DonovalyZawieszona pomiędzy dwoma wysokimi masywami górskimi, słynąca ze znakomitej infrastruktury, pięknych krajobrazów a także ciekawej historii, mała górska osada Donovaly należy nie tylko do największych, ale także i najlepiej zorganizowanych ośrodków narciarskich na Słowacji. A przy tym jest to miejsce znane z bardzo dobrych warunków śniegowych – widać to dobrze choćby tej zimy, przy obecnej kapryśnej i zmiennej pogodzie. Śniegu tutaj nie brakuje, choć bywały oczywiście lata, że było go znacznie więcej. Dla narciarzy z Polski jest to miejsce atrakcyjne nie tylko ze względu na swoje walory narciarskie, ale także dzięki świetnemu dojazdowi – leży przy międzynarodowej szosie z Polski przez Bańską Bystrzycę na Węgry. Ale myliłby się ten, kto przypuszcza, że może psuje to urok narciarskiego kurortu – w żadnym wypadku. Wystarczy zapuścić się na którąś z tras, by zapomnieć o ruchliwej szosie. A do tego jeszcze jest to miejsce z bardzo ciekawą historią – przez pewien czas małą górska wioska była „stolicą” powstańczej Słowacji, a pod koniec ubiegłego wieku zapadały tutaj pierwsze decyzje dotyczące powstania niepodległego państwa. Zapraszam na krótką wycieczkę po tej pięknej stacji narciarskiej i historii osady.

Tym razem, w poszukiwaniu fajnych miejsc na narty, odwiedzimy miejsce, które nazywane bywa „Alaską pod Tatrami”. Dlaczego? Wyjaśnienie znajdziecie w tekście. Życząc przyjemnej (mam nadzieję) lektury, już dziś zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków cyklu na Facebooku.

Od strony Polski prawie zawsze dojeżdża się do Donovali od północy – w Rużomberku skręca się w kierunku Bańskiej Bystrzycy, wtedy też pojawiają się pierwsze drogowskazy kierujące w stronę stacji narciarskiej. Skręcamy za znakami i po kilku minutach wyjeżdżamy z miasta. Dolina wyraźnie się zwęża, a góry po obu stronach drogi stają się coraz wyższe. Za niewielką Liptowską Osadą zaśnieżone świerki schodzą do samej szosy, lśniąc świeżym śniegiem z trudem utrzymywanym przez gałęzie. Co jakiś czas zza chmur wyłania się słońce – pogoda może nie jest idealna, ale patrząc na okoliczne zbocza zasypane kilkudziesięciocentymetrową warstwą śniegu, można już liczyć na dobre warunki na stoku. W końcu zaczyna się stromy podjazd – to znak, że wkrótce będziemy na miejscu. Znienacka szosa wydostaje się z ciemnego lasu na rozległe polany, usiane wyciągami, trasami, pośród którymi stoją liczne pensjonaty i apartamenty. Górski kurort pełną gębą…

Pod wieloma względami to właśnie ta główna droga „odkryła” Donovaly dla turystyki. Przed wojną biegła ona trochę inaczej – z Liptowskiej Osady wiodła przez Revuce na przełęcz Velký Šturec, pokonując ją kilkunastoma serpentynami. Droga ta istnieje do dzisiaj, chociaż jest w dość kiepskim stanie, warto jednak nią przejechać (ale nie w zimie!) by zobaczyć kunszt z jakim szosę ułożono tu na stromym grzbiecie. Donovaly leżały na uboczu, a turyści zaczęli pojawiać się tutaj dopiero pod koniec lat 30. W latach 50. drogę o wielkim znaczeniu dla Słowacji (łączy kotliny pod Tatrami z Bańską Bystrzycą i wnętrzem kraju) „przesunięto” na obecne miejsce – coraz większa ilość turystów mogła podziwiać uroki szerokiej przełęczy podążając w kierunku Tatr. Dostrzeżono też wielkie walory narciarskie osady i w latach 60 postawiono tu pierwszy wyciąg. Dzisiaj jest ich już tutaj 16, a długość tras zjazdowych przekracza 11 km.

Donovaly

W najwyższym punkcie szosy znajduje się wielki parking, gdzie można zostawi samochód. Można też zaparkować tuż pod stacją kolei prowadzącej pod szczyt Zvolena – wizytę proponuję zacząć właśnie od tej części ośrodka. Dla wyjaśnienia – cała stacja narciarska ParkSnow Donovaly składa się z dwóch terenów, rozdzielonych wspomnianą już szosą. Na północ od niej leży Nova hola – wysoki na 1360 m n.p.m szczyt, będący bocznym ramieniem jeszcze wyższego Zvolena (1402 m n.p.m).

Tutaj znajdują się trasy dla zaawansowanych narciarzy. Na jej szczyt wspina się kolej krzesełkowo-gondolowa – 60 sześcioosobowych kanap przeplatanych z 10 ośmioosobowymi kabinami. Całość może przewieźć prawie 2600 narciarzy w ciągu godziny. Długość kolei wynosi 1300 metrów, ale różnica wysokości – aż 444 metry. Te dwa parametry dobrze pokazują, że początkujący narciarze nie powinni się tu zapuszczać. Kolej jest typowym telemixem – a więc na jednej linie wiszą zarówno krzesła jak i gondole. Powstała w 2005 roku i wówczas była nie lada „sensacją” techniczną w naszej części Europy – wcześniej powstała tylko analogiczna kolej na Wielkiej Raczy w Oszczadnicy (wybudowaną ją w 2004 roku, posiada więcej kanap (80), ale mniej kabin (8). Dla porównania – pierwszy telemix w Polsce powstał w 2013 roku w Parku Śląskim w Chorzowie, a w ośrodku narciarskim – w 2014 roku w Zieleńcu (ale tylko z dwoma kabinami)…

Donovaly

Ruch zazwyczaj jest tu dość spory, ale w tygodniu nie czeka się dłużej niż 3 minuty. Po czterech minutach „z hakiem” jesteśmy na górze. Można stąd zjechać dwoma czerwonymi trasami (obie mają po ok. 2,1 – 2,2 km długości), które łączą się w lesie i razem zjeżdżają z powrotem do dolnej stacji. Oprócz tego pod szczytem działa jeszcze orczyk Patočiny, wzdłuż którego można zjechać dwoma wariantami do małego bufetu. Przy dobrej pogodzie spod górnej stacji wyciągu rozpościerają się piękne widoki na zachodni kraniec Niżnych Tatr.

Widać stąd jak na dłoni całe obniżenie pomiędzy tym pasmem a Wielką Fatrą, którą mamy za plecami. Nie jest to typowa przełęcz, ale raczej cały mikroregion, z bardzo ciekawą rzeźbą, w której rzucaj się oczy charakterystyczne zalesione, strome kopki, wyrastające ponad pokryte polanami i lasami łagodne wzniesienia. Pomiędzy poszczególnymi kompleksami lasu dostrzec można liczne małe przysiółki – Donovaly bowiem to tak naprawdę osiem osad połączonych w jedną miejscowość. Powstały one na początku XVIII wieku na terenach należących do komory górniczej z Bańskiej Bystrzycy (warto pamiętać, że mimo tego, że świetność tego miasta w owym czasie już przemijała, nadal był to jeden z największych ośrodków górnictwa w Europie!).

Donovaly

Pierwsza wzmianka pisana o samych Donovalach pochodzi z 1702 roku, jednak już blisko sto lat wcześniej istniały tu pierwsze śródleśne osady węglarzy, wypalających węgiel drzewny na potrzeby bańskobystrzyckich hut miedzi. Osady te otrzymywały nazwy od imion lub przezwisk zakładających je mistrzów górniczych (po słowacku -  mistríkov). Jako pierwsza osada powstały Bully w 1618 roku (Bulla był pierwszym w okolicy Bańskiej Bystrzycy dostarczycielem węgla drzewnego w ogóle). Nieco młodsze są Hanesy (z 1627 roku). Trzecie w kolejności powstały właśnie Donovaly, a po nich jeszcze Mistríky i Mišúty (1743 rok), Močiar (1754 rok – ta osada jest ciekawe o tyle, że dzisiaj składa się z jednego domu :-) ), a na końcu Polianka i Sliačny (1820 rok). Te ponad 200 lat eksploatacji miejscowych lasów na potrzeby hut miedzi, a później także i żelaza tłumaczą tak duże wylesienie okolic Donovalów.

Widok z Novej holi jest ciekawy także pod względem geograficznym – widać stąd przed nami wyniosły „mur” Niżnych Tatr, z charakterystyczną białą czapą wyrastającą ponad górną granicę lasu. To masyw Prašivy, której najwyższa kulminacja to Veľká Chochla dźwigająca się na wysokość 1753 m n.p.m. Nieco bliżej samych Donovali, na prawo od wspomnianego masywu wyrasta jeszcze krótkie, ale bardzo malownicze pasemko z dwoma szczytami – wyższy z nich to Kozí chrbát a niższy – Kečka. Mimo, że orograficznie łączą się w jedno pasmo z Niżnymi Tatrami, w rzeczywistości pod względem geograficznym i geologicznym to najwyższe szczyty mniej znanych Starohorskich Wierchów, które ciągną się w prawo, aż po kotlinę Banskiej Bystrzycy. To właśnie w tym paśmie znajdowały się główne złoża surowców (złoto, srebro, miedź) na których wyrosło bogactwo tego miasta.

Donovaly

Dalej na południu widać stąd jeszcze obły masyw Gór Kremnickich, a na północnym zachodnie, zza grzbiet Zvolena wyłaniają się ośnieżone grzbiety Wielkiej Fatry z charakterystycznym stożkiem Rakytova. W sumie – widok spod górnej stacji kolejki na Novej holi należy do najwspanialszych, jaki mogą oglądać narciarze (zjazdowi – skiturowcy mają dużo większe możliwości :-) ) w Karpatach Zachodnich.

Ruszmy się w końcu w dół – przy dobrych warunkach obie czerwone trasy dają możliwość wykazania się umiejętnością jazdy na nartach. W tej części ośrodka jest zazwyczaj mniej narciarzy, a o zatłoczeniu można mówić tylko w przypadku słonecznego weekendu. Jest tutaj także krótka, ale bardzo stroma czarna trasa – najczęściej jest ona otwarta tylko przy dużej ilości naturalnego śniegu. Zjeżdżamy sprawnie w dół i przed nami w dole otwiera się widok na położone po drugiej stronie szosy Zahradište – drugą część ośrodka. Jeśli już zmęczymy się na czerwonych trasach, można dla relaksu przenieść się właśnie tam.

Donovaly

Ten teren ma zupełnie odmienny charakter. Położony jest wśród łagodnych wzgórz niewielkiego pasemka, która na zachodzie kończy długi na kilkadziesiąt kilometrów łańcuch Niżnych Tatr. Na ich zboczach znajduje się 13 wyciągów – z tego jeden do czteroosobowa kanapa Buly Express (długość 600 metrów, różnica wysokości – 117 metrów) i dwa łącznikowe talerzyki ułatwiające łączność z Novą holą. Wszystkie tutejsze trasy to łatwe, niebieskie, szerokie zjazdy (tylko jeden jest nieco stromszy – wzdłuż orczyka Lomena Poma, ale i on kwalifikuje się jako trasa łatwa). Prawdziwy raj dla dzieci i początkujących narciarzy. Tutaj także znajduje się oświetlony stok (wzdłuż krzesła).

Przenosimy się więc na Zahradište. Żeby dostać się tam musimy przejść szosę (konieczna duża ostrożność – czasami szosa jest naprawdę ruchliwa) i skorzystać z koszmarnie wolnego talerzyka, który w końcu dowozi nas w rejon dolnej stacji Bully Express. Natomiast jeżeli zaparkuje się samochód na głównym parkingu (jest on położony dokładnie w siodle przełęczy między Wielką Fatrą a Niżnymi Tatrami) – przez szosę możemy przejść bezpiecznie dwoma mostkami (żeby dostać się z tego parkingu do stacji telemixa trzeba przejść wzdłuż szosy chodnikiem, lub przy dobrej pokrywie śniegowej zjechać jedną z lokalnych dróżek).

Donovaly

Ruch w tej części ośrodka jest znacznie większy, ale i tu nie czeka się zazwyczaj do krzesła dłużej niż 3 minuty. Natomiast do poszczególnych orczyków tworzą się momentami zatory do 8-10 minut oczekiwania. Wyjeżdżamy na górę – tym razem otwiera się przed nami panorama na zalesiony, przykryty białą czapą górskiej hali wierzchołek Novej holi i Zvolena, z trasami na stokach, które mieliśmy już okazję poznać.

Kończąc opis walorów narciarskich Donovali, warto jeszcze wspomnieć o miejscu absolutnie wyjątkowym. Wracając na parking przy telemiksie mijamy miejsce, które z pewnością spodoba się przede wszystkim najmłodszym narciarzom – kapitalnie przygotowany i urządzony Funpark dla dzieci. Jest to największy tego typu obiekt na Słowacji (tak, tak – nawet słynna Jasna nie może pochwalić się takim cudeńkiem), a drugi w całej Europie!

Donovaly

Początkowo zajmował on powierzchnię 2500 m² , ale w grudniu 2011 roku został powiększony czterokrotnie. Znajduje się tu 9 wyciągów dywanowych, karuzela, specjalne tory z przeszkodami i bramkami sprawnościowymi. Każdego dnia o godzinie o 12.00odbywa się „Show na śniegu” – gry i zabawy oraz przejażdżki zimową ciuchcią. Trzeba powiedzieć, że Funpark robi naprawdę znakomite wrażenie. Od razu przychodzi do głowy refleksja – jak to jest, że taki obiekt może funkcjonować w 5-milionowej Słowacji, a u nas nie znajdziemy obiektu choćby o połowę mniejszego? Pozostawiam tą kwestię bez komentarza, ale sugeruję wycieczkę do Donovali gospodarzom naszych ośrodków – żeby zobaczyli, że to się opłaca!

Donovaly

Oczywiście Donovaly to nie tylko trasy zjazdowe – nie brakuje tu restauracji, barów, choć pod tym względem jest to prawdziwa mozaika różnej klasy obiektów. Najwięcej znajdziemy ich w okolicach głównego parkingu i dolnej stacji telemixa, ale tak naprawdę są one rozsiane po całym ośrodku. Z lokalnych specjalności polecam zdecydowanie „bryndzove pirohy” – po haluškach drugie najbardziej ulubione danie Słowaków. W samej miejscowości znajduje się też dość duży wybór miejsc noclegowych – hotele, pensjonaty, apartamenty w różnych standardach i cenach.

Dwa z tutejszych hoteli zapisały się w historii nie tylko lokalnej ale całego państwa. W powstałym jeszcze przed wojną, stylowym Športhotelu przez krótki czas znalazło schronienie wojskowe i polityczne kierownictwo Słowackiego Powstania Narodowego, w tym także dowództwo I Armii Czechosłowackiej. Hotel stoi do dziś, obecnie odbywa się jego całkowita modernizacja, tak że nie jest on na razie udostępniony turystom. Drugi z ważnych hoteli, w których miało miejsce historyczne wydarzenie to hotel „Žiar”. W 1992 roku gościł on Kongres Inteligencji Słowackiej, który jako pierwszy wyraził deklaracje formalnego i całkowitego rozdzielenia Słowacji i Czech. Swoje obrady podsumował on 30 maja 1992 słowami „Nie chcemy wspólnego państwa z wiarołomnym partnerem, chcemy własnego państwa. Z własnym prezydentem, z własną dyplomacją, z własną ekonomią, polityką i z własnym wojskiem”. Kilka tygodni później , 17 lipca, parlament przyjął deklarację o suwerenności Słowacji, stosunkiem głosów 113 do 24, a w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 1993 przestała formowanie istnieć Czecho-Słowacja.

Donovaly

To co z pewnością wyróżnia Donovaly, to fakt, że w zimie właściwie wszystko „kręci się” tu wokół nart i aktywności zimowych. Trochę tak jak w naszym polskim Zieleńcu, chociaż z tą różnicą, że w Zieleńcu mamy więcej tras i wyciągów, ale mniej dodatkowych możliwości spędzenia czasu na nartach.

Oprócz nart zjazdowych znajdziemy w okolicy jedne z najlepszych miejsc do uprawiania narciarstwa biegowego na Słowacji. Wysoko położony, a jednocześnie dość łagodnie urzeźbiony teren, w połączeniu z licznymi drogami leśnymi i łączącymi poszczególne polany i osiedla powoduje, że narciarze biegowi mają tutaj swoje ulubione centrum w tej części kraju. Te same walory terenowe spowodowały, że znaleźli tu świetne miejsce dla siebie miłośnicy i organizatorzy wyścigów psich zaprzęgów.

Donovaly

Wyścigi psich zaprzęgów mają na Słowacji długą tradycję. Regularnie odbywają się tu niejedne zawody krajowe i międzynarodowe. Zimą praktycznie co tydzień w innej miejscowości można natrafić na wyścigi tego typu, a najbardziej znanym centrum psich zaprzęgów jest właśnie Park Snow Donovaly, gdzie działa Klub Donly Donovaly. To tutaj znajdują się najbardziej „wybiegane” trasy. Pierwsze zawody zorganizowano tutaj w 1992 roku, a od 1996 roku Goszcza tu regularnie Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy Psich Zaprzęgów. Potocznie Park Snow Donovaly nazywany jest nawet „Alaską pod Tatrami”. Warto odnaleźć wielki pomnik alaskiego malamuta Dina, który stał się symbolem odbytych już konkursów – a istnieją tylko dwa takie pomniki na całym świecie! Szczegółowe informacje o zawodach psich zaprzęgów rozgrywanych na Słowacji i ni tylko można znaleźć na stronie Słowackiego Związku Psich Zaprzęgów.

Podsumowując nasza krótką wycieczkę, trzeba przyznać, że Donovaly robią spore wrażenie, chociaż przy bliższym poznaniu okazują się nie takie znowu spore, jak na pierwszy rzut oka. Mimo to – każdy narciarz znajdzie tu coś dla siebie, choć w szczególności polecam tę stacje rodzinom z dziećmi. Warunki śniegowe ą tu zazwyczaj lepsze niż w sąsiednich ośrodkach, trasy są bardzo dobrze utrzymane i przygotowane, a spora liczba narciarzy „rozładowuje się” na ponad 11 km tras. Jednak w weekendy z pewnością trzeba się tu liczyć z dużo dłuższymi kolejkami do wyciągów i zdecydowanie większym ruchem na trasach. Wielką zaleta jest wygodny i pewny dojazd.

Donovaly

Nie będę ukrywał, że Donovaly to jedno z moich ulubionych miejsc na narty na Słowacji. Przestrzeń, góry, ciekawa historia, ośnieżone świerki przeplatane białymi płachtami polan, kapitalnie kontrastujące z błękitem nieba… Lubię miejsca, w których to co stworzone przez człowieka harmonijnie wkomponowane jest w „okoliczności przyrody”, a za takie właśnie uważam Donovaly. Mam nadzieję, że to krótkie zwiedzanie pozwoliło Wam nieco dokładniej niż to ma miejsce po przeczytaniu standardowych opisów w przewodnikach lub na zbiorczych stronach, poznać ten malowniczy ośrodek. A przecież w okolicy znajdują się jeszcze znakomite tereny na skitury. Następnym razem musimy wpaść na zdecydowanie dłuższy czas :-)

donovaly

Informacje praktyczne

Donovaly leżą przy głównej drodze z Rużomberka do Bańskiej Bystrzycy. Odległość od granicy, jadąc z Chyżnego przez Dony Kubin i Rużomberok właśnie wynosi 90 km (około półtorej godziny jazdy przy dobrej pogodzie i braku korków), a korzystając z przejścia w Korbielowie – około 100 km.

skionline_banner

Karnet całodzienny (7 godzin) w głównym sezonie (do 6 marca) kosztuje 26 euro, dla dzieci 18 euro; po tym terminie – odpowiednio 22 euro i 15,50 euro. Dokładny cennik, a także inne szczegółowe informacje o ośrodku można znaleźć na oficjalnej stronie (także po polsku) – www.parksnow.sk