Zamek KamieniecSpośród wszystkich karpackich zamczysk i ruin, ten zajmuje miejsce naprawdę wyjątkowe. Nie tylko niezrównaną malowniczością, mistrzowskim wykorzystaniem naturalnej obronności miejscowych skał czy w końcu historią obfitującą w niebanalne wydarzenia i ludzi. Zamek odrzykoński odcisnął bowiem także, jak bodaj żaden inny zamek na południu, piętno na naszej literaturze i kulturze. Tyle tylko, że niewielu o tym wie. Dlatego zanim w pośpiechu wakacyjnego pędu w Bieszczady, zaplanujcie sobie godzinną przerwę pod Krosnem. Niewiele bowiem miejsc w południowej Polsce jest tak godnych odwiedzenia jak ruiny zamku Kamieniec w Odrzykoniu.

Wprawne oko wypatrzy ruiny zamczyska już od Jasła, ale tak naprawdę imponującą wyglądają one dopiero, gdy zbliżyć się do nich na 4-5 km – od strony Krosna. Najczęściej turyści wybierają drogę z Krosna przez Korczynę, ale dużo ładniejszy widok na ruiny można zobaczyć wybierając się przez Sporne i Głębokie. Ruiny Kamienica rosną z każdym kilometrem, po czym chowają się za załamaniem stoku. Pokonujemy dwie serpentyny i po stromym podjeździe osiągamy rozległe łąki i pola nad którymi dominuje potężne, bliskie nam już zamczysko. To właśnie widok od tej strony reprodukowany jest na wszystkich pocztówkach i albumach, już od ponad 150 lat.

Zaiste – jest to widok tak spektakularny, że wręcz nie pasujący do łagodnych wzniesień Pogórza, które nas otacza. Zapada na długo w pamięć i nie dziwi opinia Mieczysława Orłowicza (człowieka, który naprawdę dużo widział) zawarta w jego kapitalnym przewodniku po Galicji z 1914 r.: „pod względem piękności położenia i romantycznego wyglądu są to najpiękniejsze ruiny Galicji”. Słowa te nie straciły nic a nic na aktualności. Korzystając z faktu, że droga tu niezbyt ruchliwa, a na poboczu znajdzie się kilka miejsc, by zatrzymać samochód, warto poświęcić kilkanaście minut na dokładniejsze przyjrzenie się bryle zamczyska, jego położeniu – z tego miejsca bowiem jest to o wiele łatwiejsze, niż kiedy znajdziemy się już wśród ruin.

Zamek zajmuje szczyt dość wyraźnego wzniesienia usytuowanego na skraju najwyżej partii Pogórza Dynowskiego – niedaleko Królewskiej Góry i Suchej Góry (591 m n.p.m. – z charakterystycznym przekaźnikiem). Jego wydłużona sylwetka idealnie dopasowuje się do kształtu wzgórza – widać tu główny element średniowiecznej idei budowy zamku obronnego, który do maksimum wykorzystywał naturalne walory obronne, a jako priorytet stawiał funkcjonalność fortyfikacji a nie wygodę jego mieszkańców, choćby wywodzili się ze znamiennych rodów szlacheckich. W tym miejscu oprócz naturalnej wyniosłości, która utrudniała zdobycie zamku, mistrzowsko wykorzystano także piaskowcowe skały, podobne jak w pobliskim rezerwacie „Prządki”. Przy dokładniejszym zwiedzaniu zamku widać to wyraźnie.

Zamek Kamieniec

W sylwecie zamku wyróżnić można już na pierwszy rzut oka dwie części – potężny Zamek Wysoki, z ogromną, charakterystycznie ukośną przyporą od zachodniej strony i nieco niższy Zamek Średni, w ostatnich latach nieco odbudowany i zakonserwowany. Po chwili jeszcze dostrzeżemy dwa podzamcza – od zachodniej strony Przedzamcze Odrzykońskie (lewej – w panoramie zamku), a po przeciwnej stronie – Przedzamcze Korczyńskie. Ich mury, znacznie już zniszczone, nie są tak czytelne, a poza tym mocno zarosły. Drzewa zasłaniają także widok na naturalną skałę, przerobioną na strażnicę, zamykającą drogę do zamku od wschodu. Z kolei wznosząca się dawniej na zachodnim krańcu zamczyska, potężna baszta widoczna na zdjęciach i obrazach z XIX wieku, a nawet tych z okresu po II wojnie światowej, zawaliła się częściowo w 1974 roku, a jej resztki rozsypały się niestety w 2000 roku, nie doczekawszy lepszego zabezpieczenia…

Zobaczmy zatem zamek z bliska, zagłębmy się pomiędzy zwaliska potężnych murów, zanurzmy w historię, której echa stały się dziedzictwem naszej kultury narodowej… Do zamku wchodzi się obecnie od zachodniej strony, jednak pierwotnie droga wejściowa prowadziła tam nie tak jak dziś – stromym podjazdem wśród drzew, ale objeżdżała zamek od trzech stron – kolejno od południa, wschodu i północy, by dopiero po tym długim paradowaniu popod murami i czujnym okiem zamkowej załogi dostać się do bramy głównej. Podążmy i my tą drogą.

Zamek Kamieniec

Pierwszym badaczem, który dokładnie opisał odrzykońskie ruiny i zwrócił szczególnie dużo uwagi na ich średniowieczny charakter obronny, był Władysław Łuszczkiewicz, uznawany czasem za pierwszego nowoczesnego historyka sztuki w Polsce. W 1873 roku poświęcił on dość spory artykuł w czasopiśmie „Kłosy” ruinom Kamieńca. Jemu zawdzięczamy też zrekonstruowanie przebiegu pierwotnej drogi na zamek, czemu przysłużyła się znajomość średniowiecznego obyczaju, który stanowi że „rycerz zjeżdżający z zamku, winien mieć prawą rękę wolna, a lewą od strony murów”.

Podchodząc wzdłuż południowych podnóży zamku, trzeba mieć świadomość, że jest to najbardziej zniszczony fragment całej budowli. Brakuje tu znacznych fragmentów głównej budowli obronnej – potężnego donżonu zajmującego większą część Zamku Wysokiego. Zapewne też musiał istnieć od tej strony także kurtynowy mur obronny z blankami i małymi basztami – od południa bowiem zamek był najłatwiej dostępny, a co za tym idzie umocnienia pierwotnie musiały być tu najsilniejsze. Nie do końca wiadomo jak zamek od tej strony wyglądał, na jednej z przedwojennych pocztówek odnalazłem taką o to rekonstrukcję, chyba jednak zbyt swobodnie traktującą architekturę :-)  :

Zamek Kamieniec

Dużo wierniejsza oryginałowi jest rekonstrukcja wyglądu zamku od strony zachodniej – widoczna jest nie istniejąca już baszta a także charakterystyczna ukośna przypora:

Zamek Kamieniec

Obchodzimy zamek od zachodu dostajemy się na północ, gdzie mury zamkowe chroniła naturalna stromość stoku, skały a także wykopana fosa. Wędrując nasypem fosy podziwiać możemy w całej okazałości potęgę murów na tym odcinku, wyraźnie wykorzystujących naturalne wychodnie piaskowcowe. „Pozostałe do dzisiejszego dnia mury wzbudzają podziw znawców budownictwa, widocznie był zbudowany przez znakomitych architektów” – pisał w swoim przewodniku po Krośnie i okolicy z 1936 r. Józef Krukierek.

Docieramy w końcu do miejsca, gdzie od wschodu wznosiła się brama wjazdowa, z której nie pozostało już zbyt wiele, po lewej zostawiając skałę zastępującą basztę, co przywodzi od razu na myśl mistrzowskie wykorzystanie skalnych ostańców na Szlaku Orlich Gniazd – pod wieloma względami zamek odrzykoński jest bardzo podobny do warowni wieńczących wzniesienia naszej Jury. Przekraczamy Przedzamcze Korczyńskie, gdzie znajdowały się pokoje służby oraz stajnie i wchodzimy w końcu do Zamku Średniego, nazywane też przez Łuszczkiewicza „zamkiem niższym”.

Od 1978 roku prowadzono tu z przerwami prace zabezpieczające i rekonstrukcyjne, w wyniku czego ta część zamku jest najlepiej przystosowana do zwiedzania. Odtworzenie w wielu miejscach zniszczonych murów, lepiej ukazało logikę i plan całego założenia. Zachował się spód wieży, niegdyś dość wysokiej, za którą następowała sklepiona sień prowadzącą na niewielki dziedziniec. Po lewej stronie stał tu budynek mieszkalny z salą rycerską, mieszkaniami urzędników zamkowych a także pomieszczeniami właścicieli zamku. Zorganizowano tutaj 1995 r. w dwóch pomieszczeniach niewielkie muzeum, w którym warto zatrzymać się dłużej przed portretem jednego z najbardziej znamienitych właścicieli zamku – Mikołaja Kamienieckiego.

Zamek Kamieniec

Ale zanim coś więcej o tej nietuzinkowej postaci, sięgnijmy nieco głębiej w dzieje Kamieńca. Pierwsze wzmianki o zamku pochodzą z 1348 r. – najprawdopodobniej zamek został zbudowany przez Kazimierza Wielkiego, na skraju dopiero co zdobytej (w 1344 r.) ziemi sanockiej. Jego rola pogranicznej twierdzy wkrótce nieco spadła, Kazimierz Wielki przyłączył do 1349 roku większą część Rusi Halicko-Włodzimierskiej, nadal pozostał jednak ważnym ogniwem pilnującym traktu wiodącego na Węgry przez Przełęcz Dukielską – najdogodniejszego miejsca do przekraczania łuku Karpat.

Pod koniec XIV wieku zamek, będący dotąd domeną królewską, przechodzi w ręce prywatne. Nie ma pewności co do roku, kiedy to się stało (najprawdopodobniej w 1396 roku), natomiast nie ma żadnych wątpliwości, komu król Władysław Jagiełło Kamieniec podarował – osoba tą był jeden z jego zaufanych urzędników, Klemens z Moskorzewa. Jego kariera na królewskim dworze związana był między innymi z zasługami wojennymi – w 1389 roku obronił on Wilno przed wojskami Witolda, który w przymierzu z Krzyżakami próbował oderwać Litwę od Polski. W kolejnych latach drogą wykupu nabył jeszcze kilka wsi w okolicach, stanowiących od tego czasu siedzibę rodu.

W 1408 roku dobra przejął jego jedyny syn Marcin, tytułujący się już nazwiskiem Kamieniecki, herbu Pilawa (herb ten, jedyny zachowany element dawnej bramy można też zobaczyć w muzeum). Ten z kolei przedstawiciel rodu, musiał nieźle narozrabiać, bo jak pisze Jan Długosz – król odebrał mu wszystkie dobra (także Kamieniec i zamek w Dobczycach), w 1427 roku jednak komisja królewska oddała mu z powrotem zamek kamieniecki. Wnuk Klemensa, a syn Marcina – Henryk Andreas Kamieniecki (kasztelan sanocki do 1487), odziedziczywszy zamek w 1448, rozbudował go w kierunku wschodnim (właśnie o zamek niższy, w którym obecnie jesteśmy). W końcu zamek trafił w ręce jego syna – Mikołaja Kamienieckiego, najwybitniejszego przedstawiciela rodu.

Zamek Kamieniec

Nie jest to postać zbyt znana, chociaż należał do najwybitniejszych urzędników Korony. Jego kariera zaczęła się jeszcze w czasach rządów Kazimierza Jagiellończyka, na którego dworze przebywał od 1484 roku. Był kolejno- kasztelanem sandomierskim, sanockim, hetmanem małopolskim oraz pierwszym w historii wojska koronnego hetmanem wielkim koronnym. Warto o tym pamiętać – równało się to z pełnym dowództwem na całością wojsk koronnych. Mimo, że odniósł wiele znaczących zwycięstw (o tym za chwilę), współcześnie nie jest praktycznie znany, a przecież był poprzednikiem tak wybitnych i znanych postaci jak Jan Tarnowski (zwycięzca spod Obertyna), Jan Zamojski, Stanisław Żółkiewski czy też Stanisław Koniecpolski). W 1505 roku mianowany został wojewodą sandomierskim, a dwa lata później wojewodą krakowskim.

Kamieniecki uczestniczył w wielu wyprawach – w 1494 roku brał udział w bitwie z Tatarami, a w 1506 roku wkroczył do Mołdawii i rozbił pod Czerniowcami oddziały hospodara. W kilka lat później ponownie spustoszył znaczną część Hospodarstwa Mołdawskiego, oblegał Jassy (niestety bez efektu), a 4 października 1509 roku w drodze powrotnej ponownie zwyciężył wojska hospodara w pierwszej w historii Polski bitwie pod Chocimiem. Najświetniejsze zwycięstwo odniósł jednak w 1512 roku, kiedy to wraz z Konstantym Ostrogskim (hetmanem wielkim litewskim) pokonał Tatarów w bitwie pod Wiśniowcem – mając do dyspozycji pięć tysięcy kawalerzystów, wyciął w pień 24 tysiące Tatarów, odbijając przy tym kilkanaście tysięcy osób wziętych w jasyr.

W 1515 roku, z łaski króla Zygmunta Starego, spotkał go największy zaszczyt – kiedy to powierzono mu tymczasową władzę w kraju podczas wizyty monarchy w Wiedniu, gdzie odbył się nieszczęsny w skutkach zjazd. Cesarz Maksymilian I zobowiązał się zaprzestać popierania Krzyżaków i Moskwy przeciwko Polsce, w zamian za co Jagiellonowie zgodzili się na realizację podwójnego małżeństwa dzieci Władysława – Anny i Ludwika, z wnukami cesarza – Ferdynandem i Marią. Układ ten pozornie korzystny dla Polski, okazał się politycznym sukcesem Habsburgów, zapewniając im sukcesję w Czechach i na Węgrzech po śmierci Ludwika Jagiellończyka, który zginął w 1526 roku pod Mohaczem. Czechy i Węgry trafiły w ręce Habsburgów na 392 lata…

Zamek Kamieniec

Historia dziwnym trafem po kilkunastu latach zatoczyła wielki krąg, by wrócić echem tamtych wydarzeń do Odrzykonia dwa lata po Mohaczu. Wtedy to gościem Marcina Kamienieckiego, brata Mikołaja, przez dwa tygodnie był Jan Zápolya – postać dramatyczna, ale po części i heroiczna. Po klęsce mohackiej został on wybrany przez część węgierskiej szlachty na króla Węgier. Niestety, inna, nie mniej wpływowa grupa magnatów wybrała na swego króla Ferdynanda Habsburga, młodszego brata cesarza Karola V. Wywiązała się wojna domowa, w której Zápolya poniósł całkowitą klęskę i musiał uciekać z ojczyzny. Pierwszej gościny udzielono mu właśnie w Kamieńcu, skąd po kilku tygodniach nieszczęsny król (czy tez może antykról) udał się na dłuższy czas do Tarnowa. Warto pamiętać, że mimo wygnania Jan Zápolya pozostał liczącym się graczem w polityce węgierskiej, a dzięki sojuszowi z Turkami (polityka naprawdę bywa przewrotna…) w końcu, w 1538 roku, na mocy układu w Wielkim Waradynie, Ferdynand uznał Zápolyę za dożywotniego króla Węgier, panującego w większej części Węgier, w zamian za zapewnienie Habsburgom i bezpośrednio sobie następstwa tronu. Wielka europejska polityka na kilka tygodni zahaczyła o Kamieniec…

Wracając do Marcina Kamienieckiego – mimo, że zgromadził on ogromny majątek, miał równie ogromne długi. Zastawił miedzy innymi zamek, o który w 1527 roku upomniał się Seweryn Boner, któremu Kamieniecki był dłużny prawie 10 tys. florenów. Zamierzał on zająć strategicznie położony nad granicą zamek, co wzbudziło opór szlachty, jako że był stronnikiem Habsburgów. Sprawa oparła się nawet o sejm piotrkowski, ostatecznie Kamieniecki zamek utrzymał i mógł w nim podejmować Zápolyę. Żeby jeszcze trochę bardziej wciągnąć Kamieniec w kręte ścieżki historii – Marcin był dziadkiem Jerzego Mniszcha, wojewody sandomierskiego, i pradziadkiem Maryny Mniszchównej, carycy, żony Dymitra Samozwańca. Ale dla zamku nie miało to żadnego znaczenia.

Co się odwlecze to nie uciecze – Bonerowie weszli w posiadanie części podzielonego między braci Kamienieckich zamku w 1530 roku. Zamek Średni kupił od Klemensa Kamienickiego bankier królowej Bony – Seweryn Boner. Gościł on tu Fausta Socyna – twórcę socynianizmu i doktryny religijnej Braci Polskich. Drogą rodzinnych koligacji ta część zamku trafiła wkrótce do Firlejów, natomiast Zamek Wysoki Kamienieccy sprzedali Sienieńskim, Ci zaś – Skotnickim. Podział utrwalił się, a sąsiedzi nie zawsze żyli w zgodzie.

Zamek Kamieniec

Szczególnie zacięte spory prowadzili ze sobą Jan Skotnicki z Piotrem Firlejem. Głównym powodem do sporu było prawo do korzystania ze studni zamkowej, a potem wycięcie drzew. Studnia bowiem, tylko jedna, miała być równie dostępna dla obu części podzielonego zamku. Skotnicki odremontował swoją część zamku, jednak w zemście za dokuczanie, przebudował dach w taki sposób, że odprowadzał Firlejom na ich dziedziniec wody deszczowe. Firlej napadł na jego robotników naprawiających mury górnego zamku i zniszczył przy okazji rynny. Skotnicki pozwał go przed sąd i wygrał sprawę, ale kres ich długoletnim zatargom, położył dopiero ślub zawarty w 1638 przez Mikołaja Firleja (syna Jana), z kasztelanką Zofią Skotnicką. Zamek ponownie stał się całością.

Czy ta historia nie wydaje się wam czasem znana? Jasne, przecież to klasyk J. Dokładnie taką fabułę ma nieśmiertelna „Zemsta” Aleksandra Fredry. Nie trzeba chyba dodawać, że historia Kamieńca to pierwowzór słynnej komedii. Nie bez przyczyny – od Firlejów zamek odkupiła rodzina Scypionów (Scipio del Campo). Za sprawą małżeństwa Magdaleny Scypionówny z Rochem Michałem Jabłonowskim, właścicielami zamku stali się Jabłonowscy, którzy wspierali konfederację barską i przez długi czas, w chylącym się ku ruinie zamku odrzykońskim stacjonowały oddziały konfederatów.

8 lipca 1828, Aleksander Fredro wziął ślub z Zofią z Jabłonowskich Skarbową. Małżonka wniosła mu w posagu, klucz korczyński, z połową starego zamku w Odrzykoniu i komediopisarz stał się spadkobiercą zamczyska, będącego już wówczas w ruinie. Studiując dokumenty związane z historią otrzymanego majątku, Fredro natrafił na akta procesowe właścicieli zamku odrzykońskiego z pierwszej połowy XVII wieku: Piotra Firleja i Jana Skotnickiego. Na podstawie tego 30-letniego sporu napisał dzieło, bez którego trudno sobie wyobrazić polski teatr.

Wyruszmy zatem dalej, by dokończyć zwiedzania odrzykońskich ruin. Na Zamek Wysoki wchodzimy przez gotycki portal – najpiękniejszy w całym zamku. Wchodzimy na obszerny dziedziniec, który powstał tu po zawaleniu się południowej ściany. Wcześniej ta część zamku miała charakter donżonu – potężnej wieży, o wysokich murach, których resztki do dziś dają wyobrażenie o trudności zdobycia warowni przy użyciu ówczesnej broni. Budowla była kilkupiętrowa, w przyziemiu mieściła więzienia, a wyżej pokoje i obszerne komnaty, niektóre urządzone z niemałym przepychem. Z ganków, na które wchodziło się po schodach pozostały jeszcze ślady wsporników.

Zamek Kamieniec

W drugiej połowie XVII stulecia zamek uległ znacznemu zniszczeniu, chociaż warto pamiętać, że nawet w czasie potopu szwedzkiego i równoczesnemu wtargnięciu oddziałów Jerzego II Rakoczego zdobyty i zniszczony został tylko zamek niższy. Zamek Wysoki jeszcze przez jakiś czas był używany i dopiero Józef Jabłonowski, starosta korsuński, wyprowadził się do dworku w Krościenku Wyżnym. Stało się to po tym jak ogromna wichura w 1796 roku zerwała praktycznie wszystkie pozostałe dachy nad budynkami zamkowymi. Miejscowa ludność miała na ten temat inne zdanie, snując opowieści, że to diabli, którzy nieśli carycę Katarzynę II do piekła zawadzili jej nogami o dach, który zwalił się na ziemię. Coś w tym musi być, bo faktycznie – Katarzyna II zmarła w listopadzie 1796 roku… Dziś stoi tu pomnik Tadeusza Kościuszki postawiony w 1894 roku przez mieszkańców Odrzykonia.

Jeszcze jeden epizod z historii Odrzykonia wydaje się bardzo interesujący. W 1831, po powstaniu listopadowym, w ruinach zamieszkał obłąkany Jan Machnik z Dukli. Ogłosił siebie „Królem Zamczyska” – „ubrany dziwacznie, z wieńcem na głowie z dzikich róż, zbierał różne przedmioty i znosił je do ruin, wzbudzając swoim zachowaniem uśmiech politowania u starszych, a postrach u dzieci” – pisał o tej osobliwej postaci Krukierek. Pochowany w Korczynie w 1842 roku, był pierwowzorem niejakiego Machnickiego z powieści „Król Zamczyska” Seweryna Goszczyńskiego. Odrzykoń po raz drugi wszedł do literatury, tym razem romantycznej…

Kończymy nasz spacer po ruinach tego malowniczego zabytku. Aż trudno uwierzyć, że ta masa gruzów i surowych ścian była niegdyś jednym z najwspanialszych naszych warowni. Pozostała jednak wspaniała historia, bogata w momenty lepsze i gorsze. I niezwykły pejzaż ruin, dających do myślenia nad losami naszego narodu. Mam nadzieję, że uwzględnicie to ciekawe miejsce w swoich wędrówkach po kraju. Bo zdecydowanie warto!

Zamek Kamieniec

Informacje praktyczne

Zamek Kamieniec leży 7 km na północ od Krosna. Dojazd drogą nr 991 z Krosna do Czarnorzek, skąd w lewo ok. 2 km prosto do ruin, lub z Krosna lokalną drogą przez Sporne i Głębokie. Wstęp do zamku – dorośli 4 PLN, dzieci 3,50 PLN. Przy zamku parking i kawiarnia. Więcej informacji można znaleźć na stronie www.zamekkamieniec.iq.pl Wycieczkę do ruin Kamieńca warto też połączyć ze zwiedzaniem pobliskiego rezerwatu „Prządki”, o którym już niedługo :-)

zamek_kamieniec_mapa