zadielskaZe wszystkich pasm górskich Słowacji, te najbardziej wysunięte na południe należą do najsłabiej znanych. A przecież to jedna z najbardziej oryginalnych partii Karpat, o przyrodzie i krajobrazie nie spotykanym nigdzie indziej w tej części Europy. Głębokie kaniony o poszarpanych skalnych ścianach sąsiadują tu z rozległymi płaskowyżami, których wierzchowiny porastają kwietne łąki, mieniące się kolorami dziesiątków gatunków rzadkich roślin. Do tego dochodzi jeszcze tajemniczy świat podziemnych korytarzy i komór tutejszych jaskiń, ze względu na swoje unikatowe walory, wpisanych na Listę Dziedzictwa UNESCO. Późna wiosna, to najlepsza pora by tu zaglądnąć – dni są ciepłe, ale nie upalne, świeża zieleń lasów kontrastuje z bielą wapiennych ścian, a owady, których jest tu aż nadto, jeszcze nie uprzykrzają zbytnio odpoczynku na łąkach. A że w tym roku wiosna przyszła wyjątkowo wcześnie – najlepsza pora na odwiedzenie tej intrygującej krainy jest właśnie teraz.

Słowacki Kras to najbardziej oryginalne góry w Zachodnich Karpatach. Właściwie słowo „góry” w tym przypadku jest nie na miejscu – jest to raczej całkiem spory szmat wapiennej krainy, w której głębokie na kilkaset metrów doliny oddzielają od siebie różnej wielkości płaskowyże, nazywane tu (tak jak prawie wszędzie u Słowian) „planinami”. Jest ich tu w sumie osiem – o mocno zróżnicowanej wielkości, zarówno pod względem powierzchni, wysokości, jak i atrakcyjności dla turysty.

Najbardziej na zachodzie leży Koniarska planina, dość mocno już zerodowana, która swym północnym krańcem sięga krystalicznych pasm górskich Rudaw Słowackich. Co prawda jeszcze dalej na zachodzie też występują skały wapienne, nie występują tam jednak charakterystyczne stoliwa, a ta rubież Słowackiego Krasu nosi nazwę Jelšavskiego krasu. Dalej na wschód, za głęboką doliną potoku Štítnik, wznosi się obły blok Plešivskiej planiny, wzorcowo ukształtowanej, z niemalże płaską wierzchowiną i stromymi, pod kątem 45 stopni opadającymi stokami, wysokimi miejscami na kilkaset metrów. Od wschodu ogranicza ją dolina rzeki Slany – ma ona tu charakter wąskiego kanionu, o płaskim dnie i stromych, miejscami skalistych stokach.

Za doliną Slany rozciąga się największa ze słowackich planin – Silicka planina, obfitująca nie tylko we wszystkie niemalże formy krasu powierzchniowego, ale także kryjąca w swym wnętrzu najpiękniejsze i najciekawsze jaskinie, z których część została wpisana na listę UNESCO. Tutaj właśnie, w jej południowej części leży słynna Domica, wchodząca w skład ogromnego systemu jaskiniowego, ciągnącego się po obu stronach granicy słowacko-węgierskiej, którego łączna długość korytarzy przekracza 22 km. Inna słynna jaskinia to Silická ľadnica – najniżej na świecie jaskinia wypełniona lodem.

Zadielska Dolina

Silicka planina na wschodzie rozdziela się na dwie mniejsze, zdecydowanie wydłużone stoliwa, rozdzielone szeroką i idealnie płaską doliną rzeki Turňa – Dolný vrch i Horný vrch. Tym pierwszym, na prawie całej jego długości biegnie granica z Węgrami, praktycznie nie ma żadnego znaczenia turystycznego. Horný vrch ciągnie się na wschód od Jablonovskego sedla, przez które przebiega ruchliwa droga z Rożniawy do Koszyc. Na północ od niego leży miniaturowa Borčianska planina, a obie wymienione przed chwilą stoliwa opadają stromymi, skalistymi ścianami do wąskiego jaru Zádielskiej doliny. Jeszcze dalej leży niewielka, ale bardzo urozmaicona Zádielska planina, i w końcu na samym wschodzie rozciąga się, nieco spokojniejsza Jasovská planina, opadająca stromo do doliny Bodvy.

Nie piszę tego wszystkiego po to by zanudzać topografią. Chodzi mi bardziej o to by uzmysłowić polskiemu czytelnikowi, że Słowacki Kras, to nie maleńka dolina z dwoma skałkami z wapienia, ale rozległy (ze wschodu na zachód ciągnie się na ponad 75 km – w Polsce mamy tylko jedna grupę górską o takiej rozległości), bardzo urozmaicony, niezwykle wciągający region górski. Zupełnie wyjątkowy i często zaskakujący, którego piękno dalekie jest od banalnego „ladnszafciarstwa”. U nas praktycznie nieznany – trzeba dodać na końcu…

Oprócz oryginalnego krajobrazu, cudownego świata jaskiń i podziemnego krasu, Słowacki Kras to także niespotykane – chyba nigdzie indziej w Karpatach – bogactwo świata roślin. Nie od dziś wiadomo, że wapienne podłoże wpływa korzystnie na różnorodność i obfitość florystyczną, zwłaszcza w górach, ale w Słowackim Krasie osiąga ona bodaj swoje absolutne maksimum w Karpatach Zachodnich. Na terenie, który w zasadzie leży w obrębie dwóch tylko pięter klimatycznych występuje tu ponad 1500 taksonów roślin! (Tak przy najmniej podaje strona internetowa Parku Narodowego Słowackiego Krasu – tutaj >> ) Wśród nich występują także dwa endemity – rośliny, które nie rosną nigdzie indziej na świecie – podgatunek głodka kosmatego (Draba lasiocarpa subsp. klasterskyii) i Onosma tornensis z rodziny ogórecznikowatych (polskiej nazwy nie udało mi się znaleźć; patrząc okiem laika – taka kosmata wersja żywokostu :-)).

Zadielska Dolina

Oczywiście, tak jak już wcześniej napisałem, teren jest dość rozległy i bardzo ciekawy, chociaż szukanie najpiękniejszych krajobrazowo i przyrodniczo miejsc, mogłoby tu zająć kilkanaście dni. Dlatego powiem krótko – jeśli macie niewiele czasu (powiedzmy jeden dzień) i chcecie zobaczyć kwintesencję Słowackiego Krasu, zobaczyć miejsca ciekawe, piękne, robiące ogromne wrażenie i na długo zapadające w pamięć – musicie w ten jeden dzień zobaczyć którąś z jaskiń (najlepiej Domicę lub Jaskinię Ochtinską) a także poznać Zádielską Dolinę i jej otoczenie. O jaskiniach Słowackiego Krasu będzie kiedy indziej (wybaczcie – wszystkiego nie da się na raz :-) ) – a teraz jeszcze kilka uwag o wspomnianej Dolinie Zádielskiej.

Jest to miejsce, które swą urodą przyćmiewa inne zakątki Słowackiego Krasu. Spływający ze stoków Wołowskich Wierchów potok Blatnica, wpływa pomiędzy krasowe planiny, przedzierając się wąskim jarem, szerokim na dnie miejscami na zaledwie dziesięć metrów (słowacka nazwa tiesňava najlepiej oddaje jego charakter). Jego zbocza tworzą potężne, wysokie momentami na ponad 350 metrów, skalne krawędzie wapiennych stoliw, tworzące powtarzającą się sekwencję małych kotlinek zasłanych białymi piargami, na zmianę z potężnymi żebrami schodzącymi praktycznie do samego dna doliny, gdzie tworzą przewężenia i skalne bramki. I to wszystko, cała ta wapienna orgia, ciągnie się na długości ponad 3 km, zanim w okolicach małej wioski Zádiel, potok opuszcza wąwóz i wypływa na dno rozległej doliny Turňi.

Ciężko znaleźć w Karpatach, nie tylko słowackich czy polskich, ale w całych Karpatach, dolinę tak spektakularną i monumentalną, a jednocześnie tak dziką i ciasną, tak groźną i odstraszającą, a jednocześnie tak słoneczną i pełną kwiatów i motyli. No może Wąwóz Turda w Rumunii, który zresztą ma bardzo podobne „parametry”, jest może bardziej dziki i nieprzystępny, ale ustępuje Dolinie Zádielskiej bogactwem florystycznym. Ten zakątek Słowackiego Krasu jest niewątpliwie na liście (której jeszcze nie ułożyłem, ale już wkrótce pewnie to zrobię :-)) dziesięciu najpiękniejszych miejsc na Słowacji.

Na wizytę w Dolinie Zádielskiej warto przeznaczyć ok. 4-5 godzin. Dlaczego tak dużo, skoro cały wąwóz ma „tylko” około 3 km? Otóż jeden z największych błędów jaki można zrobić, to przejść jedynie dnem tiesňavy, jak czyni większość turystów. Aby w pełni docenić ogrom i zjawiskowość tego miejsca, trzeba najpierw przejść dolinę, aż do asfaltowej szosy i węzła szlaków, a później wrócić górą, za znakami ścieżki przyrodniczej. Wędrówka dnem doliny, to przyjemny spacer wzdłuż wesoło szumiącego potoku, spadającego co jakiś czas kaskadami i niewielkimi progami w dół. Po niecałym kilometrze dolina coraz bardziej się zwęża, pionowe ściany skalne zbliżają się do siebie na odległość około 10 metrów – to miejsce nazywane bywa Rajską Brama. Niedługo potem za ostrym zakrętem doliny pojawia się jedna z najbardziej monumentalnych formacji skalnych – wysoka na ponad 100 metrów potężna iglica nazywana Głową Cukru (słow. Cukrová homola).

Zadielska Dolina

Żeby w pełni cieszyć się pięknem skalnego otoczenia Doliny Zádielskiej, trzeba odwiedzić ją jesienią lub wczesną wiosną, zanim na drzewach pojawią się liście. Wtedy to niedaleko Głowy Cukru można dostrzec, w jednej z sąsiednich skał, wlot do Kráľovskej jaskyňi. Według tradycji miał się w niej ukrywać król węgierski Bela IV po przegranej bitwie z Tatarami nad rzeką Sajó w 1241 r. W rzeczywistości jaskinia była zamieszkana już przez ludność kultury kyjatyckiej, następnie w czasach rzymskich oraz w średniowieczu.

Wiele ludowych podań związanych jest z Głową Cukru, jak choćby to o dziewczynie, której matka zażyczyła sobie, by przyszły mąż jej córki najpierw zdobył wierzchołek Głowy Cukru. Kiedy w końcu znalazł się wybranek, który podjął się tego zadania, kochająca go dziewczyna, widząc jego zmagania ze skałą, sama wspięła się szybciej od niego na szczyt iglicy, by pokierować kochankiem. Gdy już był blisko, wyciągnął ku niej dłoń, by pomogła mu wejść na szczyt, a kiedy ich dłonie spotkały się, spod jego stóp urwał się kawałek skały i oboje, złączeni na wieki spadli w przepaść…

Podanie to pochodzi z XVII wieku, i tak naprawdę nie wiadomo do dziś kto pierwszy wspiął się na tę wyjątkowo śmiałą skałę. Ciekawostką jednak jest fakt, że w czasie drugiej wojny światowej, kiedy tereny te zostały włączone do państwa węgierskiego, wspinano się na jej wierzchołek by zawiesić węgierską flagę. Później, za komunistów, to samo czyniono 1. i 9. maja, tyle tylko że wieszano wtedy flagi Czechosłowacji i Związku Radzieckiego… Cała dolina jest ternem wspinaczkowym także dzisiaj – więcej szczegółów z dokładną mapką z nazewnictwem poszczególnych skał można znaleźć tutaj>> .

Kończąc już temat Głowy Cukru – żeby uzmysłowić sobie, jak bardzo dolina zarosła w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat (no niestety – ścisła ochrona nie zawsze wychodzi na dobre…), poniżej wstawiam zdjęcie, które wykonał w połowie XIX wieku, Károlyi Keresztury – ksiądz z pobliskiego Zádiela, który jako pierwszy we wsi sprawił sobie aparat fotograficzny.

zadielska_arch

Żeby wiosenną (lub letnią) porą w pełni docenić krajobrazowe walory doliny, jak już wspomniałem – trzeba wrócić górą, za znakami ścieżki przyrodniczej prowadzącej na znacznym odcinku krawędzią kanionu. Początkowo wspinamy się mozolnie lasem pod górę, by wkrótce wyjść na rozległe polany – prawdziwy krasowy ogród z mnóstwem kwiatów i licznymi formami krasowymi. Wierzchowiny planin były dawniej terenami wypasowymi, obecnie w większości pokrywają je sosnowe lasy i polany z licznymi drzewami owocowymi i jałowcami, a w niektórych miejscach formacje roślinne przypominające nieco lasostep.

Wygodnie wędruje się wytyczoną ścieżką, ale warto sobie zdawać sprawę, że pozornie płaska powierzchnia stoliwa jest w rzeczywistości pocięta drobnymi formami krasowymi – żeberkami, żłobkami, guzami i bruzdami (nazywane są tu zbiorczo „škrapami”). Ich głębokość sięga od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów, i mimo, że nie są tak pięknie rozwinięte jak w krasie dynarskim, potrafią skutecznie utrudnić wędrowanie. Oczywiście zobaczyć tu też można liczne lejki krasowe, w rożnych fazach rozwoju – ich zagęszczenie w niektórych partiach Słowackiego Krasu sięga 80 lejków na kilometr kwadratowy.

W miejscu, gdzie od naszej ścieżki odchodzi szlak do pobliskiej wioski Háj, uważne oko dostrzeże, że niewielki garb, który przekraczamy, nie jest formą krasową, a stworzony został ludzką ręką. Jest to w rzeczywistości pozostałość wału wielkiego grodziska, pochodzącego z okresu lateńskiego, kiedy w okolicach znajdowały się ówczesne ośrodki wytopu żelaza. Do dzisiaj zachowany fragment północnego wału ma ponad 1 km długości, 9 metrów szerokości u nasady i sięga 3 metrów wysokości. Całość grodziska zajmowała ponad 110 ha, co czyni je jednym z największych w całej Europie. Górowało ono nad ważną drogą prowadzącą z Kotliny Koszyckiej do Kotliny Rożniawskiej – aż do XIX wieku bowiem główna droga łącząca dwa ważne węgierskie komitaty – Abov (Koszyce) i Gemer (Rożniawa) biegła dnem doliny, wśród skał.

Zadielska Dolina

Za grodziskiem w końcu dochodzimy do najpiękniejszego miejsca naszej wycieczki – obrywającej się w dół kilkusetmetrowymi przepaściami skalnej krawędzi Zádielskej vyhliadki (widoku). Dopiero stąd całą dolinę mamy jak na dłoni – pod nami w dole śmiesznie mała wydaje się być stercząca z dna doliny Głowa Cukru. Tutaj także można podziwiać całe bogactwo tutejszej roślinności. Sama dolina, objęta ścisłą ochroną rezerwatową, jest niezwykle bogata pod względem florystycznym – naliczono tutaj ponad 800 gatunków roślin. A przecież zajmuje tylko 215 ha…

Dolina znana jest z występującej tu inwersji pięter roślinnych. Na chłodnym dnie doliny, na wysokości 300-400 m n.p.m. rosną gatunki górskie i subalpejskie, natomiast na jej brzegach, na wysokości 600-700 m n.p.m. liczne gatunki ciepłolubne i kserofilne. Na dnie kanionu spotkamy więc rosnące na naturalnych stanowiskach takie drzewa, jak świerk pospolity, modrzew europejski, sosna pospolita czy wierzba śląska, podczas gdy 300 metrów wyżej, na ograniczającym go płaskowyżu, występuje licznie ciepłolubny dąb omszony.

Dalsza wędrówka to powolne zejście przez mało wygodne „pola škrapowe”, a później nużącymi serpentynami ścieżki w dół, wśród gęstych zarośli południowych stoków Zádielskej planiny. Powietrze stoi, pachnie kwitnąca tarnina i coś tam jeszcze (nie wiem już sam co), upał jak w środku lata… Na szczęście nie ma tylu owadów, które latem solidnie uprzykrzają życie. W końcu z uczuciem ulgi docieram do zabudowań wioski i po chwili jestem już przy  wejściu do doliny, gdzie rozpoczynałem wycieczkę.

Jak napisał Josef Rubín, jeden z autorów znakomitej książki „Klenoty neživej prírody Slovenska”, która wielokrotnie prowadziła mnie po Zachodnich Karpatach: „O Slovenskom krase by sa dalo napísať veľa zaujímavého. Tento ojedinelý kút krajiny je najlepšie vidieť na vlastné oči.” (O Słowackim Krasie można by napisać wiele ciekawych rzeczy. Najlepiej jednak ten zakątek kraju zobaczyć na własne oczy). I tu pełna zgoda :-). Zachęcam i polecam – zanim walanie nad doliną przejmie kilka tysięcy gatunków owadów…

zadielska_mapa

Informacje praktyczne

W języku polskim nie ma zbyt wielu dobrych materiałów o tym pięknym regionie. W 2006 roku ukazał się dobry przewodnik „Słowacki Kras, Aggtelek” wydany przez Agencję TD, ale jego nakład już chyba raczej został wyczerpany. W rozdziałach ogólnych przewodników po Słowacji opisane są zazwyczaj tylko jaskinie i Dolina Zádielska, ale mało szczegółowo. W Internecie najlepsza strona o regionie (niestety tylko po słowacku) to www.slovensky-kras.eu

Jeśli chodzi o samą dolinę – z głównej drogi z Koszyc do Rożniawy trzeba skręcić w prawo, na lekko dziurawą drogę lokalną prowadzącą do wioski Zádiel. Doliną widać z daleka :-). Na końcu wsi znajduje się parking – płatny 1,50 euro za cały dzień. W górę doliny wiedzie wygodna dróżka, znaki czerwone. W górnej części osiągamy asfaltową szosę – tutaj węzeł szlaków, odchodzi też znakowana białymi kwadratami z zieloną przekątną, ścieżka przyrodnicza. Około 300 metrów powyżej tego miejsca, stoi w dolinie „Zádielska Chata” – w rzeczywistości czynny w sezonie bufet, bez możliwości noclegu. Cała trasa zajmuje około 3 – 3,5 godz. ale warto przeznaczyć więcej (około 5 godz.) by spokojnie podziwiać krajobraz i roślinność. Nadaje się dla dzieci, ale trzeba uważać na eksponowane miejsca, a końcówka zejścia ścieżką przyrodniczą do wsi jest nieco nużąca. Koniecznie zabrać ze sobą zapas wody!