Prawdę mówiąc – nie za bardzo wiem, jak pisać bloga. Zawsze dużo bardziej chciałem napisać książkę, jakieś opowiadania, a może i eseje, w każdym razie coś, co ma okładki i trochę więcej niż setkę stron. W środku trochę o tym, trochę o tamtym – mniej więcej na jeden temat. Jak na razie nic z tego nie wyszło. Bywa.

Przez kilka ostatnich lat moja praca związana była w ścisły sposób z Internetem – pisałem teksty, robiłem zdjęcia, tworzyłem galerie, a nawet udało mi się współpracować przy produkcji kilku filmików, które gdzieś tam można w sieci obejrzeć. Ale o blogowaniu i blogosferze nie miałem najmniejszego pojęcia. To znaczy – wiedziałem, że jest, że rośnie w siłę, że żyje życiem swoim i swoich twórców. Ale tylko tyle – była dla mnie jak dzielnica miasta w którym się żyje, ale do której się nie zagląda, bo i po co? Z doświadczenia wiem, że te pozornie nieciekawe dzielnice fascynują dużo bardziej niż sztandarowe atrakcje. To może i z blogowaniem okaże się podobnie?

W sumie dalej wiem niewiele o blogowaniu i blogosferze, a słowo „bloger” (edytor usilnie przekręca mi go na Gloger, o którym mam nadzieję uda się kiedyś jeszcze napisać kilka zdań) nie kojarzy mi się jeszcze z niczym dobrym. Ale z drugiej strony – czuję już pod skórą to ciepło, które wyzwala się gdzieś w środku na samą myśl, że będę mógł pisać o tym co chcę, i tak jak chcę, że nie będę się musiał wtłaczać w sztywne ramy serwisów i wszechwładnej opinii wydawcy strony głównej. Choć nie ukrywam – czasem będę liczył na jego przychylność…

O czym będzie ten blog? O wszystkim co przyjdzie mi do głowy, a co w jakikolwiek sposób wiąże się z podróżowaniem. Jak w tytule – tym dalekim, ale także tym bliskim, czasem kilka tysięcy kilometrów stąd, a czasem 10-15 minut od rogatek miasta. Bo podróżowanie to nie jest prosta funkcja przebytej odległości – to stan umysłu, w którym wszystkie myśli podporządkowane są przestrzeni. Niezależnie od tego gdzie jesteśmy.

Będą zdjęcia, filmy, opisy, przemyślenia i porady. Będą miejsca, do których często wracam i te które udało mi się zobaczyć tylko na chwilę. Będą ludzie, których podróżowanie pochłonęło bez reszty. Będą książki, które lubię, a które najchętniej sam bym napisał, będą przewodniki i stare mapy. Taki jest plan podróży. Moje własne itinerarium. Ale jak to w podróży – nigdy do końca nie wiadomo dokąd się dotrze…