Jakoś nigdy nie przepadałem za rozmowami przez telefon – zdecydowanie wolę dialog „na żywo”. Zawsze też starałem się unikać stanu, w którym stajemy się więźniami swoich komórek, choć oczywiście telefon komórkowy oczywiście używam, i zasadności posiadania takowego nie neguję. Wręcz przeciwnie – odkąd pojawiły się smartfony w przyzwoitych cenach – używam coraz częściej. Nie piszę tych słów po to by się tu czymkolwiek chwalić – generalnie nie ma czym :-) – ale by częściowo chociaż zobrazować swój stosunek do tego typu urządzeń. Staram się spędzać z takimi urządzeniami jak najmniej czasu, no chyba, że wymaga tego akurat konkretna sytuacja. Ale ostatnio trochę mniej mi się to udaje…


Wszystko za sprawą małego programu, który sobie na smartfona ściągnąłem, zainstalowałem i zacząłem „na próbę” używać. Chodzi o SkiRaport – pierwszą aplikację, w której znaleźć można tak bardzo rozbudowane, aktualne informacje o polskich terenach narciarskich. Znaleźć można tu wszystkie podstawowe informacje o większości krajowych ośrodków – prognozę pogody, aktualne warunki na trasach i stan pokrywy śniegowej, ceny karnetów, mapy stoków i informacje o dojeździe. A przede wszystkim, to co mnie osobiście cieszy najbardziej – kamerki. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać o tym, jak przydatne i praktyczne jest posiadanie takiej wiedzy „przy sobie” – bardzo ułatwia wybór miejsca na narty będąc już w drodze. Korek na zakopiance – szukam czegoś bliżej i sprawdzam jakie warunki. Niespodziewane przebłyski słońca – sprawdzam, jak ze śniegiem w jakimś „ciekawszym miejscu” niż pierwotnie planowałem. Pada gęsty śnieg i pojawia się zmora długiego powrotu – jestem przygotowany. Wszystkie te informacje w bardzo estetycznej i przejrzystej formie.

Za SkiRaportem stoi PSNiT – Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne, zrzeszające większość naszych ośrodków narciarskich. Czy to ma znaczenie? Ano ma – informacje o pokrywie śniegowej są zawsze aktualne i rzetelne, a jeśli nie są aktualne (np. sprzed trzech, czterech dni), to zawsze jesteśmy o tym poinformowani. Jest to zdecydowany krok w stronę użytkowników naszych stoków, i to krok w bardzo dobrą stronę. SkiRaport powstawał w bólach – najpierw na stronie internetowej PSNiT-u, potem w wersji próbnej na komórkę, ale efekt jest co najmniej zadowalający. Z doświadczenia mogę tylko zaręczyć, że nigdzie indziej dokładniejszych i bardziej rzetelnych informacji o warunkach na naszych stokach nie znajdziecie.

Oczywiście SkiRaport nie jest wolny od wad. Po pierwsze – nie ma tu wszystkich stacji narciarskich w Polsce, a tylko te zrzeszone (ale jest to zdecydowana większość ośrodków). Po drugie – nie za bardzo jestem w stanie rozszyfrować, według jakiej reguły są one poukładane w kolejności. Na pewno nie idą alfabetycznie, a jeżeli idą regionami, to nie są one opisane. Po trzecie – z niektórymi kamerami mogą być problemy, przy próbie ich odtworzenia, zwłaszcza jeśli są to obrazy stremowane. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach aplikacja będzie ulepszana.

Na koniec – abstrahując już od oceny użyteczności i wartości SkiRaportu, muszę przyznać się, że po prostu bardzo ją lubię. Może dlatego, że na coś takiego długo czekałem, więc kiedy już jest, zabawa jest tym przedniejsza. A może dlatego, że kiedy nie mogę się wyrwać na narty, skaczę sobie po kamerkach i oglądam – a to Kasprowy, a to Szklarska czy Czarna Góra, czasem Jurgów, a czasem Jaworzyna czy Puławy, gdzieś tam za siedmioma górami. Popatrzę sobie chwilkę, pouśmiecham do siebie, przypomnę ludzi. I strasznie to lubię – mieć wszystkie te góry w kieszeni. Przy sobie.

Aplikację SkiRaport można ściągnąć stąd >>