wysoka„Ta góra jest najwyższa między innymi górami i okrągła, na której skała jest jako zamek. Przystęp do niej jest zbyt przykry, zaledwie człek pieszy wniść może.” Tak w połowie osiemnastego stulecia opisywano najwyższy wierzchołek całych Pienin – Wysoką. Mimo, że szczyt ten od dawna budził wielkie zainteresowanie turystów, jego popularność nie sięga nawet czwartej części tego zainteresowania, które budzą właściwe Pieniny, z Trzema Koronami i Sokolicą. Z jednej strony to nie dziwi – wszak ciężko znaleźć w Polsce miejsce, które mogłoby się równać krajobrazowo z otoczeniem przełomu Dunajca. Z drugiej strony – tysiące turystów odwiedzających co roku położony u stóp Wysokiej Wąwóz Homole, zawraca niecałą godzinę przed szczytem, nieświadomi piękna tego wybitnego wierzchołka. Ci którzy byli (a jest ich niemało) – wiedzą, że warto i często wracają w to magiczne miejsce. Ci którzy jeszcze nie byli – niech dadzą się namówić na odrobinę wysiłku, by zobaczyć jeden z najpiękniejszych szczytów w naszych górach.

Czwarty odcinek cyklu „Poczet Gór Polskich” zaprowadzi nas w fascynujące Małe Pieniny. Wędrując przez przepiękny wąwóz, wśród wspaniałych widoków poznamy nie tylko przyrodę, ale i zahaczymy o skomplikowane dzieje okolicy A przy odrobinie szczęścia może uda nam się odczytać zapisane w Kamiennych Księgach losy ludzkie? Życząc przyjemnej (mam nadzieję) lektury, już dziś zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków cyklu na Facebooku.

Na początek kilka słów wstępu, zanim wybierzemy się na krótką, ale wyjątkowo piękną wycieczkę na szczyt Wysokiej. Długi na kilkaset kilometrów, ciągnący się od pogranicza słowacko-morawskiego po rumuńskie Maramosze, Pas Skalicowy, jest nie tylko wielką osobliwością geologiczną całych Karpat Zachodnich (i w mniejszej części Wschodnich), ale także jednym z najpiękniejszych krajobrazowo fragmentów tych gór. Jego skomplikowana budowa geologiczna, uzewnętrzniająca się w bardzo dynamicznej rzeźbie terenu, z trudem rozpracowana w XX stuleciu, nie jest jeszcze do końca poznana. Większość przesłanek wydaje się wskazywać, że jest to rodzaj „szwu” powstałego przy zetknięciu dwóch płyt tektonicznych, w miejscu, gdzie cała seria skał osadowych, głównie wapiennych i dolomitowych, została zgnieciona, potrzaskana i w znacznej części wciągnięta w głębsze warstwy Ziemi. W ten sposób powstała struktura wąska, a długa na ponad 600 km, w wielu miejscach chowająca się głęboko pod młodsze osady.

Ale wszędzie tam gdzie Pas Skalicowy wyłania się na powierzchnię jest po prostu ciekawie. Tak jest w okolicach zamku Branč, na zachodnim skraju Karpat, tak jest w okolicach Vršatca w Białych Karpatach, na Kysucach, na północ od Malej Fatry gdzie Skalice tworzą dość sporą grupę górską, tak jest nad Orawą (na jednej ze skał stoi słynny zamek Orawski), tak też jest bardziej na wschód – u podnóży gór Čergov, czy pod Vyhorlatem, gdzie wapienne skały ukazują się na obrzeżu tego pasma, wnętrze bowiem zalała lawa, z której zbudowane są te góry (więcej o górach Vyhorlat – na blogu tutaj>>. Najdłuższy, a zarazem najpiękniejszy fragment Pasa Skalicowego ukazuje się na powierzchni miedzy Nowym Targiem a Starą Lubowlą, budując pasmo Pienin. Nic dziwnego więc, że w Polsce używa się głównie nazwy Pieniński Pas Skałkowy – wszakże tutaj właśnie jego skomplikowana struktura i idące za tym zróżnicowanie krajobrazowe, a także bogactwo roślin, osiąga swoja kulminację.

Wysoka Homole

Pierwotnie nazwę Pieniny stosowano jedynie do środkowej części tego terenu – między Czorsztynem a Szczawnicą. Tutaj Pieniny osiągają pełnię swojego piękna. Jak pisał o tym rejonie Kazimierz Sosnowski, w pierwszym wydaniu swoje przewodnika po Beskidach: „z iście królewską hojnością sypnęła się przyroda samą essencyą piękna i stworzyła poemat, niewielki wprawdzie, ale tak wzniosły, że nie znudzi choćby po sto razy czytany!” Ten sam autor w 1924 r. wyróżnił najmniej efektowne może, ale turystycznie pasmo Pienin Spiskich (Hombarków), położone bardziej na zachód – miedzy Przełomem Białki (więcej o tym miejscu na blogu tutaj>>) a Niedzicą.

Najbardziej na wschodzie ciągnie się natomiast najwyższa część całego Pasa Skalicowego, dla niepoznaki jakby, nazwana Pieninami Małymi. Tworzy ją wysoko wyniesiony grzbiet, ciągnący się od Dunajca aż po Przełęcz Rozdziela przez ponad 14 km. Pokryty połoninami, ponad które wyrastają strome stożki Bystrzyka czy Rabsztyna, wznosi się systematycznie aż po szczyt Wysokiej (1050 m n.p.m.), który jest najwyższym punktem nie tylko Małych Pienin, ale także całej polskiej części Pasa Skalicowego. Pod względem krajobrazu jest region miejscami bardziej przypominający Bieszczady niż Pieniny – rozległe polany i łąki przywodzą na myśl bieszczadzkie połoniny. Tylko biel wapiennych turni i głęboko wciętych wąwozów pozwala pamiętać, w której części naszych gór jesteśmy.

Zresztą – podobieństwo do Wschodnich Karpat dotyczy nie tylko krajobrazu, ale także i historii. Wschodnia część pasma zamieszkana była bowiem do 1947 roku przez ludność spokrewnioną z Łemkami, a tereny czterech dawnych wsi – Szachtowej, Jaworek, a także Białej i Czarnej Wody nazywane były Rusią Szlachtowską. Rok 1947, podobnie jak w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim przyniósł koszmar wysiedleń – tylko Szlachtowa i Jaworki zostały później zasiedlone, ale już nie ludnością Rusińską, ale napływową. Natomiast na miejscu dawnych pól uprawnych powstały jedne z największych w polskich górach terenów wypasowych, po których pozostały resztki bacówek i … schronisko na Durbaszce, z jednej z taki bacówek właśnie przerobione.

Wysoka Homole

Nazwa Małych Pienin pojawiła się w literaturze turystycznej w połowie XIX wieku, wcześniej całe pasemko miejscowi górale zwali Homolami lub Gomolami, która to nazwa prawdopodobnie wzięła się od słowa „homoła” lub „gomoła”, które to słowo używano dla określenia obłych wzniesień. Inną wersję podaje Walery Eliasz Radzikowski, pisząc, że „w Beskidach nazywają kamienie z czerwonego piaskowca homolami”. Prawdę powiedziawszy – obie wersje pasują do okolicy – w porównaniu z centralną częścią Pienin szczyty są tu dużo bardziej obłe, a i czerwonych kamieni w okolicy nie brak (taką barwę mają częściowo wapienie krynoidowe).

Większości turystów jednak nazwa Homole kojarzy się jednoznacznie z dzikim wąwozem, którego przejście należy do największych atrakcji okolic Szczawnicy. Tędy też poprowadzi i nasza wycieczka na Wysoką. Najlepiej zacząć ją w Jaworkach – z centrum miejscowości, nad którą dominuje stara, murowana cerkiew – jeden z nielicznych świadków unickiej przeszłości wioski. Wylot wąwozu znajduje się kilkaset metrów na zachód od cerkwi, a jego dnem biegnie zielony szlak, którym będziemy wędrować aż pod szczyt Wysokiej.

Zaraz za małym mostkiem na Kamionce, zagłębiamy się w wąski kanion, pomiędzy wysokie na ponad sto metrów skały. Ta z prawej to Prokwitowska Homola, która swoją nazwę wzięła od nieistniejącego już przysiółka Jaworek – Prokwitówki. Z lewej sterczy charakterystyczny Wapiennik, przechodzący dalej w potężną zerwę Grzebienia. Dno wąwozu jest wąskie, potok szoruje często po gołej skale, po deszczach potrafi nieźle uprzykrzyć życie. Wśród kolorowych skał wiosną i latem dostrzec można mnóstwo kwiatów, lubiących węglanowe podłoże i nasłonecznione stoki. Jesienią żółte murawki wspinające się ku skalnym graniom pięknie kontrastują z wapiennymi ściankami i półeczkami. Po lewej wznosi się kilkuwierzchołkowa Wysoka Skała (najwyższa w całym wąwozie – ponad 120 metrów).

Wysoka Homole

Jak pisze Józef Nyka w swoim nieśmiertelnym przewodniku po Pieninach, „na ścianach Homoli interesujące dla botaników są rozległe i dzięki niedostępności terenu dobrze zachowane murawy naskalne. Na stokach o wystawie pd. rozwija się ciepłolubny zespół kostrzewy bladej, zaś na skalach zwróconych ku pn. – zespół seslerii skalnej, przez górali zwanej jarcokiem. Pod względem składu są one podobne do swych odpowiedników z Pienin Centralnych, uboższe jednak w gatunki.” Ale nawet ze swą „ubożyzną” gatunkową, Wąwóz Homole należy do najcenniejszych przyrodniczo i krajobrazowo zakątków w naszych górach. Władysław Strojny opisując go w swych „Pieninach” (seria „Przyroda polska”) pisze wręcz, że jest w całości „jakby miniaturką Pienin”.

Cenna jest tu nie tylko roślinność – murawy naskalne i niedostępne lasy porastające wapienne urwiska, ale także budowa geologiczna, odsłaniająca na stosunkowo niewielkiej kSkalicowy. Znaleźć tu można unikatowe odsłonięcia pięknych fałdów, a także bogatą kopalną faunę jurajską i częściowo kredową. Inną ciekawostką jest olbrzymie osuwisko plejstoceńskie, które w górnej części wąwozu blokuje przejście (w tym miejscu szlak zaczyna się wspinać lasem do góry po drewnianych schodkach). Porosłe drzewami i chaszczami blokowisko nie jest już może tak czytelne jak jeszcze kilkanaście lat temu, ale nadal robi ogromne wrażenie.

Opuszczamy wąwóz wychodząc po krótkim podejściu na malowniczą polankę, nazywaną Dubantowską Dolinką, z pojedynczymi blokami wapieni i mnóstwem jałowców, które niczym ogromne stada owiec schodzą w małych grupkach spod skal aż na dno kotlinki. Turyści często odpoczywają tu nie na ławeczkach, ale przy ogromnym bloku nazywanym przez górali Kamiennymi Księgami – faktycznie patrząc od południa widać wyraźnie otwartą księgę z poszczególnymi stronami. Ponoć są w nich zapisane wszystkie losy ludzkie, nie było jednak takiego mądrego, który by potrafił je odczytać. A jak już się jeden znalazł – sędziwy pop z Lipnika – Pan Bóg odebrał mu mowę…

Wysoka Homole

Ponad polanką wznosi się przepiękna Czajakowa Skała, z kapitalnie widocznym leżącym fałdem. Wszystkich zainteresowanych niezmiernie skomplikowaną, ale też i pasjonującą geologią okolicy odesłać mi wypada do „Przewodnika geologicznego po Pienińskim Pasie Skałkowym” autorstwa najlepszego znawcy zagadnienia – Krzysztofa Birkenmajera. Pozycja ma już swoje lata (moje wydanie z 1979 roku) ale nadal pozostaje niewyczerpaną skarbnicą wiedzy o przyrodzie nieożywionej Pienin i okolic.

Przed nami po raz pierwszy pokazuje się śmiały stożek Wysokiej. Zawsze widząc jakąś piękną górę, staram się tak dobrać słowa, by odpowiadały nie tylko technicznemu opisowi szczytu, ale także oddawały jego charakter. W tym wypadku nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zacytować Jana Wiktora, który w swojej „Ziemi Sądeckiej i Pieninach” pisze tak, jak sam chciałbym napisać :-) – „od południa wystercza szczyt Wysoka, jakby ułamany grot oszczepu skierowany w błękit nieba”. W tym miejscu można zakończyć zwiedzanie Homoli, naszym celem jednak jest szczyt – wędrujemy więc dalej ku Rówience i rozciągającej się za nią Polaną pod Wysoką – jednemu z najpiękniejszych zakątków, jaki znam w naszych górach. W lecie po lewej widać namioty studenckiej bazy namiotowej, teraz jesienią, nic nie zakłóca spokoju i harmonii krajobrazu. (Tylko żeby nikt nie pomyślał, że baza mi przeszkadza – wręcz przeciwnie, uwielbiam i odwiedzałbym codziennie, gdyby starczało czasu. Wielu dobrych ludzi, myśli i zdarzeń wiąże mnie z tym miejscem, ale o tym może kiedy indziej :-) )

Zaczynamy w końcu ostatni, najbardziej mozolny fragment podejścia na szczyt – najpierw rozległą polaną, pod olbrzymi jawor, pod którym warto chwilkę odpocząć, by podziwiać okoliczne góry. Rozległe polany to pozostałości po dawnych wzorcowych terenach wypasowych, wśród trwa widać wyraźnie fundamenty dawnej bacówki, jednej z czterech jakie powstały w okolicy w latach 1948-50. Została ona zaadoptowana na schronisko studenckie, niestety w grudniu 1980 roku spłonęła…

Wysoka Homole

Ostatni odcinek to strome podejście wśród świerków do granicy, a potem już krótkie podejście, miejscami po skałach na zwieńczony wapiennymi skałami wierzchołek. Stoimy w końcu w najwyższym punkcie Pienin, ponad 1050 metrów ponad poziomem morze, a wokół nas rozciąga się jeden z najpiękniejszych widoków w polskich górach. Na północy w całej okazałości prezentuje się Pasmo Radziejowej, na zachodzie ponad poszarpanym masywem centralnej części Pienin w oddali wznosi się majestatyczna Babia Góra, na południu z kolei ciągną się zalesione, dzikie grzbiety Magury Spiskiej. Wszystko to jednak mizerne w porównaniu do widoku Tatr, które od tej strony są nie tylko ogromne, ale także niezwykle plastyczne.

Stojąc na szczycie Wysokiej, na której byłem kilkanaście razy, patrząc na te wszystkie cuda, trochę mi tylko smutno, że góra ta straciła swój dawny, dziki charakter naturalnej skalicy sterczącej ponad lasami. Barierki, metalowe schodki, platformy, w końcu ścieżka z barierkami i drewniane schodki co prawda ułatwiają wejście, ale całkowicie zmieniły oblicze tej góry. Bo w końcu – czy naprawdę w turystyce górskiej chodzi tylko o to, żeby było coraz łatwiej? Nie wydaje mi się.

Wysoka Homole

Wrócić można tą samą drogą, ale ja proponuję boczny wariant omijający Wąwóz Homole, którym często podchodzi mnóstwo turystów. Wracamy do miejsca, gdzie szlak osiągnął granicę, jeszcze chwilkę schodzimy w dół, a potem odbijamy na niebieski szlak, który ładnym trawersem przecina piękny świerkowy las, chroniony rezerwatem, być może o charakterze naturalnego boru górnoreglowego (jedno z najniższych stanowisk tego zbiorowiska w naszych górach – najczęściej rośnie powyżej 1150-1250 m n.p.m.). Wkrótce wychodzimy na łąki, po czym skręcamy w lewo i na skróty zbiegamy do źródła widocznego w dole pod samotnym drzewem. Stąd odchodzi w lewo widoczna dróżka, która biegnąc w pobliżu grzbietu wyprowadza na łąki ponad Jaworkami, gdzie stoi górna stacja kolejki krzesełkowej, a w lecie działa szałas ze smacznymi serkami. Schodzimy w dół i po chwili docieramy do drogi, która w lewo doprowadzi ans do centrum Jaworek.

Mamy za sobą wspaniałą wycieczkę, ale Wysoka to tylko fragment naszych Małych Pienin, które należą do najbardziej atrakcyjnych, choć niewielkich gór w naszych Karpatach. Dlatego na pewno jeszcze nie raz tu wrócimy. A następnym razem zapraszam w Bieszczady, który późną jesienią są najpiękniejsze – malownicze, puste i dzikie. Do zobaczenia na szlaku!

wysoka_homole_mapa

Informacje praktyczne

Na koniec tylko krótka informacja o czasach przejścia. Wyjście z Jaworek na Wysoką nie powinno zająć więcej niż 2 godz. (ok. 3,5 km trasy, 490 metrów podejścia), powrót w dolinę – ok. 1 godz. 30 min. Wejście pozbawione jest jakichkolwiek trudności, choć momentami dość strome, nadaje się na wycieczkę z dziećmi od 4-5 roku.