W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy z tagiem: Bieszczady

cerkwie_bieszczadyArchitektura drewniana jest nieodłącznym elementem krajobrazu naszej części Karpat. Szczególnie interesujące są drewniane świątynie –  kościoły Podhala, strzeliste cerkwie zachodniej Łemkowszczyzny czy liczące setki lat gotyckie świątynie Pogórza Karpackiego, należą nie tylko do najcenniejszych obiektów zabytkowych w regionie, ale są także nieodłącznym elementem krajobrazu. Położone wśród drzew, często na wzniesieniach, wśród dominującej dziś już zabudowy murowanej, wydają się być zjawiskiem z innego świata, „nie ludzką ręką zbudowane”, nasączone atmosferą pokory i bliskości sacrum. Iluż to ludzi przedkłada ich skromne, wiejskie wnętrza, ponad splendor i majestat potężnych miejskich kościołów. Wśród tych pachnących żywicą świątyń, szczególne miejsce zajmują cerkwie naszej części Wschodnich Karpat. Każdy, kto choć raz był w Bieszczadach, zapamiętał z pewnością niepowtarzalny urok małych świątyń, często stojących samotnie wśród bezkresu opuszczonych, zdziczałych dolin. Ich architektura tworzona na styku Wschodu i Zachodu, należy do najciekawszych i najbardziej oryginalnych zjawisk kulturowych Europy.

czytaj dalej…

Charakterystyczna sylwetka najwyższego szczytu Bieszczad w ciągu kilkudziesięciu lat zrobiła zawrotną karierę wśród turystów. W przedwojennej Polsce zapomniana, wspominana zaledwie przy okazji wycieczek na sąsiednie, niższe szczyty, dopiero po podzieleniu pasma na dwie części granicą państwową, zyskała na znaczeniu i popularności. Dziś nikt nie kwestionuje pierwszeństwa Tarnicy wśród bieszczadzkich połonin, a wizyta w najbardziej południowo-wschodnim zakątku naszego kraju, bez wejścia na jej wyniosły wierzchołek, uważana może być za niepełną. Rozpościera się stąd bowiem jedna z najbardziej fascynujących panoram w naszym kraju, obejmująca nie tylko niemalże całe Bieszczady, po obu stronach granicy, ale także wplatająca w serca turystów tę gryzącą tęsknotę za minionymi czasami, kiedy całe pasmo stanowiło jeden, niepodzielny region turystyczny II Rzeczypospolitej.

czytaj dalej…

Maj to tradycyjnie początek sezonu górskich wędrówek. Warto go rozpocząć od wycieczki lekkiej, przyjemnej, a przy tym ładnej i malowniczej. W tym roku zima trzymała bardzo, ale w tej chwili śnieg można już spotkać tylko w wyższych partiach gór, powyżej górnej granicy lasu – niżej „szaleje” już świeża, soczysta zieleń. Jest więc okazja by wybrać się w góry, które w pełni sezonu nikną nieco w cieniu tych wyższych i podobno piękniejszych. W większości przedstawione tu trasy prowadzą po niższych partiach Beskidów i Bieszczad, ale i tak należą do najpiękniejszych wycieczek w swoich pasmach. Prezentowane są w kolejności od najniższej do najwyższej górki. Już wkrótce kolejna „paczka” tras – tym razem w Sudetach :-). A więc cóż – sezon pora zacząć!

czytaj dalej…

Kiedy zadrżała ziemia, mieszkańcy małej bieszczadzkiej wioski nie wiedzieli co się dzieje. Wkrótce potem dał się słyszeć ogromny huk, a pracujący w lesie robotnicy z niepokojem patrzyli w stronę skąd dobiegał hałas. Niektórzy przypomnieli sobie stare gadki, o trzech olbrzymach zaklętych w kamień, gdzieś na zboczu góry – czyżby właśnie się przebudzili? Podobno niektórzy mieszkańcy zaczęli pakować dobytek i uciekać w stronę Komańczy, ale to raczej nie prawda. Był 13 kwietnia 1907 i zdawało się, że cała góra „z niesłychaną siłą zwaliła się w dół, rzeźbiąc jakby nożem odkroił potężny lej osuwiskowy, bałwaniąc się, krusząc wszystko po drodze, i sama swój miąższ łamiąc i mieszając: ziemię, kamienie, łomy skalne, olbrzymie pnie i korzenie jodeł i buków.” Potężna masa ziemi zatarasowała potok, który wkrótce zaczął tworzyć niewielkie zbiorniki wody. Tak powstało jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Bieszczadach – Jeziorka Duszatyńskie na stokach Chryszczatej.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube