Ferie zimowe się skończyły, śniegu nie zabrakło, pogoda była znośna, a narciarze tłumnie odwiedzali nasze krajowe ośrodki narciarskie. Ale tematem numer jeden dotyczącym zimowego wypoczynku Polaków nadal w większości mediów jest zjawisko zgrabnie nazwane „katastrofą frekwencyjną Zakopanego”. Mówiąc wprost – po raz pierwszy od dawna turyści na dobre obrazili się na miasto pod Tatrami, chociaż na samym Podhalu było ich bardzo wielu – głównie jednak w Białce Tatrzańskiej i jej okolicach. Katastrofa? Tragedia? Zaskoczenie? W żadnym wypadku. Raczej od dawna zapowiadające się zjawisko, można nawet zastanawiać się, dlaczego „krach frekwencyjny” nadszedł dopiero teraz.

czytaj dalej…