Niewiele jest takich gór w pobliżu naszej granicy, które oglądają, najczęściej bezwiednie, miliony turystów, a jednocześnie nadal pozostają tak nieznane i egzotyczne. Też tak miałem – przez długie lata, patrzyłem pod słońce, na łagodny sinoniebieski profil, falujący na południu, z jednym tylko urozmaiceniem – charakterystycznym garbem najwyższego szczytu, czymś na kształt dobrze zaczynającego się stożka, który ktoś ściął niemalże u nasady, tworząc nietypowy w tej części gór kształt „stoliwa”. Patrzyłem w zupełnej nieświadomości, co kryje się po drugiej stronie monotonnego z pozoru grzbietu. A są tam miejsca, które oczarują każdego, jeśli tylko skusi się zapuścić na co najmniej dwa dni. Te góry, to słowacki Vihorlat, a widać je z każdej naszej bieszczadzkiej połoniny.


Vihorlat to jedno z najmniejszych pasm górskich naszych południowych sąsiadów. Leży na samym wschodzie Słowacji, tuż przy granicy z Ukrainą. Wraz z sąsiadującym od północy skromnym fragmentem Bieszczad (które tutaj noszą nazwę Bukovské vrchy) są niewielkim skrawkiem Karpat Wschodnich, ledwo „zahaczających” o słowackie terytorium. Mimo skromnych rozmiarów i wysokości, które osiągają, są niezwykle ciekawe i malownicze, a może nawet zaskakująco piękne. Ich peryferyjne położenie powoduje jednocześnie, że nie są tłumnie odwiedzane, a w Polsce – nie licząc mieszkańców przygranicznej okolicy – praktycznie nieznane. Paradoksalnie – u ich stóp leży wielkie jezioro, Zemplínska Šírava, chętnie odwiedzane przez turystów.

Góry Vihorlat są pod względem przyrodniczym jednym z najciekawszych pasm Wschodniej Słowacji. Składa się na to zarówno budowa geologiczna – są to najmłodsze góry w tej części Karpat, fragment wielkiego kompleksu wulkanicznego, ciągnącego się właśnie stąd, aż po południowo wschodni kraniec Siedmiogrodu – oraz dzika przyroda, mającą wiele cech typowo wschodniokarpackich, a w wielu miejscach zachowana niemalże w dziewiczym stanie. Na południu góry spadają wprost ku rozległej Nizinie Węgierskiej, ciągnącej się aż po widnokrąg – wysokości względne sięgają tu ponad 950 metrów, co powoduje, że wydają się dużo wyższe i potężniejsze, niż są w rzeczywistości.

W ogóle są to góry ogromnych kontrastów i zaskakujących przeciwieństw. Od północy – niepozorne, od południa – dominują potężnym wałem nad okolicą; od strony Zemplínskej Šíravy gwarne i pogodne, na głównym grzbiecie – dzikie i pozornie niedostępne; na wschodzie udostępnione i stosunkowo popularne okolice doliny Okny, na zachodzie – niedostępne, zamknięte do niedawna dla turystów tereny poligonu wojskowego. Są przy tym, jak na góry tej wysokości i wielkości, wyjątkowo malownicze – miejsc widokowych nie jest tu zbyt wiele, ale te które są, dostarczają niesamowitych widoków – w stronę Niziny Węgierskiej, Gór Slańskich, Bieszczad (bardzo oryginalnie prezentują się stąd przy dobrej widoczności połoniny) i wielkiej gęstwy grzbietów i pasm ukraińskich Karpat Wschodnich. A przy tym są to góry łatwo dostępne – od najbliższego miejsca, gdzie samochodem można przekroczyć granicę do wioski Remetské Hámre, które są najlepszym punktem startowym w góry jest niewiele ponad 100 km. Może więc, przy okazji wakacyjnego wypadu w Bieszczady warto zahaczyć i o Vihorlat?

Jeszcze kilka lat temu możliwości zwiedzania tych gór były bardzo ograniczone – większą cześć pasma, wraz z najwyższym szczytem, zajmował teren poligonu, a wstęp był surowo zakazany. Dziś większość pasma można zwiedzać, chociaż istnieją pewne ograniczenia – nie wolno wchodzić do niektórych stref tereny dawnej wioski Valaškovce) i przebywać na terenie poligonu w czasie ćwiczeń – najczęściej w soboty i niedziele w górach nie ma strzelania i można je w miarę swobodnie zwiedzać – dokładne informacje o tym, kiedy poligon jest zamknięty znaleźć można tutaj.

Są dwa miejsca, które zobaczyć koniecznie trzeba – górną część doliny Okny, gdzie leży prawdziwa perła przyrodnicza i krajobrazowa Vihorlatu – Veľké Vihorlatské Jazero, nazywane popularnie „Morskim Okiem”, wraz ze wznoszącym się nad nim szczytem Sninský kameň, a także najwyższy szczyt całego pasma, charakterystyczny trapezowaty Vihorlat, dużo rzadziej odwiedzany przez turystów, dzięki temu dużo bardziej urokliwy. Oba szczyty są świetnymi punktami widokowymi, a wycieczki w oba te miejsca należą do najprzyjemniejszych pieszych tur w słowackich górach.

Góry Vihorlat

Punktem startowym do obu wycieczek są Remetské Hámre, ale można też podjechać samochodem na parking położony niecały 1 km od Morskiego Oka. Jeżeli mamy tylko jeden dzień – w pierwszej kolejności trzeba wybrać się na Sninský kameň (1006 m n.p.m.) i spojrzeć z góry na dolinę Okny – jeden z najpiękniejszych widoków karpackich. Pierwszym etapem wycieczki jest wspomniane już Morskie Oko Powstało ono w końcu plejstocenu, kiedy to ze wschodnich stoków Motrogonu i Jedlinki zeszło ogromne osuwisko i zatamowało dolinę potoku Okna. Osuwisko miało szerokość 800 i długość 1900 m. Z czasem potok wyciął sobie odpływ przez osuwisko – pozostał niewielki zbiornik wodny o powierzchni niecałych 8 ha. W latach 80. XIX wieku właścicielka okolicznych lasów, hrabina Vanderbildt, kazała wybudować w zamknięciu jeziora tamę, która podniosła poziom jego wód o 3 metry (niektóre źródła mówią nawet o 5 m). Dzięki temu powierzchnia jeziora wzrosła do obecnych 13,84 ha.

Jeziorko ma bardzo urozmaiconą linię brzegową, porośniętą bujnymi lasami bukowymi – można je obejść wygodną ścieżką dookoła. Do takiego spaceru ograniczą się większość przybywających tu turystów, dlatego nie zrażając się przejściowym gwarem, warto wybrać się dalej w góry. Niebieski szlak dość mozolnie i momentami stromo wyprowadzi nas na wierzchołek Sninskiego kameňa. Tworzą go andezytowe wychodnie skalne, pozostałości dawnego komina wulkanicznego. Góry powstały w dwóch etapach aktywności wulkanicznej: pod koniec trzeciorzędu – około 17 i 9 mln lat temu. W pierwszej fazie powstał m.in. szczyt Kyjov, w drugiej – najwyższe szczyty: Vihorlat, Veľká Trestia, Motrogon, Scob, Veža, a także Sninský kameň. W toku późniejszych ruchów tektonicznych pasmo zostało znacznie obniżone, a w każdym razie utwory wulkaniczne uległy silnemu zniszczeniu – między innymi przez wielkie osuwiska, którymi ulegały przede wszystkim mniej odporne tufy.

Bardziej odporne andezyty w wielu miejscach oparły się erozji, dzięki czemu na większości szczytów Vihorlatu możemy zobaczyć mniejsze lub większe formacje skalne. Te na Sninským kameňu należą do najpiękniejszych – wyrastają ponad las, tworząc potężne, niedostępne bloki skalne. Na jeden z nich można wydostać się po stalowej drabince. Z wznoszących się ponad lasem „tarasów” otwierają się kapitalne widoki: w dole lśni, faktycznie niczym „Morskie Oko” tafla jeziora, otoczona bujnymi lasami, na południu horyzont rozmywa się w lekkiej mgiełce unoszącej się nad bezkresną niziną, a ku północy wzrok opiera się o bieszczadzkie połoniny i gmatwaninę szczytów Karpat Wschodnich. Szczególnie pięknie góry prezentują się jesienią, kiedy buki płoną czerwienią lasów, niżej położone słońce uwydatnia plastykę rzeźby gór, a powietrze bywa szczególnie przejrzyste. Ze szczytu można wrócić tą samą trasą, albo powędrować przez Nežabec do Remetskich Hámrów (około 4 godz.). Cała trasa na Sninský kameň i z powrotem, od parkingu w dolinie Okny zajmuje około 3 godziny – czas zdecydowanie dobrze spędzony :-) .

Wyprawa na wierzchołek Vihorlatu (1076 m n.p.m.) to już raczej wyprawa całodzienna – jeżeli wystartujemy z parkingu w dolinie Okny, będziemy mieć nieco mniej do podejścia, ale trzeba wrócić tą samą trasą do samochodu. Nieco dłuższa jest trasa z Remetskich Hámrów – do góry możemy udać się zielonym szlakiem, a wrócić czerwonym przez Lysák. Szlaki prowadzą głównie bukowymi lasami, miejscami mającymi charakter pierwotnej puszczy karpackiej. Szczególnie piękne lasy porastają stoki szczytu Motrogon, gdzie na dnie wielkiej niszy osuwiskowej leży niewielkie jeziorko Kotlik.

Sam szczyt Vihorlatu, to wąski grzbiet, łączący kilka skalistych garbów, pokryty piękną kwietną łąką – świetne miejsce widokowe zwłaszcza ku południu. Natomiast by popatrzeć na północ i wschód, w stronę gór, trzeba się trochę poprzedzielać między krzakami, na skalne półeczki na wschodnim wierzchołku Vihorlatu – ale za to widok jest kapitalny. Co prawda nie widać stąd Morskiego Oka, ale za to w całej  okazałości można podziwiać przepastne lasy całego pasma i terenu poligonu wojskowego. Cała wycieczka nie powinna zająć więcej niż 7-8 godzin i jest dość męcząca – idąc z Hamrów trzeba pokonać ponad 800 metrów różnicy wysokości –kolejny dowód, że te małe góry wcale nie są takie małe :-) .

vihorlat_mapa

Warto jeszcze objechać całe pasmo od wschodu – oprócz pięknych sielskich widoków, można tu zobaczyć kilka bardzo cennych drewnianych cerkwi, ruiny zamku w Podhorodzi, a prawdziwą ciekawostką jest kamieniołom za wioską Beňatina przy drodze do Inovców. Wypełnia go jeziorko o lazurowej wodzie, a powstał on w wapiennej soczewie, należącej do Pienińskiego Pasa Skalicowego. Wynurza się on tu spod skał wulkanicznych, które wielkimi potokami lawy przykryły go pod koniec trzeciorzędu. Prawdziwa perełka wśród wulkanicznych olbrzymów. A o zupełnie innym miejscu, równie ciekawym i pięknym (a może nawet i piękniejszym? ;-) ) już wkrótce na blogu.