siklawa, do której można podejść w 2 minuty ścieżką. Spada ona z hukiem z 18-metrowego progu – przy wyższym stanie wody prezentuje się naprawdę efektownie! Nasza ścieżka opada teraz stromo wąską grzędą, mijając (niestety większość zasłaniają drzewa) nie tak ładną jak poprzednia Niżną Spaleńską Siklawę, która po kamieniach pokonuje 20 metrów różnicy wysokości. W końcu docieramy do dna doliny, ścieżka wypłaszcza się, po czym wchodzimy na dawny parking na polanie Adamcula. Teraz przez mostek na Rohackim Potoku docieramy do głównej drogi (uwaga na rowerzystów!) biegnącej dnem doliny. Skręcamy w lewo i po niecałych 2 km odnajdujemy odchodzącą w lewo wąską ścieżkę, która sprowadzi nas do parkingu przy kolei linowej, gdzie kończymy wycieczkę.

salatyn_mapa

Informacje praktyczne

Trasa, którą proponuje jest dość długa i umiarkowanie męcząca, a trudności na niej określiłbym jako niewielkie. Niestety nie ma możliwości jej skrócenia – można jedynie się wrócić w razie pogorszenia pogody lub znacznego upływu sił – przy czym od wierzchołka Salatyńskiego Wierchu właściwie nie ma to sensu. Całość przejścia zajmuje (bez postojów) około 7-7,5 godziny. Jeśli skorzystamy z kolei linowej – skrócimy przejście o około 45 minut-1 godz.

Kolej kursuje od maja do końca października, przy czym w wakacje codziennie, a w pozostałych miesiącach (maj, czerwiec, wrzesień) – tylko w weekendy, od 8.00 do 16.00. Cena przejazdu do góry – 6 euro, w dwie strony – 8 euro. Po przedłożeniu biletu parkingowego, odlicza się do ceny przejazdu 2 euro. Więcej szczegółów mona znaleźć na stronie www.tatrawest.sk

UWAGA! Szlaki wysokogórskie na terenie słowackiego parku narodowego w tatrach (TANAP) są otwarte dla turystów od 15 czerwca do 30 października. Wycieczkę można więc odbyć tylko w tym terminie.