ZieleniecSpośród miejsc, gdzie w Polsce można pojeździć na nartach, najbardziej cenię sobie nie te, które chwalą się największą ilością tras i najciekawszymi zjazdami, ale przede wszystkim stacje, gdzie można poczuć górski klimat, które mają w sobie to coś, co powoduje, że po prostu dobrze się czuję, patrząc na góry i ciesząc się śniegiem. Zieleniec, położony na obrzeżach Ziemi Kłodzkiej, jest miejscem który w zupełnie wyjątkowy w naszym kraju sposób łączy jedno i drugie – jest jednym z największych polskich ośrodków narciarskich, a przy tym posiada unikalny klimat górskiego kurortu. Może to kwestia położenia – na polanie otoczonej przepastnymi lasami, z rozległymi widokami na góry; może to, że zimą wszystko kręci się tu wokół nart. Może kwestia klimatu, który jest tu wyjątkowo ostry jak na tak niskie położenie, klimatu, który zapewnia, że zima trwa tu od grudnia do kwietnia, i kiedy gdzie indziej brakuje śniegu – tutaj można na niego liczyć. Może w końcu jest to kwestia ludzi, którzy mieszkając i pracując w górach, współtworzą razem z otaczającą ich naturą atmosferę górskiego kurortu. Bo Zieleniec, jak mało które inne miejsce w Polsce, na nazwę „kurortu” zdecydowanie zasługuje. Zapraszam na krótką wizytę, w tym wyjątkowym miejscu w polskich Sudetach :-)

Na początek sezonu, w poszukiwaniu ciekawych miejsc na narty, odwiedzimy stację, która posiada chyba najfajniejszą atmosferę górskiego kurortu w naszym kraju. A przy tym – jest tutaj gdzie pojeździć! Życząc przyjemnej (mam nadzieję) lektury, już dziś zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków cyklu na Facebooku.

Zieleniec należy do największych i najlepiej urządzonych ośrodków narciarskich w Polsce, gdzie coś dla siebie znajdzie każdy narciarz. Świadczyć o tym może fakt, że w zdecydowanej większości rankingów i testów oceniających ośrodki narciarskie w naszym kraju, od wielu lat można znaleźć Zieleniec w ścisłej czołówce, najczęściej zaś – na podium. Najlepiej jednak przekonać się o tym na własnej skórze, odwiedzając zagubiony wśród łagodnych grzbietów Gór Orlickich kurort. Położony zaledwie kilka kilometrów od głównej drogi łączącej Wrocław i Pragę, po przybyciu na miejsce wydaje się być miejscem rzuconym „na koniec świata” – patrząc w na wschód, widać tylko morze gór, z dominującym na horyzoncie Śnieżnikiem. Ani jednej miejscowości, żadnych świateł w dolinach. Tylko góry, niebo i poszarpany grzebień świerków za naszymi plecami…

Polska część Gór Orlickich to niewielki fragment całego pasma, które należy do najrozleglejszych w Sudetach. Do Ziemi Kłodzkiej należą tylko wschodnie stoki głównego grzbietu, pomiędzy przełęczą Polskie Wrota (przez nią biegnie szosa z Kłodzka do Kudowy) a stokami Malej Deštnej. Najwyższy szczyt na tym odcinku grzbietu to Orlica (1084 m n.p.m.), zaliczana do Korony Gór Polski, choć prawdę mówiąc sam wierzchołek leży już po czeskiej stronie granicy. Dość wysoki jest także wierzchołek Šerlicha (1027 m n.p.m.) wznoszący się nad samym Zieleńcem. Wspomniany grzbiet spada dość stromymi zboczami ku źródłowym odcinkom Bystrzycy Dusznickiej i Orlicy – to właśnie w tym rejonie, wśród lasów poniżej grzbietu rozłożyła się ogromna polana, na której leży Zieleniec.

Zieleniec zima

Warto jednak w tym miejscu tylko zaznaczyć, że cały masyw Gór Orlickich, w zdecydowanej większości położony w Czechach, jest dużo, dużo większy – ciągnie się na południe, aż po rejon miasteczka Štíty, na dystansie ponad 55 km. Są więc góry Orlickie jednym z największych powierzchniowo pasm sudeckich, a w tej części gór – także najwyższym (najwyższy wierzchołek – Velká Deštná, 1115 m n.p.m. jest najwyższym punktem całych Sudetów Środkowych). Pisze o tym w tym miejscu nie przez przypadek – wysokość, rozległość i masywność wału Gór Orlickich powoduje, że mają one bardzo surowy klimat, z dość niskimi temperaturami i bardzo wysokimi opadami. Dawniej góry te zwane były Górami Deszczowymi, co dobitnie świadczy o ciężkim klimacie jaki tu panuje – opady sięgają tu wysokości 1300 mm rocznie, z czego ponad 40 % przypada na opady śniegu. W Zieleńcu, jedynym chyba przedstawicielu współczesnej cywilizacji w okolicy, śnieg potrafi leżeć nawet przez osiem miesięcy w roku! Zresztą dawna nazwa Gór Deszczowych przetrwała w czeskim nazewnictwie do dziś – nazwę Velká Deštná można przełożyć jako „Wielka Deszczowa”.

Zieleniec ma więc bardzo surowy, subalpejski klimat, podkreślony jeszcze przez stosunkowo wysokie położenie – centrum kurortu, za który przyjmuje się główny parking, położony jest na wysokości 880 m n.p.m. Dlaczego akurat w tym miejscu, tak daleko od innych ludzkich siedzib, tak wysoko i niedostępnie? Być może wiąże się to z najdawniejszymi przekazami, jakoby pierwszym osadnikiem w tym miejscu był czeski dezerter, który osiedlił się wśród królewskich lasów w 1719 roku. Nazywał się Grun, od jego nazwiska pochodzić ma nazwa Zieleńca (z niemieckiego – Grunewald, przełożony po drugiej wojnie światowej na Zieleniec).

Zieleniec zima

Inne wersje mówią o tym, że pierwszymi mieszkańcami byli drwale, a jeszcze inna – że osada powstała przy hucie żelaza założonej przez dusznickiego radcę Zimmermanna. Trudno dociec jak było naprawdę – w każdym razie w XIX wieku mieszkańcy ówczesnego Grunwaldu trudnili się pracami w lesie i pasterstwem. Wioska do dziś ma rozproszony charakter, typowy dla osad pasterskich. Co ciekawe – ta cecha zabudowy Zieleńca z pewnością ułatwiła rozbudowę w terenie wyciągów i tras narciarskich.

Pierwsi turyści zaczęli tu przybywać od I połowy XIX wieku, a sama miejscowość reklamowana była jako najwyżej położona w Prusach. Kuracjusze z pobliskich Dusznik przyjeżdżali tu by zdobyć szczyt Orlicy, który słynął ze wspaniałych wschodów słońca i widoków na Sudety (drzew było wtedy na wierzchołku zdecydowanie mniej niż dziś).  Czasem pojawili się tutaj i narciarze, zwabieni znakomitymi warunkami śniegowymi. Pierwsze trasy istniały tutaj już pod koniec XIX wieku, a na początku następnego stulecia był tu już tor saneczkowy i skocznia narciarska. W tym kontekście trzeba więc pamiętać, że tradycje narciarskie Zieleńca są równie stare jak Zakopanego!

Zieleniec zima

Prawdziwy rozkwit turystyki – zarówno zimowej jak i letniej nastąpił jednak w okresie międzywojennym. W latach 30. było tu już pięć schronisk i gospód, z czego najbardziej znane znajdowało się pod szczytem Orlicy. Doprowadzono także bardzo dobrą szosę – część słynnej Autostrady Sudeckiej, a tuż przed wojną rozpoczęto prace nad budową ośrodka przygotowań olimpijskich, prace jednak przerwano w czasie wojennej zawieruchy. Zaraz po wojnie miejsce ponownie ożyło jako ośrodek turystyczny, jednak po wprowadzeniu obostrzeń związanych z przebywaniem w strefie przygranicznej, Zieleniec w całości leżący tuż przy granicy opustoszał i wyludnił się. Dopiero od lat 60. widać było ponowne ożywienie turystyczne. W latach 70. wróciło tutaj narciarstwo, a swój ośrodek treningowy i szkoleniowy zlokalizowała tutaj warszawska AWF (później jej ośrodek przejęła AWF z Wrocławia). Tutaj także zaczęli przy własnym wyciągu trenować żołnierze tworząc Ośrodek Szkolenia Piechoty Górskiej.

Już od lat 80. Zieleniec tworzył największy w polskich Sudetach kompleks narciarski i tak pozostało do dzisiaj z tym tylko, że infrastrukturę mocno zmodernizowano, tworząc miejsce bardzo przyjazne narciarzom na różnym poziomie zaawansowania – do początkujących i rodzin z dziećmi, po miłośników szybkiej jazdy na krawędziach. Przyjrzyjmy się więc po tym historycznym wstępie, jak dzisiaj z punktu widzenia narciarza wygląda i funkcjonuje ten górski kurort.

Zieleniec zima

Na pierwszy rzut oka, narciarz, który zawita tutaj po raz pierwszy, może odnieść wrażenie, że wszystkie stoki są tu do siebie podobne. Jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że narciarz w Zieleńcu ma bardzo duży wybór jeśli chodzi o trudność i styl trasy. Zachęcam do zwiedzania na nartach całego ośrodka, nie tylko jazdy przy jednym, dwóch wyciągach. Zieleniec zdecydowanie jest tego wart!

Zieleniec to sześć połączonych ze sobą mniejszych stacji, objętych wspólnym karnetem. Centralną część ośrodka tworzy kompleks Winterpol i Gryglówka. Stoi tu charakterystyczna 6-osobowa kanapa z pomarańczowymi osłonami, która w górnym biegu krzyżuje się z 4-osobowym krzesłem Gryglówka. Pomiędzy dolnymi stacjami obu kolei znajduje się jeszcze niewielki teren narciarski z dwoma orczykami Bartuś. Na północy miejscowości, w okolicy Vital & SPA Resort Szarotka stoi jeszcze jedna 4-osobowa kanapa, która przechodzi ponad drogą (specjalny mostek dla narciarzy). Kolejną, najnowszą w ośrodku kolej krzesełkową, a także kilka orczyków znajdziemy w okolicach kościoła. Z kolei na południu Zieleńca, jadąc od centralnego parkingu w stronę Międzylesia, osiąga się jeszcze jeden kompleks wyciągów – Nartorama i Diament. Można się tam dostać leśnym łącznikiem lub grzbietem wzdłuż granicy, gdzie zainstalowano krótki wyciąg „wyrwirączka”, który ułatwia komunikację pomiędzy terenami. Osią Nartoramy jest nowoczesna 6-osobowa kanapa z niebieskimi osłonami, miksowana z dwoma dodatkowymi 8-osobowymi gondolami. Drugiej takiej kolei nie znajdziemy nigdzie w Polsce.

Zieleniec zima

W sumie narciarze mają w Zieleńcu do dyspozycji 27 wyciągów (w tym pięć nowoczesnych krzeseł) oraz dodatkowo cztery wyciągi taśmowe dla najmłodszych i ponad 22 km tras. Dominacja pod tym względem Zieleńca w naszych Sudetach jest niekwestionowana :-) . Biorąc pod uwagę także czeskie ośrodki (w Karkonoszach), plasuje się na trzecim miejscu w całych Sudetach. Przeważają tu trasy łatwe i relaksacyjne, ale bardziej wymagający narciarze znajdą też kilka czerwonych, stromych i szerokich, nadających się do dynamicznej jazdy karwingowej. Jest to też miejsce idealne także dla rodzin z dziećmi, dla których przygotowano tu kilka oddzielnych stoków treningowych i oślich łączek.

Żeby lepiej poznać ośrodek – proponuję krótki rajd po trasach i wyciągach, swoisty „Tour de Zieleniec”. Na jego przeprowadzenie wystarczy kilka godzin – bez odpinania nart poznamy cały teren, a w nogach nabijemy ponad 30 km zjazdów!

Zieleniec zima

Ruszamy z centralnego punktu kurortu położonego w pobliżu głównego parkingu. To miejsce to najwyższy punkt Drogi Orlickiej (fragment tzw. Autostrady Sudeckiej) w Zieleńcu. Na początek wyjeżdżamy do góry kanapą Gryglówka – 4-osobową koleją, która w górnej części stoku krzyżuje się z trasą kolei 6-osobwej – takiego rozwiązania nigdzie indziej w Polsce nie zobaczymy, naprawdę miejsce to ma swój urok. Górna stacja krzesełka jest nieco cofnięta w las, ale wystarczy zjechać kilkadziesiąt metrów niżej, na charakterystyczną „bulę”, by móc podziwiać Zieleniec i jego tereny narciarskie w całej okazałości! Na horyzoncie pięknie rysuje się Łomnicka Równia w Górach Bystrzyckich, a za nią w oddali – Masyw Śnieżnika.

Zjeżdżamy teraz niebieską trasą do dolnej stacji „pomarańczowej” kolei. Jest to jedna z najnowocześniejszych kolei w Sudetach, 6-osobowa, z podgrzewanymi siedzeniami, cieszy się spośród wszystkich wyciągów w Zieleńcu największym zainteresowaniem, dlatego w weekendy bywa przy niej tłoczno. Korzystając z tego, że to najszybsza kolej w Zieleńcu, wyjeżdżamy do góry i zaczynamy zjazd w kierunku terenów położonych w okolicy kościoła. Początkowo nasza trasa prowadzi leśnym trawersem, po czym wyprowadza na łąki ponad górną stacją orczyka W4, a stąd ruszamy na szerokie, przygotowane trasy wzdłuż krzesła W5.

Zieleniec zima

Do niedawna była to najdłuższa kolej w Zieleńcu, a jej atrakcją jest przejazd charakterystycznym mostkiem ponad główną drogą. Szeroki stok umożliwia dynamiczną jazdę szerokim łukiem – wkrótce przejeżdżamy ponad szosą, skręcamy w lewo i po chwili osiągamy stare schronisko „Orlica” o typowej dla Sudetów architekturze. Dla sudeckich turystów budynek ten to prawdziwa legenda, choć w ostatnich latach zdecydowanie wymaga remontu, nadal warto w środku przekąsić w klimacie „dawnych lat”. Sam budynek powstał najprawdopodobniej około 1878 roku, przed wojną mieszcząc turystyczny gasthaus. Po przyłączeniu tych terenów do Polski najpierw mieszkali tu repatrianci, a od 1956 roku zaczął pełnić funkcje schroniska. Ostatnimi laty nie cieszy się zbyt dobrą opinią, ale ja tam lubię to miejsce. Może po prostu ponad obecny standard stawiam zapach starych ścian i wspomnienia :-)

Od Orlicy mamy do wyboru dwa kierunki. Ja na początek proponuje dojazd do miejsca, gdzie można się naprawdę wyszaleć. Jedziemy na wprost czerwoną trasą, w dolnej części dość stromą, mijamy stację krzesełka, po czym trawersem na prawo od niego jedziemy na orczyk W6 nazywany po prostu „szóstką”. Jest to dla mnie jeden z najfajniejszych zakątków całej stacji. Po obu stronach typowego „kilofa” prowadzą czerwone trasy, w dolnych odcinkach strome, ale szerokie, pozwalające na dynamiczną jazdę na krawędziach. Jest to o tyle ciekawy teren dla zaawansowanych narciarzy, że rzadko zaglądają tutaj nowicjusze, co powoduje, że ruch jest płynny, szybki i bezpieczny. W ogóle – jest tu chyba najmniej narciarzy z całego ośrodka. Cóż takie czasy, że pond fajne miejsce i trasę przedkłada się wygodę szybkiej kanapy…

Zieleniec zima

Z powrotem wracamy od górnej stacji orczyka początkowo szerokim stokiem prosto na zachód, po czym odnajdujemy trawers, który doprowadza do dolnej stacji krzesła W5. Wywozi nas on na sam grzbiet – mamy teraz okazję zjechać wzdłuż kolei od samej góry – za przejazdem nad szosą jednak nie rozpędzajmy się, by trafić na wąski ale przejezdny na nartach, trawers prowadzący w lewo za „Orlicą”.

Zachowując ostrożność przecinamy tor talerzyka i już znajdujemy się przy kościele. Teraz czeka nas trochę wytchnienia – znajdujemy się bowiem w rejonie, gdzie dominują łagodne trasy niebieskie dla początkujących. Możemy tu zabawić trochę dłużej, korzystając z faktu, że do dolnej stacji krzesełka, które jest osią tego terenu można zjechać na kilka sposobów. Można też przejechać się dla wypoczynku którymś z orczyków. Będąc w tym rejonie warto też zjechać bardziej na lewo, do najbardziej na północ wysuniętego orczyka w Zieleńcu, który wywozi pod hotel „Zieleniec”. Tutaj mamy możliwość pojeździć nieco dynamiczniej, przy czym także w tym miejscu mamy do wyboru dwa warianty zjazdu – wzdłuż wyciągu oraz objeżdżając mała kępę drzew od prawej strony. Najlepiej skorzystać z obu tych możliwości :-)

Zieleniec zima

Sam kościół pw. św. Anny to bardzo malowniczy budynek, wzniesiony z miejscowego kamienia na początku XX wieku. Strzelista wieża, przykryta ostrosłupowym hełmem nadaje mu „górskiego” charakteru. Wewnątrz skromne wyposażenie, tak jak i cała świątyni utrzymane w neoromańskim stylu. Zachowało się jeszcze też kilka krzyży i nagrobków na przykościelnym cmentarzu. Ze wszystkich stron kościół objeżdżają trasy zjazdowe, można się więc wybrać na mszę na nartach ;-) – to kolejna rzecz, którą można przeżyć tylko w Zieleńcu!

Zieleniec zima

Rozpoczynamy powrót w kierunku miejsca z którego wyruszyliśmy – w tym celu zjeżdżamy do dolnej stacji kanapy W5, którą wyjeżdżamy na grzbiet, mijając piękny, jeden z najprzyjemniejszych w całym kurorcie, hotel „Szarotka” (z basenem, zapleczem spa i dobrą restauracją, dostępną prosto ze stoku). Stąd szerokim zboczem zjeżdżamy na ukos w prawo, ponad samotnym domostwem, a dalej nad snowparkiem, po czym przecinamy trasę wyciągu W4. Dalej już jadąc wskos stoku docieramy do punktu z którego wyruszyliśmy. Ale to nie koniec naszej wyprawy – czeka nas teraz przejazd na stronę południową Zieleńca.

Kolejny raz musimy skorzystać z „pomarańczowej” kanapy, po czym od górnej stacji zjeżdżamy na lewo i odnajdujemy trawers w lesie, który łagodnie, pokonując dwa zakosy doprowadzi nas do jednej z czerwonych tras na Nartoramie. W tej części Zieleńca znajdziemy najciekawsze i najdłuższe trasy zjazdowe. Od górnej stacji nowoczesnej kanapy (z niebieskimi osłonami) prowadzą w dół dwie bardzo ładnie wyprofilowane, całkiem strome trasy czerwone, które licząc od samej góry do dolnej stacji kolei liczą około kilometra długości, przy czym w dolnych swoich odcinkach łączą się one i łagodnie, efektownym przejazdem ponad szosą doprowadzą nas na sam dół. Jest tu także jedyna trasa czarna w Zieleńcu, przy czym jest to nieprzygotowywany ratrakami zjazd pod kolejką, mający częściowo charakter freeride’u.

Zieleniec zima

Mkniemy na dół początkowo stromo, a po wyjechaniu z lasu – bardzo szerokim, łagodnym stokiem, w kierunku widocznego przejazdu nad szosą, za którą jeszcze kilkaset metrów zjazdu doprowadzi nas dolnej stacji „niebieskiej” kanapy. Tutaj kto jest chętny może „upolować” wjazd do góry jedną z dwóch gondoli. Wjeżdżamy na górę, po czym od razu skręcamy w dół i testujemy teraz drugą z czerwonych tras wzdłuż kolei. Kto ma jeszcze siłę i umiejętności, a warunki sprzyjają – może zmierzyć się z czarnym zjazdem pod trasą kolejki – prawdziwą namiastkę freeride’u.

Teraz czeka nas zasłużony odpoczynek – wyjeżdżamy jeszcze raz kanapą do góry i kierujemy się wzdłuż grzbietu w lewo – można tu skorzystać z orczyka, który ułatwia pokonanie płaskiego odcinka trasy. Mijamy stylową bryłę czeskiego schroniska „Masarykova Chata”  gdzie warto zatrzymać się na popas. Stoi ono na rozległej polanie, tuż pod szczytem Šerlicha,  i uważane jest za jedno z najładniejszych schronisk w Górach Orlickich. Oprócz wypicia obowiązkowego piwa i czasami skosztowania tutejszego „smažáka”, niewielu z odwiedzających schronisko narciarzy zdaje sobie sprawę w jak ciekawym obiekcie się znajduje.

Zieleniec zima

Świętująca w ubiegłym roku swoje 90-lecie Masarykova chata uchodziła przed wojną za najładniejsze czeskie schronisko, a i dzisiaj należy do najchętniej odwiedzanych w całym kraju. We wrześniu 1938 roku (tuż przed układem Monachium) była miejscem dość groteskowej potyczki przybyłego od strony Niemiec oddziału Freikorpsu z czeskimi żołnierzami. Wrzucona przez Niemców do środka butelka z naftą nie rozbiła się, a granat – nie wybuchł… Z kolei czeski rezerwista źle załadował magazynek w związku z czym nie wystrzelił zamontowany w budynku karabin maszynowy, a inny z żołnierzy, lekko draśnięty w czasie bezładnej strzelaniny uciekł do dowództwa kompanii, meldując że schronisko spłonęło a jego koledzy zostali wybiciu. W sumie jednak po krótkiej wymianie ognia napastnicy zostali przepędzeni z powrotem za granice.

Po układzie monachijskim schronisko Niemcy przechrzcili na „Hitlerbaude”, w czasie wojny funkcjonowało jako dom wypoczynkowy dla lotników, a potem jako ośrodek Hitlerjugend. Z kolei stojące przed budynkiem popiersie Masaryka, pierwszego prezydenta Czechosłowacji przechodziło równie dramatyczne koleje losu. Postawione na dziesięciolecie schroniska, po ewakuacji Czechów zostało ukryte na czas nadchodzącej wojny i zaginęło. Po jej zakończeniu postawiono je w nowej wersji, ale już po kilku latach kazali zdemontować je komuniści. Ponownie wróciło na swoje miejsce na wiosnę 1968 roku, ale na krótko, bo po wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego musiała znowu zniknąć. Odnaleziono ją i ustawiono na pierwotnym miejscu dopiero w 1990, przy okazji obchodów 140-lecia urodzin Masaryka. Ot, historia prawie że podręcznikowa. Dziś schronisko wpisane jest na listę zabytków, a ze słonecznej polany na której stoi, roztaczają się rozległe panoramy…

Zieleniec zima

Od schroniska mamy jeszcze przed sobą piękny zjazd serpentyną w lewo – przed nami w oddali, w osi trasy majaczy charakterystyczne stoliwo Szczelińca w Górach Stołowych. Wkrótce dostaniemy się do czerwonej trasy nr 1 którą już zjeżdżaliśmy, a nią w dół z powrotem do „niebieskiej” kanapy.

Pora wracać – jeszcze raz wyjeżdżamy na górę, po czym kierujemy się w prawo, wzdłuż grzbietu. Pokonujemy początkowy, raczej płaski fragment grzbietu, po czym docieramy do miejsca, gdzie przed nami wyrasta małe wzniesienie – pokonujemy go z pomocą klasycznej wyrwirączki, po czym stajemy przy górnej stacji kanapy Winterpol. Wystarczy teraz zjechać dowolnym wariantem – łagodniej z lewej, stromiej przez bulę pod kolejką – i w ten sposób przy dolnej stacji Gryglówki zakończyć nasz „Tour de Zieleniec” :-)

Zieleniec zima

Warto jeszcze wspomnieć, że w Zieleńcu znajduje się także mnóstwo miejsc dla najmłodszych narciarzy. Takim jest cały teren wokół kościoła, z 4-osobową kanapą i licznymi orczykami, a także specjalnie wyznaczony (i częściowo odgrodzony od pozostałych tras) teren Bartuś, wyposażony w dwa krótkie orczyki i wyciąg taśmowy dla najmłodszych pomiedzy dolnymi stacjami kanapy pomarańczowej i Gryglówki. W tej części Zieleńca znajdują się także dwa wyciągi dywanikowe Winterpolu – duży, około 100-metrowy stoi pomiędzy kanapą W5 a talerzykiem W4, a mały położony jest poniżej drogi.

O Zieleńcu mógłbym pisać jeszcze dużo – są tu świetne tereny pod biegówki a także do skiturowych eskapad, zwłaszcza dla rozpoczynających przygodę z tym rodzajem narciarstwa. Trudno natomiast oddać słowami atmosferę kurortu, kiedy wieczorem, po całym dniu jazdy wraca się do pokoju przy szumie pracujących na trasach ratraków, a następnego dnia budzi Cię wschodzące za oknem słońce, wstające gdzieś nad Śnieżnikiem… Osobiście odkąd pierwszy raz przyjechałem tu w 2009 roku, staram się być tu kilka dni każdego roku. Kto bowiem zazna tutejszej atmosfery, będzie chciał wracać jak najczęściej, mimo że to wcale nie tak blisko od domu. Ale tutaj naprawdę czuję się właśnie jak u siebie :-)

zieleniec

Informacje praktyczne

Wszystkie potrzebne narciarzowi informacje można znaleźć na stronie Zieleńca www.zieleniec.pl . Od trzech sezonów wszystkie wyciągi objęte są jednym wspólnym karnetem – aktualne ceny można znaleźć tutaj >>

Możliwości noclegowych w kurorcie jest bardzo wiele – pełny wykaz bazy noclegowej osiągalny jest tutaj>>  Warto zajrzeć a stronę w terminie wiosennym, kiedy przy zakwaterowaniu w wybranych obiektach – karnet dostaje się gratis. Z własnego doświadczenia znam i mogę polecić trzy miejsca:
- Vital & Spa Resort Szarotka
- Hotel Zieleniec
- Nartorama Ośrodek Wypoczynkowy
Wszystkie one znajdują się przy stokach, można więc prosto z narciarni udać się na trasę.