W Dobrym Kierunku

zapiski z podróży bliskich i dalszych

Wpisy z tagiem: wino

Jeszcze trzydzieści lat temu, nikomu nie marzyło się, że tutejsze wina będą zdobywać medale na międzynarodowych konkursach. W ogóle nikt chyba nie przypuszczał, że miasto stanie się symbolem odrodzonego winiarstwa w naszym kraju. Mimo niezbyt korzystnych (nawet w porównaniu z innymi regionami Polski) warunków klimatycznych, mimo braku historycznych tradycji, mimo kłód pod nogi rzucanych przez nasze prawo, ale dzięki uporowi, konsekwencji, prawdziwej, ogromnej pasji kilku pasjonatów i niesamowitemu ogromowi wykonanej pracy, podkarpackie Jasło stało się niekwestionowanym liderem uprawy winorośli w naszym kraju. Na naszych oczach powstało coś z niczego, co powoduje, że pospolite powiatowe miasto wyróżnia się spośród setki podobnych. Urokiem okolicznych winnic i smakiem coraz doskonalszych win.

czytaj dalej…

Bez wątpienia to jedno z najpiękniejszych miast u naszych południowych sąsiadów. Miejsce gdzie wielka historia przenika się i zazębia z prowincjonalnym klimatem typowego małego miasteczka. Malownicze, historyczne centrum z domami mieszczańskimi z podcieniami, monumentalny pałac arcybiskupi kryjący jedną z najcenniejszych w Czechach kolekcji dzieł sztuki, wyjątkowe ogrody nie mające swojego odpowiednika nigdzie indziej w tej części Europy – nie dziwi fakt, że eksperci z UNESCO nie mieli wątpliwości wpisując miejscowość na listę światowego dziedzictwa. A do tego sympatyczna atmosfera rynku i jego okolic, oraz możliwość zagłębienia się w przepastne, przesiąknięte wilgocią i pleśnią piwnice z wyborem arcybiskupich win – wszystko to powoduje, że morawski Kromieryż jest miejscem, które trzeba zobaczyć koniecznie. Zwłaszcza, że leży niecałe półtorej godziny drogi od granicy.

czytaj dalej…

Kiedy z murów ponurej twierdzy patrzy się na te wszystkie małe domki, obowiązkowo kryte czerwoną dachówką, na pnące się w niebo wieże kościołów i cerkwi, pomiędzy którymi sterczy, niczym groźny palec boży, samotny minaret, trudno uwierzyć, że jesteśmy niecałe 150 kilometrów od granicy Polski. Na północy wzrok opiera się o strome kopce gór, a tuż za miastem ciągną się rzędami rozległe winnice, przypominające krajobrazy znane raczej znad Morza Śródziemnego. Niebo też jakby bardziej niebieskie, a pod palącymi promieniami wiosennego słońca, krajobraz cały drga, tworząc barwny, ruchomy miraż, rozmywający granicę miedzy realnym a wyobrażonym. Gdyby ktoś przeniósł mnie nagle w to miejsce, prędzej stwierdziłbym, że jestem gdzieś na łagodnym przedgórzu Starej Płaniny, a nie na południowych stokach Karpat. Taki właśnie jest Eger – jedno z najbardziej fascynujących miast na Węgrzech.

czytaj dalej…


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube