W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy z tagiem: weekend

PlockSpośród miast, które w przeszłości znaczyły znacznie więcej niż dzisiaj, Płock zajmuje z pewnością jedno z czołowych miejsc. Na równi z Gnieznem, dla których to grodów stołeczna Warszawa to tylko młodsza siostra… Mało kto pamięta o tym, że za Hermana i Krzywoustego to właśnie tu biło serce piastowskiego państwa, w tutejszej katedrze też obaj książęta zostali pochowani. Ale Płock to nie tylko wspaniała historia, ale także jedno z najładniejszych miast w naszym kraju. Pod względem malowniczości położenia – na skraju stromej skarpy pod którą wody toczy Wisła – może się z nim równać niewiele miast na naszych nizinach. Wyróżniają się tutejsze zabytki – katedra z kopią słynnych romańskich drzwi, pozostałości zamku, we wnętrzach którego znalazło siedzibę Muzeum Diecezjalne, zachowany układ starego miasta z przestrzennym rynkiem. Zachwyca Muzeum Mazowieckie z wystawa poświęconą secesji – absolutnie najpiękniejsza kolekcja przybliżająca ten okres w Polsce. Warto zobaczyć też „Małachowiankę” – najstarszą w kraju szkołę. Powłóczyć się po miejscowym zoo, przystanąć pod dębem, pod którym tworzył Broniewski (który się tu urodził i tu przez wiele lat mieszkał), zajrzeć na plażę i przejść mostem na drugą stronę rzeki, skąd najpiękniej prezentuje się stare miasto. Krótko mówiąc – jest tu co robić przez kilka dni. Zapraszam więc na krótki spacer ulicami Płocka.

czytaj dalej…

salatynZachodni kraniec Tatr jest jednym z najrzadziej odwiedzanych przez naszych turystów zakątków tego pasma. Trochę to dziwne, bo tutejsze krajobrazy, dzika przyroda, w połączeniu z niewielkim ruchem na szlakach powoduje, że jest to idealny teren dla „prawdziwych” turystów. Dla tych, których pociąga przestrzeń i niezmierzonej urody widoki. Dla tych, którzy nie gonią „za wysokością”, ale w górach szukają harmonii, spokoju i ciszy przerywanej jedynie na krótko zawodzącym świstaczym jękiem. Dla tych w końcu, którzy ponad wygodę schroniskowego posiłku, przedkładają cały dzień na szlaku jedynie o suchym prowiancie. Zapraszam na wycieczkę podniebnym szlakiem, w góry nie do końca znane, ale poznania bez wątpienia warte. A przy okazji – przejdziemy się całkiem nowym szlakiem, którego nie znajdziecie jeszcze na żadnej mapie. Takie rzeczy zdarzają się nawet w Tatrach…

czytaj dalej…

Mała Fatra zimaMała Fatra to jedno z najpiękniejszych pasm górskich w Karpatach. Wyrastające ponad górną granicę lasu grzbiety, latem zachwycają bujną zielenią i bogactwem kwiatów, zimą cieszą oko majestatyczna bielą owianych wiatrami szczytów. Przez cały rok – oferują przepiękne panoramy obejmujące znaczną cześć Słowacji, sięgające na północy po nasze Beskidy, a nawet czeskie Jesioniki. Czasami góry te nazywane są „Tatrami w miniaturze” – faktycznie określenie to dotyczy tylko jej północnej części. Rzeka Wag bowiem przecina wyniosły grzbiet Małej Fatry dzieląc go na dwie części. Północna wyższa, nazywana Krywańską, rzeczywiście przypominać może nieco łańcuch tatrzańskich – ma podobną budowę geologiczną, wysoki, halny, główny grzbiet i ciągnące się na północ od niego nieco niższe „regle”. Tu jednak podobieństwa się kończą. Nie ma tu ani takich wysokości jak w Tatrach, ani tylu skał i śladów zlodowacenia. Ale za to góry są tu dużo bardziej przystępne, zwłaszcza zimową porą. A jest zima w Małej Fatrze wyjątkowo urodziwa, o czym postaram się Was przekonać :-) .

czytaj dalej…

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPołożony we wschodniej części Moraw Zlin, należy bez wątpienia do najciekawszych miast u naszych południowych sąsiadów. Nie zobaczymy tu co prawda urokliwego ryneczku, rzędu barokowych kamieniczek, gotyckiego zamku czy rozświetlającej czasy wojen religijnych kolumn maryjnych, ale i bez tego miasto potrafi zafascynować. Zbudowany praktycznie od podstaw w okresie międzywojennym, zrodził się z geniuszu jednego z najbogatszych ludzi ówczesnego świata, przemysłowca Tomasza Baťy, który za cel postawił sobie nie tylko stworzenie wielkiego przemysłowego koncernu, ale także idealnego miasta, w którym każdy mieszkaniec miały zapewniony dostęp do udogodnień socjalnych, powszechnej kultury i najnowszych zdobyczy techniki. Dzisiejszy Zlin jest więc nie tylko jednym z najlepiej zaprojektowanych pod względem urbanistycznym miast europejskich, nie tylko żywym muzeum architektury funkcjonalistycznej i modernistycznej, ale także pomnikiem myśli i czynu jednego człowieka. I chociaż po wojnie zmarnowano wiele z zamysłów i planów Baťy, to co ocalało do dziś, robi niesamowite wrażenie. Trzeba tylko odrzucić powierzchowne wrażenie postindustrialnej rzeczywistości, by dostrzec ślady arcydzieła. Oto obowiązkowe miejsce dla wszystkich, którzy ponad anonimową bajkowość średniowiecznych zaułków stawiają ludzi czynu i ich efekty ich pracy…

czytaj dalej…

wielki_choczOsobliwa to góra. Nie powala ani wysokością, ani zbyt przysadzistą, garbatą sylwetką. Urodą nie może się równać nawet z drugim garniturem tatrzańskich wierchów, ani też ze skalistymi Rozsutcami, czy rozległymi połoninami Wielkiej Fatry. Pod każdym względem, pod jakim chcielibyśmy rozpatrywać jej charakter i wyjątkowość, znajdziemy co najmniej trzy ciekawsze góry w promieniu 50 kilometrów – trudniejsze, dziksze, bardziej skaliste czy trwalej wpisane w historii turystyki. A jednak Wielki Chocz to bez wątpienia jedna z najciekawszych gór na Słowacji. Jej fenomen wynika głównie z jednej rzeczy – otóż stoi dokładnie tam, gdzie stać powinna. Piętrzy się w sąsiedztwie niższych od siebie współbraci, otoczona rozległymi kotlinami, ale nie na tyle wielkimi, by stracić z oczu wyższe od jej wierzchołka pasma karpackie – Tatry, Niżne Tatry, Mała i Wielka Fatra i w końcu Babia Góra. Wszystkie one leżą w takiej odległości od Wielkiego Chocza, która pozwala najpełniej ocenić ich wielkość, rozległość i urodę. W odległości która pozwala na podziwianie górskich panoram z najlepszej możliwej perspektywy – dając możliwość ogarnięciu ogromu przestrzeni, a przy tym nie zacierając jasności poglądu niepotrzebnymi szczegółami. Nie bez przyczyny Wielki Chocz uważany jest od wielu turystycznych pokoleń za najlepszy punkt widokowy na Słowacji. Dla każdego górskiego turysty – miejsce do zobaczenia obowiązkowe!

czytaj dalej…

rysyRysy są od wielu lat jednym z najchętniej odwiedzanych szczytów w Tatrach. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Dla polskich turystów to przede wszystkim najwyższy szczyt naszego kraju, a co za tym idzie – być tu to punkt honoru. Jednocześnie Rysy są najwyższym szczytem tatrzańskim dostępnym znakowanym szlakiem (czyli bez konieczności wynajęcia przewodnika). Po trzecie zaś – dla mnie najważniejsze – wierzchołek słynie z panoramy, od zarania turystycznej eksploracji Tatr uznawanej za najpiękniejszą w całym paśmie. Z drugiej strony – Rysy to góra niełatwa, której liczba ofiar idzie w dziesiątki, często bagatelizowana i niedoceniana. Szczyt można zdobyć od północy, od strony Morskiego Oka, a także od słowackiej strony. O wadach i zaletach, a przede wszystkim atrakcjach obu dróg będzie właśnie ten tekst. Zapraszam do lektury!

czytaj dalej…

afrykariumRafa koralowa z setkami barwnych ryb, potężne hipopotamy, fascynujące płaszczki z lekkością prujące głębiny Kanału Mozambickiego, spotkanie oko w oko z ogromnymi żółwiami morskimi, tajemnicze manaty nazywane syrenami morskimi, zwinne pingwiny i groźne krokodyle, które można obserwować z odległości kilkudziesięciu centymetrów, w końcu spacer podwodnym tunelem wśród patrolujących swoje rewiry rekinów – to tylko część atrakcji, jakie zobaczyć można od końca października we wrocławskim Afrykarium. Ten wyjątkowy obiekt jest nie tylko miejscem, gdzie bez potrzeby wydawania fortuny można zobaczyć na żywo zwierzęta znane wcześniej tylko z ilustracji w przyrodniczych albumach, ale także świetnie zaprojektowanym centrum edukacyjnym dla dorosłych i dzieci. Mimo, że nie wszystko jest tu jeszcze skończone, już dziś można śmiało stwierdzić, że Wrocław ma właśnie atrakcję formatu europejskiego.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube