gory_bukoweZanim drzewa zapełnią się liśćmi, szczelnie zasłaniając co piękniejsze szczegóły rzeźby, zanim gorące tchnienie Alföldu skutecznie uprzykrzy życie wędrowcom, zanim na szlakach zaroi się od turystów, a cierpki zapach gotowanego gulaszu rozniesie po wszystkich polanach – wtedy właśnie, wiosną, Góry Bukowe są najpiękniejsze. Zadziwiająco wysokie ja na tę część Europy (w końcu zawsze uczyli, że Węgry to płaski kraj), pełne skał, pięknych grot i zapomnianych uroczysk, ze swoimi kolorowymi kobiercami przebiśniegów, żywców i kokoryczek, z aksamitnymi kwiatami ciemierników, w końcu też pełne ciekawych zabytków na obrzeżach, są Góry Bukowe najczęściej oglądane tylko z poziomu murów zamkowych egerskiej twierdzy, tudzież podziwiane na tyle, na ile wystają ponad taflę termalnych basenów. Polscy turyści rzadko zapuszczają się w ten masyw, najczęściej nieświadomi piękna ukrytego za szczelną kurtyną skraju lasu. Najwyższy czas przerwać ten nie do końca dobry nawyk…

Nie chciałbym być źle zrozumiany – nie mam nic przeciwko bujnej zieleni buczyn, ciepłemu wiatru i upałom (choć te nie koniecznie lubię znosić w górach, pokonując powiedzmy pięćsetmetrowe podejście), a już najmniej – przeciwko gulaszowi wesoło bulgoczącemu w kociołku, gdzieś na skraju lasu. Wręcz przeciwnie – taki prawdziwy węgierski gulasz, ostry i pikantny (niczym szczegóły życia naszych celebrytów), mógłbym brać garściami (nie wiem czy dobrze się wyraziłem, ale chodziło mi o pewien rodzaj pasji do kulinarnych atrakcji kuchni madziarskiej). Ale kiedy to wszystko złoży się na raz, a latem zdarza się to nierzadko, kiedy dokucza upał, tysiące owadów, a do tego wszechobecna hałaśliwość w ogólnie niezrozumiałym języku – to naprawdę nie są to najlepsze warunki do delektowania się przyrodą :-) .

Dlatego Góry Bukowe – ten najciekawszy i najpiękniejszy masyw górski na Węgrzech, zdecydowanie najlepiej zwiedzać wiosną, w szerokim rozumieniu terminu „przed sezonem”. Ma to jeszcze dodatkowe zalety, oprócz uniknięcia wyżej wymienionych uciążliwości. Po pierwsze – wiosną, zanim rozwiną się w pełni liście na drzewach, można dużo więcej zobaczyć, zwłaszcza ciekawych formacji skalnych, można w pełni docenić piękno krasowej rzeźby. Po drugie – wtedy (kwiecień, maj) panują tu najlepsze do wędrowania temperatury, dochodzące do 25 stopni, ale rzadko kiedy przekraczające ten poziom. Ciepło jest też jesienią (wrzesień, październik), pogoda jest wtedy zazwyczaj bardzo stabilna, ale ominie nas cudowny spektakl przebudzenia przyrody z zimowego snu. Latem i jesienią występuje jeszcze jeden problem, chyba najważniejszy z punktu widzenia turysty z plecakiem – w tym wapiennym masywie, dużo trudniej wtedy o wodę.

Tak więc – w Góry Bukowe – zdecydowanie najlepiej na wiosnę. Dobrze, w góry, w góry – ale gdzie? Teraz wiec nadszedł czas, by nieco przybliżyć to ciekawe pasmo górskie. Powszechnie uważa się, że Węgry to kraj wybitnie nizinny. Jakież więc musi być zdziwienie większości turystów, kiedy dowiadują się, że ponad 20% powierzchni tego kraju zajmują tereny górskie i wyżynne. Są to co prawda góry raczej niskie, tylko w jednym miejscu przekraczające 1000 m n.p.m. (Kékes w górach Matra ma 1015 m n.p.m.), ale biorąc pod uwagę, że wyrastają one z terenu nizinnego, położonego na wysokości 80-120 m n.p.m., różnice wysokości w niektórych pasmach są całkiem spore i często przekraczają 500 metrów różnicy wysokości. Czyli porównywalnie z naszymi Beskidami czy Sudetami.

Góry Bukowe

Zdecydowanie największy i najwyższy obszar górski u Madziarów to południowy skraj Karpat Zachodnich, nazywany tu najczęściej Średniogórzem Północnym (dźwięczne i proste Északi-középhegység w oryginalnym brzmieniu :-) ), rozciągające się mniej więcej między Zakrętem Dunaju i rzeką Ipolą (Ipoly) na zachodzie, a doliną Cisy na wschodzie. Są to przeważnie masywne góry wulkaniczne, pomiędzy którymi wyrastają mniejsze lub większe zręby tektoniczne zbudowane ze skał osadowych. Najbardziej na zachód wznosi się wulkaniczne gniazdo gór Börzsöny, dalej na wschodzie natkniemy się na dużo niższy Cserhát, ograniczony doliną rzeki Zagyvy, za którą wznosi się najwyższa Matra. Tę z kolei oddziela rzeka Tarna od naszych Gór Bukowych, które opadają na wschód do szerokiego obniżenia rzek Sajó i Hernád, za którymi wyrastają stożki wulkaniczne Gór Zemplińskich (nazywanych też Górami Slańsko-Tokajskimi). Na północ od Gór Bukowych obraz ten uzupełnia jeszcze rozległa wyżyna Krasu Słowacko-Węgierskiego (o słowackiej części tego ciekawego regionu można poczytać na blogu tutaj>> ).

Ze wszystkich wymienionych powyżej pasm górskich, Góry Bukowe są najbardziej zwarte i najrozleglejsze. Ich powierzchnię szacuje się na około 1400 km2 – czyli dwa razy więcej niż polski Beskid Sądecki, a tylko niewiele mniej niż nasze Bieszczady. Na przejście wzdłuż całego pasma (np. z Miszkolca do Egeru) trzeba poświęcić trzy dni wędrówki, w przeważającej części pięknymi buczynami i dąbrowami. Liczne dzikie boczne ramiona, rozdzielające głębokie doliny powodują, że Góry Bukowe są idealnym terenem dla turystów plecakowych. Co prawda brakuje tu klasycznych schronisk górskich, ale wynagradzają to liczne jaskinie i groty skalne (jest ich w całym masywie ponad tysiąc).

Jak już wspomniałem, najwyższy szczyt Węgier, Kékes, wznosi się w górach Matra. Ale biorąc pod uwagę średnie wyniesienie nad poziom morza, czy choćby ilość wysokich szczytów, Góry Bukowe nie mają sobie równych w węgierskich Karpatach. Z ogólnej liczby 35 wierzchołków przekraczających na Węgrzech wysokość 900 m n.p.m., tylko 8 z nich nie leży między Miszkolcem a Egerem.  Kiedy już mówimy o najwyższych szczytach – w każdej encyklopedii, przewodnikach i na stronach internetowych przeczytać można, że najwyższym szczytem całego pasma jest Istállós-kő (958 m n.p.m.) Jednak pomiary wykonywane w ostatnich latach dowiodły, że to błędne przekonanie. Według najnowszych opracowań, najwyższa jest północna kulminacja szczytu Kőrös-bérc, licząca 961 m n.p.m. Jako że do tej pory nie miała ona swojej nazwy, nadano jej miano Szilvási-kő, zapewne nawiązując do pobliskiej miejscowości Szilvásvarad. Nie polecam wyrywania stron ze starych książek, ale warto nanieść tę poprawkę :-) . (Jeżeli kogoś temat interesuje – polecam ciekawy artykuł, po węgiersku ;-) , tutaj >>.)

Góry Bukowe

Szilvási-kő czy Istállós-kő – łatwo się pomylić, bowiem najwyższe partie Gór Bukowych, mają charakter wysoko wyniesionego płaskowyżu wapiennego (Bükk-fennsík) mającego na mapie kształt wrzeciona o długości 18-20 km i szerokości do 7 km. Jego łagodnie pofalowana powierzchnia pokryta jest licznymi lejami krasowymi, studniami i zaczątkowymi uwałami. Opada on stromymi, nierzadko skalistymi krawędziami ku „dolnemu piętru” gór, które tworzą liczne, kręte grzbiety wybiegające we wszystkich kierunkach od wspomnianego płaskowyżu.

Dwa wierzchołki owego plateau rywalizują o miano najwyższego szczytu, ale z powodu silnego zalesienia wcale nie należą do najciekawszych. Jak łatwo się domyśleć, najpiękniej jest tam, gdzie płaskowyż obrywa się skrasowiałymi ścianami, liczącymi kilkadziesiąt metrów wysokości. Taki charakter ma południowa krawędź, tam więc musimy szukać najpiękniejszych widoków. Z tego względu warto na szlakach swoich wędrówek zahaczyć o te pięć interesujących szczytów – Balvány, Tar-kő, Három-kő, Őr-kő i Cserepes-kő.

„Kő” w języku ludzi, których nikt nie rozumie ( ;-) ), znaczy tyle co „skała, kamień”. Jak więc łatwo zauważyć, tylko pierwszy z wymienionych szczytów ze skałami nie powinien mieć nic wspólnego. W rzeczy samej – Balvány (956 m n.p.m.) jest taką samą plaskatą bałuchą jak Szilvási-kő czy Istállós-kő, z tą tylko różnicą, że na jego szczycie wznosi się wieża widokowa, dzięki czemu zapewnia najpiękniejszą, dookolną panoramę Gór Bukowych i okolic. Przy dobrej widoczności widać stąd na północnym zachodzie Tatry, odległe o ponad 90 kilometrów. Na dodatek jest to również szczyt najłatwiej dostępny – pod sam wierzchołek (na wysokość ok. 900 m n.p.m.) można dojechać samochodem (w zimie funkcjonuje tu niewielki ośrodek narciarski).

Góry Bukowe

Pozostawmy zgiełk i gwar otoczenia Balvány (to właśnie tutaj w weekendy pachnie wszechobecnym gulaszem z kociołka…) i zajmijmy się pozostałymi szczytami. Három-kő (904 m n.p.m.) to najbliższy mu szczyt na południowej krawędzi krasowego płaskowyżu. Otwiera się stąd kapitalny widok na stromą skarpę i ciągnące się u naszych stóp, porośnięte lasami grzbiety, tworzące prawdziwy zielony labirynt. Bez trudu dostrzeżemy wśród lasów cienką wstążkę szosy z Egeru do Miszkolca, przecinającej góry w poprzek – jednej z najpiękniejszych dróg górskich w Karpatach. Skał tu niewiele, ale za to kserotermiczne murawy porośnięte mnóstwem kwiatów idealnie nadają się na godzinny odpoczynek – z twarzą do słoneczka, z widokiem podanym na dłoni.

Malownicza ścieżka wśród buków, z kwitnącymi przebiśniegami i ciemiernikami, zaprowadzi nas w pół godzinki na najpiękniejszy szczyt całego pasma – oberwany białymi ścianami Tar-kő (950 m n.p.m.). Otwiera się stąd widok podobny jak z poprzedniej górki, ale spotęgowany jeszcze urywającą się pod nogami ścianą. Budują ją triasowe dolomity, skrasowiałe i pokruszone, o grubości kilkuset metrów. Oprócz pięknych roślin – rozchodników, rojników, dzwonków i fiołków, przy odrobinie szczęścia można wypatrzeć rzadkie gatunki ptaków, a wśród nich niebieskogłowego nagórnika, kolorowego pomurnika czy jednego z najpiękniejszych sokołów – raroga. W dolnej części ściany ukryta jest jaskinia, niedostępna turystycznie – jedno z najbogatszych w skamieniałości stanowisk na Węgrzech.

Godzinę marszu dalej, za głębokim wąwozem nacinającym krawędź płaskowyżu, leży nieco niższy, ale równie godny odwiedzenia szczyt – Cserepes-kő (823 m n.p.m.). Wędruje się do niego przez buczyny porastające skrasowiałe zbocza owej dolinki – jak przez ogromne cmentarzysko z wapiennymi stelami. Te jednak swymi białymi tablicami nadają temu miejscu raczej magicznej tajemniczości niż ponurości czy grozy. To jedno z moich ulubionych miejsc w Górach Bukowych. Jest ono ciekawe również dlatego, że podszczytową jaskinię zamieniono tu na schron dla turystów – prawdziwy „jaskinioszałas” (w oryginale Barlangszállás). Jest tu kilka pryczy i piec, niestety najbliższa woda (małe źródełko) leży prawie 300 metrów niżej. Ale i tak jest to jedno z najfajniejszych miejsc noclegowych jakie znam w Karpatach :-) .

Góry Bukowe

Na samym południowo-zachodnim krańcu krasowego „wrzeciona” wznosi się ostatni skalny bastion – Őr-kő (880 m n.p.m.). Charakterem bardzo podobny do Tar-kő, może nieco mniej skalisty, ale równie widokowy. Stąd otwierają się szersze widoki ku zachodowi – z dominującą na horyzoncie Matrą – najwyższą grupą górską na Węgrzech.

Z miejsc położonych w głębi gór warto wspomnieć jeszcze dwóch, moim zdaniem na tyle oryginalnych i ciekawych, że wartych odwiedzenia w czasie górskiej wędrówki. Pierwsze z nich to położone w samym centrum gór, w całkowitym niemalże odosobnieniu, ruiny klasztoru Pálos kolostor. Pozostałości pięknej gotyckiej świątyni stoją w lesie, kilka kilometrów na wschód od szczytu Balvány, na stromej górze wznoszącej się nad doliną Garadna. W średniowieczu było to miejsce, w którym przebywali pustelnicy, później postawiono tu klasztor i kościół św. Ducha i sprowadzono paulinów. Klasztor prosperował dość dobrze aż do czasu wojen z Turcja, kiedy został spalony i zburzony. Paulini, którzy wrócili tu w 1739 r. , widząc ogrom zniszczeń nie podjęli się odbudowy i za swoją główną siedzibę w regionie wybrali Diósgyőr.

Drugie piękne miejsce, to wznoszące się nad wsią Mályinka ruiny zamku Dédesi-var, położonego na samotnej skale sterczącej z jednego z grzbietów odchodzących od głównego plateau na północ. Z nikłych ruin rozciąga się bodaj najlepszy widok na najwyższą partię Gór Bukowych. Okolice Mályinki warto poznać lepiej także z tego powodu, że w jednej z tutejszych dolin – Csondró-völgy, będącej pięknym przykładem krasowego jaru, znajduje się drugi ze znanych mi „jaskinioszałasów” – Odvas-kői-sziklaüreg. Jaskinia używana dawniej była jako schron przez pasterzy, a w latach 60. zaadoptowana na schron – z piecem i pryczami. Tutaj na dodatek tuż przy grocie znajduje się źródło z dobrą wodą. Niestety w ostatnich latach schron został mocno zdezelowany. Szkoda, bo było to jedno z tych miejsc, do których przyjemnie się wraca.

Góry Bukowe

Wszystkie opisane powyżej miejsca można zobaczyć w ciągu dwu-trzydniowej wędrówki. Najlepszym punktem startu jest wioska Szilvásvárad, położona w północno-zachodniej części gór, u wylotu malowniczej doliny Szalajka. Miejscowość znana jest przede wszystkim z miejscowej stadniny koni hodującej słynne lipicany, ale jest też znanym letniskiem i miejscowością turystyczną. W głąb doliny Szalajki, którą bezwzględnie warto zobaczyć, można udać się piechotą lub kursującą w sezonie kolejką wąskotorową. Po drodze mija się Jezioro Pstrąga (Pisztrángostó), nad którym rozłożyły się budynki Muzeum Leśnictwa (bardzo ciekawa wystawa o potasznikach, którzy dawniej wypalali węgiel drzewny w Górach Bukowych – przy odrobinie szczęścia można zobaczyć jeszcze tradycyjne metody wypalania węgla, bez użycia stalowych retort, w okolicach Répáshuta). Nieco dalej zachwyca Skalne Źródło (Szikla-forrás) – urocze wywierzysko, gdzie woda prosto z niewielkiej jaskini małym wodospadem wpada wprost do niewielkiego zbiornika wodnego.

Jeszcze wyżej, tam gdzie dolina się rozdziela na dwa ramiona, zachwyca niecodzienny wodospad schodkowy Fátyol-vízesés. Z wody, która wypływa z krasowych czeluści masywu, wytrącił się przez setki tysięcy lat węglan wapnia, tworząc siedemnaście tarasów po których spływa woda. Widok jest naprawdę kapitalny. Za wodospadem ostatni przystanek ma kolejka leśna, a szlak zaczyna się wspinać na Istállós-kő (ok. 1,5 godz.). Po drodze warto jeszcze zajrzeć do jaskini Istállós-kői-barlang. Jest to jedna z najciekawszych jaskiń Gór Bukowych, zwłaszcza ze względu na odkryte tu znaleziska archeologiczne.

Ogromne, trójkątne wejście do jaskini znane było od dawna, a w jej wnętrzu trzymana w czasie niepogody bydło. W 1911 roku przeprowadzono pierwsze prace, a ich wyniki okazały się tak zachęcające, że archeolodzy wracali tu jeszcze w roku 1925, 1929 oraz 1947. Znaleziono kilkanaście tysięcy szczątków i narzędzi po ludziach neolitycznych, włącznie ze śladami kanibalizmu. Na podstawie znalezisk w tej, a także kilkunastu sąsiednich jaskiniach w Górach Bukowych, wydzielono osobną kulturę archeologiczną – kulturę bukowogórską datowaną na ok. 5000 lat przed Chrystusem.

Góry Bukowe

Jaskinie Gór Bukowych to w ogóle niesamowicie ciekawy temat i może kiedy indziej przyjdzie czas go rozwinąć – tutaj tylko wspomnę, że jest ich łącznie ponad 1100 – bodaj najwięcej ze wszystkich grup górskich w Karpatach Zachodnich!

Na koniec jeszcze kilka słów o miejscowościach, które pod Górami Bukowymi warto odwiedzić. O Egerze – jego zabytkach i historii już pisałem na blogu (można przeczytać tutaj>> ) – zdecydowanie warto poświęcić co najmniej pół dnia, żeby lepiej poznać miasto. Po przeciwnej stronie masywu leży Miszkolc – dużo mniej urokliwy, ale nie mniej ciekawy. To z kolei także temat na osobny wpis, wiec tutaj tylko wspomnę, że oprócz wielkich osiedli i huty, które rzucają się w oczy zaraz po wjeździe do miasta, są tu także ruiny pięknego gotyckiego zamku, kilka ładnych świątyń i najbardziej oryginalne kąpielisko termalne na Węgrzech. O samych kąpieliskach termalnych w okolicach Gór Bukowych już przygotowuję tekst – będzie gotowy przed wakacjami, więc też nie rozpisuje się na ten temat :-)

Wspomnę więc jeszcze tylko o dwóch miejscowościach na zachodnim skraju Gór Bukowych – można je zobaczyć przejeżdżając z Egeru do Szilvásvárad. Pierwsza z nich leży w miejscu, gdzie dolina Potoku Egerskiego zwęża się i ścieśnia, tworząc malowniczy przełom. Znajduje się tu małe letnisko Szarvaskő. Nad wioską dominuje wapienna skała z nikłymi ruinami zamku biskupów egerskich. Warto się wspiąć na nią, by popatrzeć na malowniczy przełom i Eger, w dalekiej perspektywie zamykający dolinę na południu.

Z Szarvaskő dolina przeciera się dalej na północ do niewielkiej kotlinki, w której leży jedna z najciekawszych miejscowości regionu – Bélapátfalvá. Sama schludna miejscowość na pierwszy rzut oka nie wydaje się specjalnie ciekawa, zwłaszcza, ze jest zdominowana przez zabudowania nieczynnej od 2002 roku cementowni. Ale prawdziwy skarb kryje się na wzgórzach nad wioską – wśród drzew, u stóp malowniczej Bél-kő stoi jeden z najcenniejszych zabytków romańskich w kraju – XIII-wieczne opactwo cystersów.

Góry Bukowe

Trudno w kilku zdaniach opisać burzliwe dzieje tego miejsca – budowa pierwszej świątyni została przerwana przez najazd Mongołów 1241 roku, później opactwo było znaczącym ośrodkiem administracyjnym i kulturalnym w tej części kraju, następnie podupadło w czasie najazdów tureckich i powstań antyhabsburskich – zburzonego wówczas klasztoru już nie odbudowano, ale szczęśliwie zachowała romańska bazylika – perła architektury romańskiej w północnej części obecnych Węgier. Wszystko tu jest jak w podręczniku – plan krzyża łacińskiego, bezwieżowa bryła, poprzeczny transept, półokrągłe absydy, biforia, triforia, rozeta i piękny portal. A na dodatek samo miejsce jest bardzo urokliwe i nadaj się nawet na biwak – w pobliżu bije bardzo wydajne źródło wody.

Ponad opactwem dominuje postrzępiona bryła potężnej skalnej ściany kamieniołomu na Bél-kő (815 m np.m.). Góra ta od lat 20. była główną bazą surowcową pobliskiej cementowni – pierwsze prace prowadzono na stromym zboczu, ale ponieważ okazało się to zbyt niebezpieczne, zaczęto eksploatować wapień wyżej, zrównując szczytowe partie góry. Po zamknięciu cementowni i kamieniołomu, wyznakowano tu ścieżkę dydaktyczną prowadzącą na sam szczyt, skąd można ocenić rozmiary zniszczenia krajobrazu (ocenia się, że kamieniołom pochłonął ponad 7 milionów metrów sześciennych skał. Osobiście jeszcze nie odwiedzałem tego miejsca, ale jak tylko to zrobię – będziecie wiedzieć pierwsi :-) .

gory_bukowe_mapa

Informacje praktyczne

W języku polskim nie ma obecnie żadnego przewodnika po jakichkolwiek węgierskich górach, natomiast w Internecie można znaleźć kilkanaście relacji (głównie fotograficznych) z wypadów rodaków w te góry. Podstawową „literaturą” jest więc mapa – „Bükk” w skali 1:40000 węgierskiego wydawnictwa DIMAP (można ją także nabyć w Polsce – Sklep Podróżnika, cena ok. 32 PLN). Na sucho w domu można też obejrzeć dokładną mapę online całych Węgier – tutaj>>

Krótki plan wizyty w Górach Bukowych (najciekawsze miejsca według mnie):

  • 1 dzień – Eger (miasto, twierdza, kąpielisko termalne, piwniczki winne)
  • 2 dzień – Bélapátfalvá, Szilvásvárad – wyjście w góry – Őr-kő, Cserepes-kő (nocleg w „jaskinioszałasie”
  • 3 dzień – Tar-kő, Istállós-kő, dolina Szalajki, Szilvásvárad, wyjazd pod Balvány
  • 4 dzień – przejazd drogą Eger-Miszkolc, Miszkolc, kąpieliska jaskiniowe Miszkolc-Tapolca

Życzę wielu wrażeń z odkrywania piękna Gór Bukowych :-)