W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

rysyRysy są od wielu lat jednym z najchętniej odwiedzanych szczytów w Tatrach. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Dla polskich turystów to przede wszystkim najwyższy szczyt naszego kraju, a co za tym idzie – być tu to punkt honoru. Jednocześnie Rysy są najwyższym szczytem tatrzańskim dostępnym znakowanym szlakiem (czyli bez konieczności wynajęcia przewodnika). Po trzecie zaś – dla mnie najważniejsze – wierzchołek słynie z panoramy, od zarania turystycznej eksploracji Tatr uznawanej za najpiękniejszą w całym paśmie. Z drugiej strony – Rysy to góra niełatwa, której liczba ofiar idzie w dziesiątki, często bagatelizowana i niedoceniana. Szczyt można zdobyć od północy, od strony Morskiego Oka, a także od słowackiej strony. O wadach i zaletach, a przede wszystkim atrakcjach obu dróg będzie właśnie ten tekst. Zapraszam do lektury!

czytaj dalej…

rowerem_do_lamusaNowa Huta, oprócz swojego socrealistycznego centrum, zazwyczaj nie przyciąga uwagi turystów. Jednak na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, dookoła kombinatu hutniczego, znajduje się kilka naprawdę ładnych miejsc, a niektóre z nich to prawdziwe perełki architektury. Niczym rodzynki w cieście, poukrywane są wśród blokowisk i industrialnego bałaganu zabytki gotyku, renesansu i socrealizmu; drewno, beton i stal sąsiadują ze sobą, a artyści i proletariat razem mieszają w wielkim, kulturowym tyglu. A do tego hałdy, kominy i malownicze stawy; forty, tunele, a nawet mamuty – jest co oglądać, a wszystko to przecież jeszcze w granicach miasta. Najlepszym sposobem wyławiania tychże „rodzynków” jest moim zdaniem wycieczka rowerowa – zapraszam więc na krótką relację z odkrywania tajemnic Nowej Huty.

czytaj dalej…

cerkwie_bieszczadyArchitektura drewniana jest nieodłącznym elementem krajobrazu naszej części Karpat. Szczególnie interesujące są drewniane świątynie –  kościoły Podhala, strzeliste cerkwie zachodniej Łemkowszczyzny czy liczące setki lat gotyckie świątynie Pogórza Karpackiego, należą nie tylko do najcenniejszych obiektów zabytkowych w regionie, ale są także nieodłącznym elementem krajobrazu. Położone wśród drzew, często na wzniesieniach, wśród dominującej dziś już zabudowy murowanej, wydają się być zjawiskiem z innego świata, „nie ludzką ręką zbudowane”, nasączone atmosferą pokory i bliskości sacrum. Iluż to ludzi przedkłada ich skromne, wiejskie wnętrza, ponad splendor i majestat potężnych miejskich kościołów. Wśród tych pachnących żywicą świątyń, szczególne miejsce zajmują cerkwie naszej części Wschodnich Karpat. Każdy, kto choć raz był w Bieszczadach, zapamiętał z pewnością niepowtarzalny urok małych świątyń, często stojących samotnie wśród bezkresu opuszczonych, zdziczałych dolin. Ich architektura tworzona na styku Wschodu i Zachodu, należy do najciekawszych i najbardziej oryginalnych zjawisk kulturowych Europy.

czytaj dalej…

sella rondaSą tacy, którzy uważają, że to najpiękniejsze góry Europy. Nie wiem, a tak dokładniej – to raczej trudno mi się zdecydować. Jest to bowiem problem podobny do tego – które wino jest najlepsze. Każdy, kto potrafi jakość tego szlachetnego trunku mierzyć nie tylko w procentach zawartego w nim alkoholu, odpowie od razu – to zależy. Z górami jest tak samo. Więc powtórzę – trudno mi zdecydować, które góry w Europie są najpiękniejsze. Waham się trochę pomiędzy słoweńskimi Alpami Julijskimi, rumuńskimi Karpatami Wschodnimi, a może Snowdonia czy w końcu nasze Tatry? Na pewno wśród tych najpiękniejszych jest miejsce dla Dolomitów. Tych skalistych kolosów, które potrafią czarować przy każdej pogodzie, o każdej porze dnia, nocy i roku. Zamykam oczy, widzę ich poszarpane granie, śnieg na skalnych półkach, płonące czerwienią zachodzącego słońca ściany… Setki szczytów, układające się w plany, amfilady i prospekty, wszystkie zobaczone jednego dnia. Bo w Dolomitach można w jeden dzień zobaczyć więcej gór, niż gdzie indziej w tydzień. Nie wierzycie? Zapraszam więc na jeden dzień w górach…

czytaj dalej…

cyprSpośród kilku tysięcy wysp na Morzu Śródziemnym, pięć wyróżnia się nie tylko wielkością, ale także piękną przyrodą i rzadko spotykanym bogactwem dziedzictwa historii i sztuki. To Sycylia, Sardynia, Korsyka, Kreta i Cypr. Na tej krótkiej liście, ostatnia z wymienionych wysp zajmuje pozycję zgoła wyjątkową. Tutaj bowiem skutki dramatycznej historii odczuwalne są do dzisiaj, a podzielona wyspa w krótkim czasie potrafi zafascynować swoją wielokulturowością, niebanalnymi dziejami, zaskakującym kolorytem i mimo traumatycznych epizodów ostatnich kilkudziesięciu lat – także wielką otwartością swoich mieszkańców. Zawieszona pomiędzy wschodem a zachodem, osadzona w kulturze Lewantu, a przy tym aspirująca do bycia cząstką Europy, warta jest odkrycia i wykonania pewnego (wcale niemałego) wysiłku umysłowego w trakcie jej poznawania. Może się bowiem okazać, że krótka nawet wizyta zamieć może się w przygodę, pewnego rodzaju intelektualną ucztę, która zmienić może nasze postrzeganie nie tylko tej części świata.

czytaj dalej…

kiczeraKażdy ma swoje ulubione miejsca na narty. Co ciekawe – najczęściej nie są to wcale te największe czy najnowocześniejsze, ale zazwyczaj te, w których po prostu dobrze się czujemy. Spośród wszystkich stacji, w jakich miałem możliwość jeździć (trochę ich było), wyliczyłbym może z dziesięć, gdzie mógłbym pojechać każdego dnia, choćby zaraz. Ale najbardziej lubię wracać pod Kiczerę, w Beskid Niski. Dlaczego? Do końca nie wiem – może to po prostu sentyment do gór, w których zacząłem tak naprawdę i chodzić po górach, i jeździć na nartach (ktoś pamięta jeszcze stary orczyk nad Żydowskim?). A może położenie – ten szczególny rodzaj zagubienia w górach, który nie stresuje, a wręcz uspokaja. A może ludzie, których tu spotykam, zawsze życzliwi, mili, przyjaźni odkąd tu pierwszy raz zawitałem, choć początkowo nikogo nie znałem. A może też i dlatego, że wszystko co tu się dzieje, ma swój sens i konkretny wymiar, nie tylko ten biznesowy, związany z prowadzeniem stacji narciarskiej, ale także ten ludzki, w którym dawanie z siebie wszystkiego jest nawykiem a nie przymusem. Wystarczy – jedźmy w końcu w te góry…

czytaj dalej…

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW niewielkiej dyspozytorni zakładamy kaski i sprawdzamy czy latarki na pewno świecą tak jak należy. Jeszcze tylko podpis, stwierdzający, że jesteśmy świadomi, gdzie zmierzamy, po czym wolnym krokiem kierujemy się do szybu. Piętrowa winda, surowa jak całe nasze otoczenie, wywozi na powierzchnię górników po kilkugodzinnej pracy. Praktycznie nie zwracają na nas uwagi – mimo, że kopalnia pracuje pełną parą, turyści tutaj to nic nowego. Czekamy na swoją kolej. W końcu drzwi metalowej klatki zamykają się z trzaskiem i zaczyna się podróż w otchłań ciemności. Otchłań jest tu słowem jak najbardziej na miejscu – zjeżdżamy bowiem 600 metrów pod ziemię, na najgłębszą podziemną trasę turystyczną na świecie. Kopalnia Soli w Kłodawie otwiera przed nami swoje tajemnice…

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube